Reklama

Niski eurodolar i Mario Draghi

Eurodolar, jak to możemy zobaczyć dziś rano, analizując ruchy na wykresie z ostatnich kilkunastu godzin, nie śpieszy się (po silnych spadkach) do korekty, choćby niewielkiej i czysto technicznej, wynikającej z realizacji zysków.

Ku 1,23

Wręcz przeciwnie - kurs oscyluje tylko nieznacznie powyżej 1,23, co oznacza, że strona niedźwiedzi utrzymuje kontrolę nad sytuacją, a euro jest słabe.

Reklama

Tymczasem dziś o 14:30 mamy konferencję po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego. Wypowie się zatem sam Mario Draghi - i to od niego będzie zależał rozwój sytuacji. Biorąc pod uwagę niskie poziomy na głównej parze, można sądzić, że ewentualny pesymistyczny wydźwięk jego komunikatu jest już wliczony w ceny. Przez "pesymizm" rozumiemy tu powtórzenie tez o słabej sytuacji gospodarczej Strefy Euro oraz o tym, że EBC poważnie myśli o rozpoczęciu operacji QE. Nie sądzimy, by Draghi już teraz ogłosił jasny ruch w tym kierunku, ale wystarczą mocne sugestie.

Część odczytów z Niemiec i Strefy Euro rzeczywiście była w ostatnim czasie dość słaba (choć nie wszystkie), a jednocześnie jest faktem, że kierownictwo EBC wydaje się być dość zdeterminowane, jeśli chodzi o rozpoczęcie programu skupu obligacji skarbowych. Dodruk pieniędzy jest zresztą zawsze sporą pokusą dla banków centralnych, a kiedy już się zacznie - to nierzadko trudno go zatrzymać (vide historia kolejnych operacji QE w Stanach, w szczególności trzeciej).

Teoretycznie jednak może być i tak, że Draghi wypowie się w sposób gołębi czy przynajmniej neutralny, wtedy możliwy byłby ruch na północ w kierunku np. 1,2370, czyli niedawnego wsparcia, a dziś oporu.

W USA o 14:30 podana zostanie - jak zwykle - tygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, godzinę wcześniej poznamy natomiast listopadowy raport Challengera o planowanych zwolnieniach. Na froncie będzie jednak przede wszystkim Mario Draghi, na nim powinna skupić się uwaga.

Złoty przed Draghim

RPP nie zmieniła wczoraj stóp procentowych, ale nie można powiedzieć, by tę broń całkowicie odłożyła na kołek. Marek Belka mówił o tym, że Rada nie wyzbywa się takiej opcji "w określonych okolicznościach", zwłaszcza że obecnie mamy długotrwały okres deflacji, co jest dość nietypowe dla polskiej gospodarki. Przyznał jednak także, że drugą stroną medalu jest "niepewność z konsekwencjami niskich stóp procentowych".

Teraz oczywiście RPP będzie obserwować kolejne odczyty makroekonomiczne (ostatnie - np. PKB, PMI dla przemysłu, sprzedaż detaliczna, bezrobocie - były całkiem niezłe).

W każdym razie USD/PLN i EUR/PLN będą dziś zależne już głównie od czynników globalnych, w szczególności europejskich. Zawirowań można się więc spodziewać po 14:00, w związku z Mario Draghim. USD/PLN na razie jest na 3,3740, wczoraj zdarzały się kursy nieco wyższe, natomiast na EUR/PLN mamy 4,1530 - wymowny znak siły złotego. Warto być może, na wszelki wypadek, pomyśleć o zakupach euro. Nigdy nie ma bowiem pewności co do tego, w którą stronę rynek pokieruje walutami po przemówieniu szefa EBC - jakkolwiek gdyby doszło do spadku eurodolara, to w sumie złoty mógłby na tym jeszcze trochę do euro zyskać.

Tomasz Witczak, FMC Management

Dowiedz się więcej na temat: dziś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »