Reklama

NZD zyskuje po posiedzeniu banku centralnego

W ostatnich miesiącach byliśmy świadkami stopniowej zmiany tonu najważniejszych banków centralnych na coraz bardziej gołębi. Szczególnie niechętny do zacieśniania polityki monetarnej wydawał się w tym czasie być Bank Rezerwy Nowej Zelandii, którego przedstawiciele zaznaczali, że kolejna zmiana poziomu stóp procentowych będzie w górę, lub w dół.

Ostatnie osłabienie kondycji gospodarki Chin, Wielkiej Brytanii i strefy euro sugerowało, że bankierzy centralni będą skłaniali się więc coraz silniej ku tej drugiej opcji. Jednakże, po zakończonym dzisiaj posiedzeniu, szef RBNZ, Adrian Orr, powiedział iż w ostatnim czasie szanse na obniżkę kosztu kapitału nie zwiększyły się. To okazało się zaskoczeniem dla uczestników rynku, którzy w dużej części spodziewali się odwrotnego przekazu. Perspektywa utrzymania, a być może nawet późniejszej podwyżki stóp procentowych umacnia krajową walutę. Szczególnie dobrze widoczne jest to na parze z dolarem, która poszybowała powyżej 0.68, wspierana dodatkowo deprecjacją amerykańskiej waluty.

Reklama

Pojawiająca się perspektywa przyszłorocznych wyborów prezydenckich w USA wydaje się zaczynać oddziaływać na Donalda Trumpa, który coraz wyraźniej wspiera rozwiązanie konfliktu handlowego z Chinami. Podczas gdy wcześniej termin 1 marca, na który to zaplanowane zostało podniesienie ceł na towary z Państwa Środka określany był jako sztywny, wczoraj sytuacja ta uległa zmianie. Amerykański prezydent powiedział bowiem iż jest skłonny do odroczenia tego terminu, o ile rozmowy ze stroną chińską będą zmierzały w kierunku osiągnięcia porozumienia. Jest to szczególnie istotne w kontekście wcześniej stawianego warunku spotkania przywódców obydwu państw przed podpisaniem porozumienia, które według amerykańskiej administracji nie było możliwe w tym miesiącu. To wszystko oznacza, że rosną szansę zakończenia konfliktu handlowego, co wspiera dzisiaj nastroje inwestorów, szczególnie tych na rynkach dalekowschodnich, dla których kondycja gospodarki chińskiej jest kluczowym czynnikiem.

Początek dnia przynosi także lekkie wzrosty cen ropy, wspierane przez mobilizację ze strony OPEC. Mohammad Barkindo, sekretarz generalny tej organizacji wezwał państwa zrzeszone w porozumieniu dotyczącym ograniczenia wydobycia do zwarcia szyków i wypełnienia swoich zobowiązań. Chociaż obowiązujące od stycznia limity dla całej tzw. grupy OPEC+ prezentują solidny wkład producentów czarnego złota, rozkład ciężaru wprowadzania ograniczeń przedstawia się nierównomiernie. Znaczna część spadku wydobycia wynika bowiem z dodatkowej redukcji wprowadzonej przez największego członka kartelu, którym jest Arabia Saudyjska. Słabiej natomiast ustalonych limitów przestrzega część pozostałych członków organizacji, a także współpracująca z OPEC Rosja, która odłożyła o miesiąc pełne wprowadzenie ustalonych ograniczeń. Jeszcze gorzej swoje zobowiązania wypełnia Kazachstan, który w pierwszym miesiącu roku podniósł, zamiast obniżyć wydobycie. Dzisiaj na rynek wpłynąć mogą także dane dotyczące zmiany zapasów i wydobycia ropy w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej uwagę należy zwrócić na odczyty dotyczące inflacji cen konsumentów w tym kraju.

Marcin Motłoch

zespół mForex, Dom Maklerski mBanku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »