Reklama

Odmieniony świat

Rynki finansowe budzą się po nocy, która na pewno była ciężka. Oczywiście wtedy, gdy ktoś traci, ktoś inny zyskuje, tym niemniej ogólne nastroje są raczej mało radosne. Chodzi oczywiście o sytuację franka szwajcarskiego, który znacznie zyskał na wartości po wczorajszej decyzji SNB (szwajcarskiego banku centralnego). Decyzji, którą część obserwatorów uznała za nie do końca uzasadnioną. Szef SNB Thomas Jordan był jednak podczas konferencji prasowej pewien swego i nie zamierzał za nic przepraszać, wyraził zresztą nadzieję na to, że sytuacja na rynkach wróci powoli do normy.

Czy tak rzeczywiście się stało? Cóż, o CHF/PLN nie ma nawet co mówić - kurs tej pary to aktualnie 4,2735, co na pewno nie jest dobrą wiadomością dla osób mających kredyty we frankach czy też dla tych, którzy nosili się ostatnio z zamiarem zakupu CHF.

Na EUR/USD widzimy natomiast 1,1632, a więc zeszliśmy kolejny schodek niżej. Teza o silnym dolarze i słabym euro została po raz kolejny potwierdzona, co prawda przy pomocy argumentów dość nieoczekiwanych - ale jednak. W istocie schodzimy już poniżej minimów z roku 2005, a końca nie widać - choćby dlatego, że EBC w zanadrzu wciąż ma operację QE, zaś Amerykanie - podwyżkę stóp.

Reklama

Gdyby dziś doszło do czysto technicznej korekty w kierunku 1,1755, to i tak byłoby to wyrazem relatywnej siły strony popytowej. Sytuacja będzie zależeć m.in. od danych na temat inflacji, które pojawią się w Niemczech (o 8:00) i strefie euro (o 11:00), ale też i w USA (o 14:30). Poznamy też grudniową dynamikę produkcji przemysłowej w Stanach (o 15:15) i tamtejszy indeks Uniwersytetu Michigan (o 15:55).

Na naszych parach

Złoty został na fali paniki przeceniony także w relacji do EUR i USD. Tym samym na EUR/PLN notujemy kursy rzędu 4,3170, a na USD/PLN kolejne szczyty, obecnie to 3,7115. USD/PLN nie był tak wysoko od pierwszych miesięcy roku 2009, a wspomnienie tego faktu pozwala myśleć nawet o poziomach rzędu 3,90 (w dłuższej perspektywie). Fakt faktem, że wtedy po muśnięciu tak wysokich wartości doszło do totalnej odmiany trendu. Teraz pewnie nie będzie to aż tak intensywny ruch, zakładamy raczej możliwość korekty - ale to i tak dopiero długo po tym, jak w Europie QE nie tyle wejdzie, ile raczej zostanie przyswojone.

Na EUR/PLN mamy teraz w sumie testowanie pewnego rodzaju oporu. Jeśli stronie grającej na słabego złotego zabraknie siły, to można liczyć na korektę w kierunku 4,30 czy 4,29, choć raczej nie dziś, a dopiero w przyszłym tygodniu. Ogólna perspektywa jest jednak raczej na słabą walutę polską.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty | świat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »