Reklama

Obietnice, które trochę osłabiają jena

Bank Japonii utrzymał bez zmian stopę procentową, ale pomajstrował w programie skupu aktywów. Rosnące ceny akcji sektora finansowego w Tokio pomagają we wzrostach USD/JPY, co może jednak zaciemniać faktyczną reakcję rynku walutowego. Dodatkowo przed nami jeszcze decyzja Fed, a dla koneserów wydarzeń na Antypodach na koniec zostaje decyzja RBNZ.

Bank Japonii bez wątpienia nie poszedł na całość z luzowaniem monetarnym, ale trzeba przyznać, że nie miał przed sobą łatwego zadania. Stopa procentowa została utrzymana na -0,1 proc., przez sektor bankowy w Japonii odetchnął z ulgą, gdyż ujemne oprocentowanie ogranicza zyski instytucji. W zamian BoJ skupił się na takim sterowaniu programem skupu aktywów, aby doprowadzić do wystromienia krzywej dochodowości. Innymi słowy chce doprowadzić do wzrostu oprocentowania obligacji długoterminowych, ale utrzymać presję na papierach o krótszym terminie do wykupu, a punktem odniesienia ma być utrzymanie rentowności 10-letnich papierów blisko zera. Dodatkowo 2,7 bln JPY z wartego 5,7 bln JPY programu skupu akcyjnych ETF-ów ma być kierowanego na szeroki rynek Topix.

Reklama

Brak obniżki to częściowe rozczarowanie, ale osłaniając sektor bankowy pomaga we wzrostach japońskiej giełdy, a to współgra z korelacją tego rynku z USD/JPY. Podobnie wyższe oprocentowanie długoterminowych papierów skarbowych poprawi zyski firm ubezpieczeniowych i funduszy emerytalnych (kolejny powód dla wzrostów cen akcji w sektorze finansowym). Skup ETF-ów działa według tej samej zasady. Dyskusja skupia się teraz, czy niezdecydowanie się na rozszerzenie programu QE jest wystarczającym hamulcem dla osłabienia jena, czy jednak ważniejsze jest całkowite porzucenie celu bazy monetarnej, które oznacza, że bank nie zamierza ograniczać się w wielkości ekspansji? Ta ostatnia część może mieć największy wpływ na oczekiwania rynkowe, pod warunkiem, że rynek uwierzy w determinację BoJ.

Decyzja BoJ nie jest wyjątkowo agresywna w swojej gołębiości, ale mimo to USD/JPY wyraźnie zyskuje. Mając na uwadze ostatnie "błędy" BoJ w komunikacji z rynkiem i nietrafione decyzje, dla części inwestorów zasadnym było pozostać na długiej pozycji w JPY. Teraz, gdy wiemy, że rozczarowania nie ma, naturalną reakcją jest domykanie nadmiernej pozycji, co pcha USD/JPY wyżej. Pamiętając też, że wieczorem czynnikiem ryzyka pozostaje decyzja Fed, a jutro jest święto w Japonii, japońscy inwestorzy mogą być skłonni do redukcji pozycji krótkich na USD/JPY. W tym momencie analiza techniczna może przesądzić o dalszych losach jena. Na dziennym wykresie USD/JPY chmura Ichimoku już nie raz w tym roku pokazała swoją istotność. Kurs nie był w stanie przebić się przez nią w styczniu (po decyzji BoJ o obniżce stopy do -0,1 proc.), ani pod koniec maja, a także w połowie lipca. Dziś kurs testuje dolne ograniczenie chmury (102,30). Dla wzrostowego impulsu potrzeba zamknięcia dnia ponad 103,35, ale bez jastrzębiego wydźwięku FOMC może być o to ciężko.

Po posiedzeniu Fed oczekujemy utrzymania celu dla stopy rezerw federalnych na 0,25-0,50 proc. Ostatnia seria słabszych danych z gospodarki wzmacnia argument, aby Fed nie spieszył się z podwyżką. Z drugiej strony nie brakuje optymistycznych komentarzy ze strony członków FOMC, które wspierają naszą prognozę kolejnej podwyżki w grudniu. "Dot chart" (indywidualne prognozy członków FOMC dotyczące stóp procentowych) powinien zostać zrewidowany w dół do jednej podwyżki do końca 2016 r., co nie będzie zaskoczeniem. Rewizja w dół oczekiwań na kolejny rok do dwóch podwyżek dalej pozostanie dużo powyżej wyceny rynkowej (1,125 proc. vs. 0,7 proc.). Podobnej korekty spodziewamy się dla dalszego horyzontu prognozy.

Po komunikacie i konferencji prasowej prezes Fed Janet Yellen spodziewamy się przesłania, że informacje z gospodarki od ostatniego posiedzenia sugerują kontynuowane ożywienie, co wzmacnia argumentację za podwyżką stopy rezerw federalnych w ciągu najbliższych miesięcy. Jednakże, jak zwykle, niuanse będą miały znaczenie. Za jastrzębi komentarz będzie trzeba uznać stwierdzenie, że Komitet widzi za zasadne rozważenie podwyżki na najbliższych posiedzeniach. Zaskoczeniem byłoby, gdyby Yellen na konferencji powiedziała, że mało zabrakło do przegłosowania podwyżki w tym tygodniu, ale taki komentarz traktujemy za mało prawdopodobny. Z drugiej strony zwrócenie większej uwagi na ostatnie potknięcia w danych ze sfery realnej gospodarki zabrzmi gołębio.

Ogólnie oczekujemy wyważonego komunikatu podtrzymującego otwartą furtkę dla ruchu w grudniu. Pryz rynkowej wycenie prawdopodobieństwa podwyżki na poziomie 20 proc. dla września i prawie 60 proc. przed końcem roku wygląda na to, że inwestorzy nie mają wygórowanych oczekiwań. Jakkolwiek na powierzchni decyzja powinna być neutralna dla USD, to niewykluczone jest budowanie umiarkowanie negatywnej presji na dolarze względem głównych walut, przynajmniej w krótkim terminie. Brak podwyżki to dalej brak podwyżki, niezależnie od tego, że Fed podtrzyma opcjonalność dla normalizacji za kilka miesięcy. Historia tego cyklu zacieśniania nie wspiera deklarowanego przez Fed stanowiska - prognozy z grudnia 2015 r. zakładały cztery kroki po 25 pb w całym 2016 r. Dziś wiemy, ile z tego zrealizowano.

Po RBNZ nikt nie oczekuje zmiany poziomu stopy OCR (2 proc.). Bank wciąż ma problem z silnym NZD, ale niewiele może z tym zrobić, gdyż rynki lubią kiwi i jego wysokie oprocentowanie. Dodatkowo ostatnie dane z gospodarki pozostają silne. RBNZ nie ma dobrej historii starannego budowania komunikatu, by przykryć dobre informacje z gospodarki obawami o silny kurs waluty, stąd ryzyka leżą po stronie jastrzębiego wydźwięku.

Konrad Białas

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »