Reklama

Odreagowanie na jenie. Przed posiedzeniem BOJ wzrosty EUR/JPY powrócą

Po wtorkowej sesji amerykańskiej obraz techniczny rynku głównej pary walutowej powoli zaczyna zmieniać się na korzyść dolara. Kurs EUR/USD po publikacji kolejnych, słabych danych makroekonomicznych oddala się od maksimów z ostatnich dni na poziomie powyżej 1,34. W środę od rana główna para walutowa testowała już wsparcie na 1,328 USD po przełamaniu którego spadek poniżej 1,325-1,315 USD otworzyłby drogę w kierunku 1,30 USD.

W tej sytuacji szanse na szybki test oporu na 1,35 dolara za euro (co jeszcze niedawno wydawało się prawdopodobne) znacznie zmniejszyły się.

Po słabych doniesieniach ze strefy euro (spadek dynamiki produkcji o 3,7 proc. r/r), we wtorek na rynek napłynęły złe informacje z Niemiec. Jak pokazały wstępne szacunki PKB największej gospodarki strefy euro skurczyło się w czwartym kwartale 2012 roku o 0,5 proc. kw/kw po tym jak w trzecim wzrosło o 0,2 proc. Choć rynek od razu nie zareagował na publikację, w kolejnych godzinach wtorkowej sesji dała się zauważyć wyraźna presja na osłabianie euro. Ponadto, urząd statystyczny poinformował, że w 2012 roku największa europejska gospodarka wzrosła o 0,7 proc. Rok wcześniej tempo wzrostu sięgało 3,0 proc. Do tego niemiecki dziennik Handelsblatt doniósł, że w środę gabinet A.Merkel poinformuje, iż spodziewa się w tym roku wzrostu gospodarczego na poziomie zaledwie 0,5 proc., podczas gdy do niedawna rząd Niemiec twierdził, że tegoroczny wzrost PKB wyniesie 1,0 proc.

Reklama

We wtorek po południu poznaliśmy dane zza oceanu. Sprzedaż detaliczna w USA pozytywnie zaskoczyła wzrastając w grudniu o 0,5 proc. podczas gdy prognozy wskazywały na wzrost rzędu 0,2 proc. Pozytywny wydźwięk danych zdeprecjonowała publikacja indeksu Empire State z Nowego Jorku (wskaźnika odzwierciedlającego aktywność przemysłu w jednym z najbardziej znaczących stanów USA). Wartość jego wyniosła w styczniu minus 7,78 pkt wobec minus 7,30 pkt w grudniu ub. roku i oczekiwanych przez rynek 0,00 pkt, potwierdzając swą nadal słabą kondycję. Powodów do nadmiernego optymizmu nie przysparzało też Wall Street, gdzie gdyby nie pojawienie się popytu pod koniec notowań, biorąc pod uwagę wcześniejsze spadki indeksów, sesję wtorkową trzeba byłoby spisać na straty. A tak, ostatecznie na koniec dnia indeks DJ IA zyskał 0,2 proc., wskaźnik S&P500 rósł o 0,11 proc., jedynie stracił Nasdaq spadając ponownie o 0,22 proc.

Na rynek, jak bumerang powraca też kwestia obniżenia oceny wiarygodności Stanom Zjednoczonym co również nie pomaga utrzymaniu dobrych nastrojów inwestycyjnych. We wtorek, po słowach przedstawicieli agencji Fitch można było wywnioskować, że jesteśmy w przededniu cięcia ratingu USA, jeśli pojawią się opóźnienia związane z podniesieniem limitu zadłużenia dla tej największej gospodarki świata. W przeciągu miesiąca w decydującą fazę wejdzie też dyskusja nad ostatecznym porozumieniem odnoście klifu fiskalnego i można spodziewać się, że nie będzie ona spokojna. Druga połowa lutego to również okres wyborów parlamentarnych we Włoszech, które też mogą nieść za sobą pewną dawkę ryzyka.

Tymczasem, straty z ostatniego tygodnia próbuje odrabiać japoński jen. We wtorek kurs USD/JPY spadł poniżej 88,0 po tym jak dzień wcześniej testował okolice 89,7 - poziomy nienotowane od 2,5 lat. Katalizatorem do zmian stała się wypowiedź ministra gospodarki Japonii A.Amari, w której podkreślił on, że nadmierna słabość jena może pogorszyć warunki życia Japończyków, istotnie podnosząc ceny dóbr importowanych. W ostatnich miesiącach walucie Kraju Kwitnącej Wiśni ciążyły oczekiwania, że Bank Japonii (BoJ) będąc pod presją rządu zacznie agresywnie łagodzić politykę pieniężną. Z tego względu kluczowe dla pary USD/JPY wydaje się w najbliższym czasie posiedzenie Banku Japonii zaplanowane na 21-22 stycznia.

W poniedziałek szef BoJ stwierdził, iż polityka luzowania ilościowego (QE) jest w obecnej sytuacji na właściwej drodze i będzie kontynuowana. Można więc oczekiwać, że M.Shirakawa w pewnym sensie zapowiedział decyzję o zwiększeniu programu podczas styczniowego posiedzenia, na co liczy część uczestników rynku. Niewykluczone, że wraz ze zbliżaniem się dniem posiedzenia BoJ inwestorzy zaczną ponownie kupować amerykańską walutę. Dlatego też, obecna korekta na jenie może być dobrą okazją do zajmowania pozycji zgodnych z silnym trendem wskazującym na możliwą dalszą deprecjację waluty Kraju Kwitnącej Wiśni.

W Polsce, uwaga inwestorów skupiała się przede wszystkim na danych inflacyjnych. GUS poinformował, że w grudniu indeks CPI spadł do 2,4 proc. r/r wobec 2,8 proc. w listopadzie. Zgodnie z oczekiwaniami bliska konsensusowi rynkowemu figura (mediana kształtowała się na poziomie 2,5 proc. r/r) istotnie nie zmieniła obrazu rynku euro/złotego, choć nasiliła oczekiwania na lutową obniżkę stóp przez RPP. Tuż po publikacji kurs EUR/PLN lekko wzrósł, wciąż jednak znajdował się poniżej 4,12. Teraz czekamy przede wszystkim na piątkową publikację dynamiki produkcji przemysłowej, która ugruntuje oczekiwania co do dalszego kierunku zmian w polityce monetarnej NBP. Dziś natomiast poznamy inflację bazową NBP.

We wtorek Ministerstwo Finansów podało, że spodziewa się wskaźnika CPI netto na poziomie 1,4-1,5 proc. r/r po tym jak indeks CPI za grudzień okazał się lekko niższy od szacunków Resortu. Jak podał MF "brak presji płacowej oraz brak tradycyjnych podwyżek cen nośników energii mogą przyczynić się do dalszego spadku dynamiki rocznej CPI w pierwszych miesiącach 2013 roku. W 2013 inflacja może obniżyć się nawet poniżej 1,5 proc. r/r".

W środę od rana kurs EUR/PLN rośnie. Osłabienie naszej waluty to najprawdopodobniej wynik osłabienia nastrojów na szerokim rynku, ale też oczekiwań na koleje obniżki stóp przez RPP (najbliższa w lutym) oraz sytuacji technicznej na rynku (wybronione wsparcie na 4,10).

Joanna Bachert

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »