Reklama

Nowy tydzień, nowa rzeczywistość

Piątkowy raport z rynku pracy ewidentnie rozczarował. Najniższemu przyrostowi zatrudnienia od 2010 roku towarzyszyła znaczna rewizja w dół danych za poprzednie dwa miesiące.

Odczyt ISM okazał się niczym sól na świeże rany i w zarodku zdusił jakiekolwiek szanse za szybkie zanegowanie silnego ruch. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że rynek długu przereagował a presja na osłabienie dolara szybko może wyparować. Kluczem do zachowania inwestorów będzie wczesno wieczorne wystąpienie Yellen.

Przypomnijmy, że zmiana zatrudnienia poza rolnictwem USA na poziomie 38 tys. to wynik najgorszy od 2010 roku. Co więcej dane za poprzednie dwa miesiące zrewidowano w dół o niemal 60 tys. W rezultacie trzymiesięczna średnia wskaźnika osuwa się do 116 tysięcy, czyli pułapu najniższego od 2012 roku. Dla porównania na koniec 2015 roku średnia wynosiła ponad 280 tys.

Reklama

Dane o zmianie zatrudnienia wypadły nie tylko najgorzej od 2010 roku, ale także zdecydowanie poniżej najniższej z prognoz w ankiecie Bloomberga, która wynosiła około 90 tys. W rezultacie odczyt odbiegł od średniej prognozy aż o ponad 5 odchyleń standardowych. Dość dobitnie oddaje to szok jaki dane wywołały.

Na drugi plan została zepchnięta bardzo ważna dynamika wynagrodzeń. W ujęciu rok do roku wyniosła 2,5 proc. i była zgodna z oczekiwaniami. Narastanie presji płacowej to silny argument za podwyżkami stóp, ale jest on zupełnie przesłonięty przez słabość na płaszczyźnie zmiany zatrudnienia.

Rezultat to gigantyczna przecena amerykańskiej waluty, o skali ponad 1,5 proc. na poziomie indeksu dolarowego. To jedna z pięciu najmocniejszych deprecjacji na przestrzeni ostatniego roku. Jednocześnie bardzo poważnie obniżyła się krzywa rentowności długu, w przypadku papierów dziesięcioletnich o około 10 pb, na krótkim końcu - jeszcze mocniej. Prawdopodobieństwo podwyżki wyliczane z kwotowań kontraktów futures na stopę procentową w USA gwałtownie zmalało po danych z rynku pracy. Szanse na podwyżkę w lipcu wynoszą obecnie 27 proc. wobec 55 proc. w czwartek. O czerwcowej podwyżce można zapomnieć.

Mamy jednak poniedziałek i wystąpienie Janet Yellen - ostatnie słowa z FOMC przed czerwcowym posiedzeniem. Decydentka ma w nich szansę na doprecyzowanie wpływu publikacji na ścieżkę stóp. Spodziewamy się bardzo wyważonego stanowiska. Lipcowa podwyżka nie została przekreślona ostatnimi danymi i trudno oprzeć się wrażeniu, że rynek długu przereagował. Stwarza to pole do wymazania części osłabienia. Zresztą GBP/USD już jest pod 1,44 (piątkowe odbicie wymazane) pod wpływem wzrostu obaw o wynik referendum 23 czerwca. W przypadku eurodolara podaż powinna aktywować się przy 1,14- 1,1450. EUR/PLN pozostaje stabilny pod 4,40 i spodziewamy się podtrzymania takiego stanu rzeczy.

Bartosz Sawicki

Kierownik Departamentu Analiz DM TMS Brokers

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »