Reklama

Niemcy, USA i zawirowania walut

W tym tygodniu najwięcej szumu było wokół pozytywnych doniesień z niemieckiej gospodarki, a także niektórych optymistycznych danych z USA. Duże wrażenie na inwestorach i ekonomistach zrobił bardzo pozytywny odczyt indeksu ZEW z Niemiec, który wyniósł (odczyt podano we wtorek o 11:00) aż 31,5 pkt, choć spodziewano się znacznie mniejszej liczby, mianowicie 12 pkt (co i tak było sporym optymizmem, biorąc pod uwagę 6,9 pkt z grudnia).

Nie uprzedzajmy jednak wydarzeń. Na eurodolarze tydzień rozpoczął się dość leniwie: przez cały poniedziałek (od północy do północy, biorąc pod uwagę nasz czas) wykres poruszał się w konsolidacji pomiędzy 1,33 a 1,3330, pomijając drobniejsze, chwilowe wychylenia. Tego dnia opublikowano zresztą tylko jedną figurę makro - inflację producencką w Niemczech, która w relacji rocznej wyniosła 1,5 proc., więc okazała się niższa od prognoz.

Z poniedziałku na wtorek Eurogrupa (czyli ministrowie finansów strefy euro) oceniła, że Grecja spełniła warunki wymagane do otrzymania kolejnej raty pomocy. W styczniu Grecja ma otrzymać 2 mld euro w gotówce oraz 7,2 mld euro w obligacjach. We wtorek jeszcze w nocy rozpoczęła się gra na zwyżkę w kierunku 1,3360, a nawet 1,3375. Później jednak nastąpiły spore wahania kursu, w wyniku czego zdarzył się nawet spadek do 1,3270. Z kolei po niemieckim odczycie cena euro znów wzrosła. Ostatecznie jednak ten dzień wygrały niedźwiedzie i pomimo nocnych wzrostów środę rozpoczynaliśmy tylko nieznacznie powyżej 1,33.

Reklama

Herman Van Rompuy, przewodniczący Rady Europejskiej, ocenił w środę, że najgorsze chwile kryzysu strefa euro ma już za sobą. Mniemać można, że inaczej sądzi premier Wielkiej Brytanii David Cameron, który tego samego dnia ogłosił, że w 2017 roku ma zamiar przeprowadzić w swoim kraju referendum co do dalszego członkostwa Wysp w UE. Nie odbiło się to jednak (w szczególności w pesymistyczny sposób) na rynku eurodolara, przeciwnie wręcz: kurs EUR/USD doszedł do 1,3350 i nawet wyżej, jakkolwiek po południu nastąpiła korekta - z początku zresztą dość brutalna.

Czwartek był dniem odczytów PMI i rozpoczął się sporymi wahaniami (od 1,3287 do 1,3348). Po wahaniu w godzinach przedpołudniowych do akcji ruszyły byki - nic dziwnego, skoro indeks PMI dla Niemiec wypadł niebywale korzystnie, co z pewnością wpłynęło pozytywnie na nastroje. Nic tu nie zmienił Cameron, który powiedział kilka gorzkich słów pod adresem UE na forum w Davos. Optymizm mogły z kolei pobudzić dane z USA - 56,1 pkt indeksu PMI dla przemysłu i zaskakująco mała liczba tygodniowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.

Co prawda czwartkowa aprecjacja została wyhamowana nieco poniżej 1,34, ale w piątek rozpoczęło się dalsze windowanie notowań. Tym, co mogło nakręcać atmosferę, był zapewne (w jakimś stopniu) indeks Ifo, który wpisał się w optymizm co do niemieckich perspektyw gospodarczy i przekroczył prognozę, osiągając poziom 104,2 pkt (wobec 102,4 pkt poprzednio). Obecnie kurs to 1,3470, wciąż widać próby podciągania wykresu do góry, mimo że aż prosi się o korektę. Co ciekawe, pierwszym bardziej zauważalnym wsparciem jest dopiero 1,34.

Umocnienie pod sam koniec

Sytuacja złotego była dość specyficzna. Tydzień rozpoczął się na dość wysokich poziomach, po osłabieniu: w poniedziałek rano USD/PLN znajdował się na poziomie 3,12, zaś EUR/PLN notował poziom 4,16. Przez kilka następnych dni wykres EUR/PLN zasadniczo wędrował w konsolidacji z lekką tendencją wzrostową, choć w środę rano widać było umocnienie złotego (kurs 4,1523). Na USD/PLN, co jest częstym zjawiskiem, wahania były większe (np. we wtorek notowano 3,1140, ale i 3,1289). W czwartek na sytuację mocno wpłynęły dość przygnębiające dane z polskiej gospodarki dotyczące sprzedaży detalicznej. Okazało się, że w relacji rocznej spadła ona w grudniu o 2,5 proc., co jest nadzwyczaj mizernym wynikiem.

Pesymizmu nie powstrzymały bynajmniej dobre dane z Niemiec i USA, które posłużyły jedynie zwiększeniu się wartości euro względem dolara. Tymczasem nasza waluta traciła, niemniej na EUR/PLN nie doszliśmy do 4,20, deprecjacja wyhamowała minimalnie niżej. Na USD/PLN szczytem były okolice 3,1530.

W piątek obserwujemy mocną spekulację na eurodolarze. Ruch ten może być racjonalizowany przez kolejny dobry odczyt z Niemiec, ale jedynie częściowo. Tak czy inaczej, w tym być może należy upatrywać umocnienia złotego w ostatnich godzinach. Mamy już 4,1727 na EUR/PLN i testowanie wsparcia 3,10 na USD/PLN. Może się to jednak zmienić, albowiem na głównej parze walutowej niewykluczona będzie w godzinach wieczornych oraz w nocy korekta, co pociągnęłoby za sobą również powroty na parach złotowych.

Tomasz Adam Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »