Reklama

Nowy, trzyletni plan reform dla Grecji

Pod koniec ubiegłego tygodnia premier ateńskiego rządu ogłosił propozycję trzyletniego programu reform, którego poprawne wprowadzenie w życie miałoby przynieść Grecji około 6 mld euro.

Owe reformy to dalsze obciążanie kosztami obywateli kraju, czyli przede wszystkim cięcia w budżetówce i podwyżki podatków zarówno dla sektora prywatnego, jak i państwowego. Rządowe propozycje reform spotykają się z narastającymi falami protestów ze strony społeczeństwa greckiego, co jest przesłanką, że trudno będzie egzekwować nowy plan, zwłaszcza że ma on trwać co najmniej 3 lata. Na koniec piątkowej sesji główny ateński indeks tracił blisko 1 proc., do czego przyczyniły się wypowiedzi Jean Claude Tricheta, który odmówił bezpośredniego udziału Europejskiego Banku Centralnego w drugim pakiecie pomocowym dla Grecji. Natomiast Bundestag przyjął w piątek rezolucję wzywającą do zatwierdzenia dodatkowej pomocy finansowej dla Grecji. Najbliższe dni powinny przynieść więcej informacji na temat programu ratowania Grecji, nadal rozpatrywany jest udział prywatnych inwestorów w finansowaniu kosztów długu tego kraju.

Reklama

Dalszych reform potrzebuje także Francja - agencja Standard&Poor's Ratings Services (S&P) ostrzega, że będą one niezbędne, aby kraj ten mógł utrzymać swój rating na najwyższym poziomie AAA. Bez przeprowadzenia reform strukturalnych straci go prawdopodobnie w 2020 roku. Wówczas mógłby on spaść do poziomu AA i jeżeli nic się nie zmieni, systematycznie być obniżany w kolejnych latach. Piątkowa sesja zakończyła się znacznym umocnieniem dolara - para EUR/USD z poziomu 1,4510 poszybowała w przeciągu jednego dnia do 1,4295, ustawiając tym samym nowe lokalne minimum, po czym nastąpiła konsolidacja w przedziale 1,4320-1,4355. W ślad za umocnieniem dolara na wartości straciły surowce: miedź -1,6%, złoto -0,6%, srebro -2,5% a ropa brent -2,5%.

W kwietniu brytyjska produkcja przemysłowa spadła o 1,7% m/m i 0 1,2% w ujęciu rocznym. Jest to najgorszy wynik od sierpnia 2009 roku i przyczynił się on do spadku wartości funta szterlinga w stosunku do amerykańskiego dolara. Inflacja na poziomie producentów wzrosła w kwietniu w Wielkiej Brytanii do poziomu 5,3% r/r, co było zgodne z prognozami. Opublikowane w ubiegłym tygodniu dane zmniejszają oczekiwania na podwyżki stóp procentowych przez Bank Anglii.

W konsekwencji globalnego umocnienia się dolara stracił do niego także złoty polski - Kursy USD/PLN w piątek wynosił 2,75 a dziś rano dolar kosztuje już 2,7400. Kurs EUR/PLN zachowuje się bez większych zmian i po 9:00 wynosił 3,9310. Dla polskich inwestorów koniec tygodnia to przede wszystkim niespodziewana informacja o sprzedaży przez Skarb Państwa pakietu 10% akcji PZU. Rynek kapitałowy będzie w dużej mierze warunkował zachowanie się złotówki w najbliższym czasie. Rosnąca awersja do ryzyka może wpłynąć na dalsze umocnienie się franka w stosunku do złotego.

Przemysław Gerschmann

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »