Reklama

Obligacje już drożeją

Działania ECB okazały się skuteczne, a rentowność włoskich i hiszpańskich obligacji spadły po interwencji banku. Decyzja S&P nie zaszkodziła w żaden sposób obligacjom USA. Mimo to giełdy pogłębiły spadki.

Działania ECB okazały się skuteczne, a rentowność włoskich i hiszpańskich obligacji spadły po interwencji banku. Decyzja S&P nie zaszkodziła w żaden sposób obligacjom USA. Mimo to giełdy pogłębiły spadki.

Tym samym optymizm z porannego komentarza - zakładałem w nim odbicie cen akcji - okazał się błędną oceną. Co prawda indeksy giełdowe wzrosły, w Mediolanie nawet o 4 proc., a w Madrycie o 2 proc., ale dobre nastroje nie dotrwały do końca dnia. Jeszcze przed południem stało się jasnym, że popyt nie ma sił by poprowadzić indeksy wyżej, wobec czego kupujący akcje rano szybko wycofali się z transakcji potęgując straty indkesów.

Dramatycznie sytuacja wyglądała w Bukareszcie, gdzie indeks w pewnym momencie spadał o ponad 9 proc.

Reklama

Co warte podkreślenia, interwencja ECB okazała się skuteczna, a rentowności włoskich i hiszpańskich obligacji spadły w okolice 5,2 proc., po tym jak w piątek przekroczyły nawet 6 proc. Oczywiście nikt nie wie czy ta strategia okaże się skuteczna na dłuższą metę, bo w grę wchodzi ryzyko zwiększenia podaży pieniądza i tym samym wzrostu inflacji, nie wiadomo też jakimi środkami dysponować może ECB i jakie będą konsekwencje polityczne tych działań. Z kolei obligacje amerykańskie zyskały na wartości, a rentowność 10-letnich papierów spadła o kolejnych 8 pkt, poniżej 2,5 proc.

Papiery rządu USA zachowały się dokładnie odwrotnie niż wynikałoby to z decyzji S&P o obniżce ratingu. Najwyraźniej obligacje skarbowe USA nadal uznawane są przez rynki finansowe za najbezpieczniejszy instrument warty kupowania w sytuacji zagrożenia, nawet jeśli zagrożonym jest... emitent tych obligacji.

Niestety inwestorzy giełdowi nie zwrócili uwagi na te skądinąd pomyślne informacje. Niemiecki DAX spadł poniżej 6 tys. pkt, choć zaledwie w poprzedni wtorek jego spadek poniżej 7 tys. pkt przyjmowano z niedowierzaniem. Dziś niemiecki indeks stracił 4,6 proc., brytyjski 4,2 proc., francuski 3,5 proc. To więcej niż wyniósł spadek WIG20 (2,6 proc.), który ubija dno w okolicach 2 350 pkt (poziomy z lipca i sierpnia ub.r.).

Giełdy za Atlantykiem rozpoczęły dzień równie fatalnie, jak kończą go europejskie, a indeksy spadają od 3 (S&P) do ponad 6 proc. (Merval).

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ

Emil Szweda, Noble Securities

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »