Reklama

Niepewność na rynku, spadki EURPLN

Piątkowe doniesienia o możliwym wyjściu Grecji ze strefy euro wywołały burzę na rynkach. Dziś w nocy nastroje inwestorom poprawiły dobre dane makro z Chin. Jednakże ich wpływ na sentyment rynku ograniczyły wczorajsze cięcie ratingu Grecji i dzisiejsze doniesienia o produkcji przemysłowej Francji i Włoch.

Dalsza część dnia będzie zależeć od globalnych trendów ryzyka i ewentualnych doniesień z Grecji. To zadecyduje, czy indeksy i waluty wrażliwe na ryzyko zaczną odrabiać straty.

Skala reakcji eurodolara na wczorajsze cięcie ratingu Grecji przez agencję S&P czy piątkowe spekulacje o wyjściu Grecji ze strefy euro pokazuje jedno. Na rynku, zamiast kwantyfikowalnego (a więc możliwego do wyceny) ryzyka, panuje obecnie niekwantyfikowalna niepewność. Niepewność wiąże się z tym, że nie sposób wycenić skutków ewentualnej decyzji Aten o opuszczeniu Eurolandu czy też następstw restrukturyzacji tamtejszego długu. Według niemieckiego wydania Financial Times, taka restrukturyzacja mogłaby mieć podobne skutki dla europejskiego systemu bankowego, jak upadek Lehman Brothers w 2008 r.

Reklama

Dziś, o godzinie 5:00 chiński urząd statystyczny pozytywnie zaskoczył informacją, że bilans handlu zagranicznego w kwietniu wyniósł ponad 11 mld dol. Nadwyżka rzędu 11,42 mld przewyższyła aż czterokrotnie oczekiwania rynku - konsensus był na poziomie 3,05 mld. Wysokie saldo handlu jest wynikiem niższej niż zakładano dynamiki importu (21,8% r/r względem prognozowanych 28% r/r) oraz lepszej od oczekiwań dynamiki eksportu ( 29,9% względem 29,4%).

To, co poprawiły dane z Chin, pogorszyły informacje z Francji i Włoch. Produkcja przemysłowa w zaliczanych do największych gospodarek Europy krajach spadła odpowiednio z 0,5% do -0,9% oraz z 1,5% do 0,4%.

Złą passę euro potwierdza także sytuacja pary EURPLN. Na wykresie w ujęciu dziennym kurs tej pary przekroczył wczoraj ważny poziom 61,8% zniesienia Fibonacciego od fali styczniowo-marcowych wzrostów, która umocniła euro względem złotego do poziomu 4,1274. Przebicie tej granicy, jak i wskaźnik RSI, który nie osiągnął jeszcze poziomów wyprzedania rynku wskazują na możliwość kontynuacji trendu spadkowego. Potwierdzają się tym samym słowa Marka Belki oraz Jerzego Kozińskiego - odpowiednio prezesa i wiceprezesa NBP o potencjale aprecjacyjnym złotego.

W ciągu kilkunastu dni złoty może się umocnić w stosunku do euro do poziomu 3,8897 a nawet 3,8250. Na tych pułapach znajdują się kolejno zniesienia 78,6 oraz 100% Fibonacciego (czyli poprzedni dołek z 12 marca br.). Dzisiejszy dzień powinien przynieść dalsze spadki kursu EURPLN. Wykres w ujęciu 1-godzinnym pokazuje trend spadkowy, rozpoczęty jeszcze w ubiegłym tygodniu, 5 maja. Od tego czasu ważnym punktem oporu stała się górna brązowa linia kanału trendu. Po dojściu w jej okolice, kurs utworzył wczoraj doji a dziś spadającą gwiazdę (zaznaczone dwiema ostatnimi strzałkami). Poziomem docelowym jest 3,9166 - poprzedni dołek, a nawet 3,90 - okolice dolnej linii kanału trendowego.

Dziś na rynek napłyną również informacje o cenach importu i eksportu, a także o zapasach hurtowników w USA. Dane zostaną opublikowane o 14:30 (ceny) i 16:00 (zapasy).

Bartosz Boniecki

Główny Ekonomista Alchemii Inwestowania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »