Reklama

Od istotnego oporu do ważnego wsparcia

Pierwsze takty dzisiejszej sesji wskazywały na możliwość powrotu kursu eurodolara powyżej poziomu 1,30. Jednak niedługo po otwarciu rynków europejskich notowania głównej pary dynamicznie ruszyły na południe. Podaż bez większego problemu poradziła sobie z wczorajszymi dołkami i sprowadziła kurs do poziomu 1,2908, gdzie nastąpiło wyhamowanie.

Ten niespodziewany ruch wywołał sporo spekulacji na temat przyczyny swojego pochodzenia. Z jednej strony wiązano go z dzisiejszą wizytą kanclerz Niemiec w Grecji. Napięte stosunki społeczne oraz podwyższone środki bezpieczeństwa w tym kraju mogły budzić niepokój w inwestorach i podnosić poziom awersji do ryzyka. Z drugiej jednak strony zniżkę wiązano z doniesieniami jakoby Grecja miała otrzymać od zagranicznych wierzycieli dodatkowe dwa lata na osiągniecie założonego poziomu deficytu budżetowego.

Więcej czasu to na pierwszy rzut oka pozytywna wiadomość, jednak patrząc na to z innej perspektywy można sądzić, że Hellada nie radzi sobie zbyt dobrze z wprowadzaniem reform i cięciami wydatków. Potwierdzać to mogą również przedłużające się negocjacje z Troiką. Część inwestorów dzisiejsze poranne pogorszenie sentymentu wiązała z obcięciem przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognoz globalnego wzrostu na lata 2012 - 2013.

Reklama

W tej sprawie pojawiły się również informacje jakoby przecena była spowodowana błędem w notowaniach 10 letnich hiszpańskich obligacji. Patrząc na powyższe trudno jednak precyzyjne wskazać, które wydarzenie było w największym stopniu odpowiedzialne za osunięcie notowań. To na szczęście nie stanowiło dużego problemu i w miarę rozkręcania się sesji londyńskiej kurs eurodolara próbował powracać na wyższe poziomy. Jednak brak pozytywnych impulsów zdecydowanie utrudniał zadanie stronie popytowej.

Również inwestorzy zza oceanu nie odmienili obrazu rynku. W końcówce handlu na Starym Kontynencie notowania pary EUR/USD znów zmierzały w kierunku dziennych minimów. Ich przebicie będzie Stanowic zachętę do pogłębienia przeceny i testu ważnych poziomów wsparcia. W takim układzie bykom, bez odpowiednich bodźców, będzie coraz trudniej myśleć o powrocie na wyższe poziomy.

USD/PLN przed ważnym oporem

Otwarcie krajowego rynku przebiegało pod znakiem próby aprecjacji złotego. Rodzima waluta korzystała z wczorajszego odbicia na eurodolarze. Sytuacja odmieniła się jednak wraz z silnym spadkiem na parze EUR/USD, który wprowadził sporo zmieszania wśród inwestorów. Uczestnicy rynku nie mogąc ustalić konkretnej przyczyny zniżki zaczęli wyprzedawać bardziej ryzykowne aktywa.

Ucierpiał na tym złoty, zwłaszcza względem amerykańskiego dolara. Kurs szybko podskoczył do poziomu 3,15 zł, a następnie zbliżył się do wczorajszych maksimów. Bardziej powściągliwe na taki rozwój sytuacji zareagowała para EUR/PLN, która oscylował wokół poziomu 4,07 zł. Po nerwowym otwarciu handlu sytuacja w dalszej części dnia powoli stabilizował się. Próba odbijania na EUR/USD stwarzała możliwość do cofnięcia się cen zagranicznych walut wycenianych w złotym.

Ten stan uległ jednak zmianie już pod koniec sesji londyńskiej, kiedy eurodolar znów zaczął zmierzać w kierunku dziennych minimów. Poprzez to kurs USD/PLN ponownie przebił poziom 3,15 i zbliżył się do wartości 3,16, gdzie przebiega linia trendu spadkowego. W przypadku euro-złotego reakcja była mniejsza i notowania znalazły się blisko wartości 4,08 zł.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: Na południe | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »