Reklama

Oczekiwań ciąg dalszy

Pierwsze kwadranse dzisiejszej sesji europejskiej przebiegały pod znakiem niewielkich spadków na eurodolarze. Brak impulsów pro-wzrostowych dawało podaży szansę na zepchnięcie notowań na niższe poziomy. Niedźwiedzie jednak tylko w niewielkim stopniu wykorzystały nadarzającą się okazję. Poziom 1,2250 okazał się zbyt trudny do pokonania.

Niemcy przeciw nowym pomysłom

Sprawy nie ułatwiły doniesienia o pojawieniu się nowego pomysłu na walkę z kryzysem. Jak doniosła niemiecka prasa wśród oficjeli zaczęto rozważać wariant, aby Europejskich Mechanizm Stabilizacyjnym miał dostęp do linii kredytowej w Europejskim Banku Centralnym. Dzięki temu posiadałby on niemal nieograniczone środki na wspieranie państw borykających się z kłopotami. Takie rozwiązanie w zestawieniu z poprzednim pomysłem, aby ESM dysponował tylko ograniczoną kwotą można uznać za dość rewolucyjne. Mimo jednak tego zyskało poparcie Francji, Włochy oraz część kierownictwa EBC. Sprzeciw wyraziły Niemcy i może dlatego właśnie reakcja na te spekulacje była niewielka.

Reklama

Kurs pary EUR/USD wzrósł do poziomu 1,23, który przytrzymał go aż do drugiej części wtorkowej sesji. Dopiero wtedy bykom, za sprawą słów prezydenta Francji, który ponownie zapewnił o zrobieniu wszystkiego na rzecz euro, udało się mocniej wybić ponad 1,23. Notowania jednak szybko wróciły na niższe poziomy, po tym jak minister finansów Niemiec stwierdził, że ESM nie potrzebuje licencji bankowej. To już kolejny głos ze strony Berlina, który blokuje rozszerzenie możliwości ESM. Spadkom głównej pary sprzyjały także opublikowane dobre dane z USA. Aktywność jednak nie zmieniła się diametralnie. Widać zatem, że mimo pojawiania się nowych pomysłów na walkę z kryzysem, czy dobrych danych inwestorzy skupiają się najbardziej na czwartkowym posiedzenie EBC i wystąpieniu Mario Draghiego.

Pary złotowe na nowych minimach

Niemal przez całą dzisiejszą sesję rodzimy pieniądz budował przewagę względem zagranicznych walut. Aprecjacji złotego sprzyjał spokój jaki panował na szerokim rynku. Atmosfera wyczekiwania pomagała także innym walutom krajów wschodzących. Dzięki temu jeszcze przed południem kurs USD/PLN naruszył wparcie na 3,35 i skierował się w okolicę piątkowych minimów. W przypadku pary EUR/PLN do przełamania ostatnich dołków doszło wcześniej dzięki czemu kurs mógł przetestować kolejny istotny poziom na 4,11. Jego rozbicie nie zajęło podaży zbyt wiele czasu, co ułatwiło zejście do wartości 4,10 zł za euro. W tym czasie cena dolara wyrównała poziom minimum z zeszłego tygodnia. Bardzo niskie poziomy na parach złotowych stały się okazją do podjęcia próby odbicia, jednak zasięg podjętych działań początkowo był niewielki. Zwiększył się dopiero po opublikowaniu dobrych danych z USA. Osuwanie się eurodolara odebrało część sił złotemu i o godzinie 16:10 euro kosztowało 4,1125 zł, zaś dolar 3,3520 zł

Michał Mąkosa

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »