Reklama

Odreagowanie słabego piątku

Dzisiejsza sesja otwierała nowy miesiąc oraz kwartał, co oznaczało serię publikacji wskaźników PMI dla sektora przemysłowego oraz nowe otwarcie na giełdowym parkiecie. Po słabym piątku lepsze dane zbiegły się ze wzrostami na warszawskim parkiecie, którym nie towarzyszyły jednak większe obroty.

Dzisiejsza sesja otwierała nowy miesiąc oraz kwartał, co oznaczało serię publikacji wskaźników PMI dla sektora przemysłowego oraz nowe otwarcie na giełdowym parkiecie. Po słabym piątku lepsze dane zbiegły się ze wzrostami na warszawskim parkiecie, którym nie towarzyszyły jednak większe obroty.

Początek miesiąca tradycyjnie stoi pod znakiem danych makroekonomicznych odnośnie sektora przemysłowego. Dzisiejsza ich seria była nadzwyczaj pomyślna. Już weekendowe dane z Chin mogły napawać lekkim optymizmem, gdyż wskazywały na kontynuację stabilizacji w tamtejszej gospodarce.

Europejskie wskaźniki w większości zaskakiwały pozytywnie i mimo, że wciąż wskazywały na różnicę pomiędzy północną a południową częścią kontynentu, to w przypadku słabszych krajów zaobserwować można było zastopowanie negatywnej spadkowej tendencji z poprzednich miesięcy. Sektor przemysłowy nieco ożywił się również w kraju, gdzie wskaźnik PMI wzrósł z 51,5 pkt. w sierpniu do 52,2 pkt. we wrześniu.

Reklama

Bardzo dobrze wypadły brytyjskie dane, gdzie po Brexicie nie ma już śladu. Publikacje były więc dobre, ale to nie one dyktowały warunki handlu. Wydaje się, że te wciąż podporządkowane są kondycji Deutsche Banku, która na dniach skupia uwagę inwestorów. Dzisiaj z uwagi na święto w Niemczech żadne nowe wiadomości nie napłynęły, co prowadziło do spokojnych wymian w Europie, gdzie wiele działo się w piątek. Z kolei na GPW dopiero dzisiaj dobrze zachowywały się banki, co po części wyglądało na spóźnioną reakcję na piątkowe zamieszanie z europejskim systemem bankowym, gdzie początek dnia stał pod znakiem minorowych nastrojów, które wraz z upływem czasu wyraźnie się poprawiły. Dzisiaj nasz rynek nadgonił stracony piątek, a pomagała w tym obrona psychologicznego wsparcia na poziomej 1700 pkt.

Zwyżce nie towarzyszyły jednak większe obroty, które na całym rynku niewiele przekroczyły 500 mln zł. Po części wynikać to mogło z nieobecności inwestorów niemieckich, ale warto pamiętać, że to nie oni stoją za większością zagranicznych zleceń. Pracował bowiem Londyn, a to on determinuje zachowanie inwestorów zagranicznych na GPW. Dzisiaj nie było ono spektakularne i tym samym wzrosty mogą cieszyć jedynie połowicznie.

Imię i nazwisko autora: Łukasz Bugaj, CFA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »