Reklama

Obawy vs. czekanie

Początek dzisiejszej sesji europejskiej na rynku głównej pary walutowej zaczął się nieco nerwowo. Inwestorzy po części dyskontowali bowiem nocne doniesienia o obniżeniu ratingu Japonii, a także zwiększali swoje obawy ws. możliwego gorszego odczyt indeksu instytutu IFO.

Powiało optymizmem z USA

Reklama

To spowodowało, że w pierwszych godzinach handlu kurs eurodolara odnotowywał sporą zmienność i obniżył się poniżej poziomu 1,44. Dalsze spadki zapewnił wyraźnie gorszy nastrój niemieckich przedsiębiorców w stosunku do poprzedniego miesiąca. Indeks IFO wyniósł bowiem 108,7 pkt i był najniższym odczytem od czerwca 2010 roku. To dodatkowo pogorszyło sytuację na europejskich parkietach i przeceniło wspólną walutę. Pesymizm jednak nie trwał długo. Ciągle bowiem rosnące oczekiwania w sprawie piątkowego wystąpienia Bena Bernanke i "cudownego" uratowania światowych finansów podtrzymywały inwestorów na duchu. Także gorszy odczyt nowych zamówień w przemyśle w Strefie Euro nie popsuł zbytnio nastrojów. Inwestorzy już od jakiegoś czasu bowiem dyskontują efekt hamowania światowego wzrostu gospodarczego, dodatkowo dane te dotyczyły czerwcowych wyników. Uczestników rynku bardziej zapewne zmartwiło przekroczenie przez rentowność 2 letnich obligacji greckich poziomu 40%. To pochodna zamieszania ws. żądania przez niektóre państwa zabezpieczeń dla pożyczek Grecji. Efektem tego mogą być opóźnienia we wdrażaniu ustaleń z 21 lipca i wypłat kolejnej pomocy dla Aten. Swój sprzeciw w tej sprawie wyraziły Niemcy, a jeszcze dziś ten fakt będzie omawiał fiński rząd. Poprawa sentymentu nastąpił dopiero po opublikowaniu danych z amerykańskiej gospodarki. Wstępne dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku wyniosły 4% m/m i były o 2,1 % większe niż szacowano. Dzięki temu pod koniec obrotów na Starym kontynencie kurs pary EUR/USD znów oscylował powyżej poziomu 1,4450.

Złoty słabszy wobec euro

Dzisiejsza początkowa nerwowość na rynku eurodolara udzieliła się także rodzimej walucie. Kurs pary EUR/PLN w pierwszych godzinach handlu wzrósł z poziomu 4,13 ponad wartość 4,16. Podobną choć trochę bardziej stonowaną reakcją wykazał się złoty względem dolara. To w dużej mierze efekt utrzymującego się uzależnienia notowań polskiej waluty od czynników zewnętrznych. Można to było zaobserwować podczas publikacji dzisiejszych danych makroekonomicznych z polskiej gospodarki. O wiele słabszy odczyt dynamiki sprzedaży detalicznej i tylko niewielki spadek bezrobocia nie wpłynęły znacząco na notowania złotego. Z jednej strony zachowanie to można tłumaczyć wpływem czynników zewnętrznych, jednak na taki wynik dynamiki mogła mieć też wpływ pogoda, która nie dopisała w ostatnim czasie zmniejszając zapotrzebowanie na produkty sezonu letniego. W dalszej części dnia notowania par złotych przebiegały trochę odmiennie. Złoty starł się umacniać względem wspólnej waluty, lecz stopień aprecjacji nie był zbyt duży. W przypadku pary USD/PLN spadki były większe i pod koniec sesji europejskiej kurs zbliżał się do wartości 2,8650.

Michał Mąkosa

FMC Management

Dowiedz się więcej na temat: obawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »