Reklama

Nie doczekamy się?

Noc jest jeszcze młoda, jak to się niekiedy zawadiacko mówi, ale wygląda na to, że nie doczekamy się oceny ratingu Polski przez Moody's. Spodziewano się, że publikacja nastąpi ok. 17:30, w każdym razie po południu czy wczesnym wieczorem, ale wciąż jej nie ma.

Zacznijmy jednak od głównej pary, tj. eurodolara. W tym tygodniu w naszych raportach opisaliśmy sytuację w kilku horyzontach czasowych. Na przykład od początku grudnia 2015 generalnie umacniało się euro, a w szczególności od 2 marca można było poprowadzić linię poprzez dołek z 22 kwietnia. Ta wzrostowa linia była ostatnio ostro testowana, ale ostatecznie nie obroniła się. Dolar wygrywa, wykres EUR/USD przebił dziś bardzo wymownie wsparcie w rejonie 1,1360-70.

W gruncie rzeczy to nie jest tak zaskakujące, jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że np. 1,16 z 3 maja to było w przybliżeniu muśnięcie górnego ograniczenia szerokiej konsolidacji, którą obserwujemy od początku roku 2015. Mowa o zakresie 1,05 - 1,17 (mniej więcej). Być może zatem czeka nas teraz kilkumiesięczny okres stopniowego wzmacniania się dolara? O tyle miałoby to sens, że Fed w końcu musi (musi? - moglibyśmy zapytać z ironicznym uśmieszkiem sami siebie...) podwyższyć stopy procentowe, a EBC prowadzi politykę luźną. W tym tygodniu padły też dość jastrzębie wypowiedzi Esther George i Erica Rosengrena z FOMC. Rosengren jest tu ważniejszy, bo w swoim czasie uchodził za gołębia, ale modyfikuje swe stanowisko.

Reklama

Dynamika PKB Strefy Euro za I kw. wypadła nieco poniżej prognoz - było +0,5 proc. k/k (spodziewano się +0,6 proc.) i +1,5 proc. r/r (miało być +1,6 proc.). A równocześnie sprzedaż detaliczna w USA zaskoczyła nader pozytywnie: +0,8 proc. m/m za kwiecień bez samochodów i +1,3 proc. normalnie (przy prognozach +0,5 proc. i +0,7 proc.). Indeks Uniwersytetu Michigan miał wynieść 90 pkt, a wypadło 95,8 pkt. Tak, to wydaje się być dobry czas dla dolara.

Perypetie złotego polskiego

Na USD/PLN mamy, generalnie rzecz biorąc, od początku kwietnia trend wzrostowy, co widać, jeśli spojrzymy na dołki. Albo na to, że dziś po południu notujemy 3,90 - i wyzwaniem są teraz maksima rzędu 3,92 - 3,93 z kwietnia.

Inflacja bez cen żywności i energii była w kwietniu ujemna bardziej niż zakładano (-0,4 proc., miało być -0,2 proc. r/r). Negatywnie zaskoczyła dynamika polskiego PKB - spodziewano się +3,4 proc. r/r, było +3 proc. Do tego zaś -0,1 proc. m/m.

EUR/PLN na fali osłabienia euro na głównej parze przetestował dziś dołki poniżej 4,39, ale wrócił już do 4,41. Generalny obraz jest tu konsolidacyjny, w uproszczeniu mamy zakres 4,40 - 4,4350.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »