Reklama

Od Chin i Japonii do Fed

W bardzo wczesnych godzinach porannych (naszego czasu) napłynęły dane gospodarcze z Chin. Produkcja przemysłowa za maj zwiększyła się o 6,5 proc. r/r (oczekiwano 6,3 proc.), natomiast sprzedaż detaliczna o 10,7 proc. r/r (przewidywano 10,6 proc.). Inwestycje w aglomeracjach miejskich wzrosły o 8,6 proc., trochę gorzej niż prognozowano, bo zakładano +8,8 proc.

Przedstawiono także publikację z Japonii: kwietniową produkcję przemysłową. W relacji miesięcznej zwiększyła się o 4 proc., w rocznej o 5,7 proc. Tak właśnie miało być - tzn. spełniono prognozy obecne wcześniej na rynku.

O 10:30 poznamy dane z rynku pracy Wielkiej Brytanii - o bezrobociu i wnioskach o zasiłek. Tymczasem EUR/GBP pozycjonuje się na 0,8780. Funt nadal jest słaby, ale jednak doszło do pewnej korekty na jego korzyść - bo 12 czerwca było 0,8865 w maksimum. Wyraźna linia trendu biegnie przez dołki z 10 maja i 8 czerwca.

A co z eurodolarem? Mamy 1,1220. Czekamy na godzinę 20:00, aby zobaczyć, czy Rezerwa Federalna podniesie oprocentowanie. Prawdopodobnie to zrobi. Pytanie, czy da sygnał, że będzie robić to dalej, albo że zacznie zacieśniać bilans, poprzez zatrzymanie procesu reinwestowania kapitału i odsetek (niekoniecznie przez sprzedaż obligacji).

Reklama

W zasadzie to działanie o jastrzębim charakterze, ale rynek obniża kurs eurodolara (tj. umacnia dolara) raczej wtedy, gdy mowa jest o podwyższaniu stóp. Co więcej, to podwyższanie niekoniecznie będzie szło w parze z redukowaniem bilansu. W każdym razie dolar ma oczywiście szansę zyskać, ale sądzimy, że w tym roku - i może po części w przyszłym - rozegrana zostanie jeszcze jedna tura wzmocnienia euro. Pomijamy tu tymczasowe korekty, nawet spore (teoretycznie do takiej może doprowadzić dziś Fed, choć nie obstawialibyśmy na to zbyt dużych aktywów).

W ogólności od początku roku 2015 wykres eurodolara biegnie w szerokiej konsolidacji od 1,04 do 1,16 (czy też 1,15 - 1,17; naturalnie to przybliżone wartości). Konsolidacja ta się już parę razy potwierdzała, np. w maju 2016 dotknęliśmy 1,1615 i później aż do końca roku umacniał się dolar, a euro traciło. Teraz czas pójść w drugą stronę - a w takim razie euro ma jeszcze coś do powiedzenia, bo nie mamy nawet 1,13.

Złoty i jego sprawy

Euro-złoty pozycjonuje się na 4,1940. Niewiele się tu dzieje, widać jednak, że są problemy z powrotem do naprawdę mocnego złotego. W maju notowano przecież 4,1515, ale od tego czasu formuje się nowa tendencja, wzrostowa - nawet jeśli w międzyczasie (kilka dni temu) potwierdził się półroczny trend spadkowy. Sądzimy jednak, że ten akurat trend długoterminowy już dogasa.

Na USD/PLN widzimy 3,7370 - nie ma wielkich zmian. Funt jest przy 4,7815 - zatem trochę odzyskał w stosunku do PLN, co jednak jest zapewne formą korekty.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »