Reklama

Odwrót od dolara

W tym tygodniu niespodziewanym bohaterem notowań kursów walut jest frank szwajcarski. Z kolei bardzo mocny ostatnimi czasy dolar jest w wyraźnym odwrocie. Na cenach ropy znów dużo się dzieje.

W tym tygodniu niespodziewanym bohaterem notowań kursów walut jest frank szwajcarski. Z kolei bardzo mocny ostatnimi czasy dolar jest w wyraźnym odwrocie. Na cenach ropy znów dużo się dzieje.

Po wielu dobrych tygodniach dla amerykańskiej waluty przyszedł w końcu słabszy moment. Na początku tego tygodnia za jedno euro płacono 1,04 dolara, dzisiaj trzeba dopłacić niemal dwa centy więcej. Powodów jest kilka. Można oczywiście mówić o korekcie i realizacji zysków z umocnienia, ale coś spowodowało ten ruch. W tym wypadku większość analityków wskazuje na spekulacje związane z podwyżkami stóp procentowych w strefie euro. Nie można mówić o niczym pewnym, ale coraz częściej rozważany jest scenariusz pierwszej podwyżki w lipcu i w sumie 4 ruchów o 0,25% w górę do końca roku. Jest to oczywiście wolniejsze tempo niż za oceanem. Tamtejsze wzrosty są już w cenach, a europejskie nie były. Stąd prawdopodobnie słabość dolara.

Reklama

Frank znów idzie w górę

Jeszcze na początku tygodnia żyliśmy w świecie, w którym kapitał opuszczał bezpieczną przystań, jaką był frank szwajcarski. Powodem był spadek ryzyk na rynkach, a w rezultacie szukano lepszych stóp zwrotu, by maksymalizować zyski, a nie minimalizować ryzyko. Co się zmieniło? Na konferencji prasowej prezes tamtejszego banku centralnego wypowiedział się na temat możliwych interwencji banku, by walczyć z inflacją. Rynki odczytały to jako zapowiedź ściągania kapitału z rynku. W rezultacie zainteresowanie frankiem eksplodowało. W dwa dni frank podrożał ponad 2%. Na rezultat względem złotego nie trzeba było długo czekać. Frank skoczył z okolic 4,43 zł na 4,54 zł.

Zamieszanie na ropie

Tydzień rozpoczął się od kontynuacji zeszłotygodniowych wzrostów cen ropy. Na rynku mieliśmy dwa ważne motory napędowe dla wzrostu cen. Z jednej strony była to zapowiedź możliwego embarga na import surowca z Rosji. Z drugiej strony przygasająca pandemia w Azji powodowała, że popyt na surowiec rósł. W rezultacie przekroczyliśmy 115 dolarów za baryłkę ropy brent, czyli najwyższy poziom od marca tego roku. Od tego momentu jednak rozpoczęła się korekta. Z jednej strony jest to realizacja zysków. Z drugiej strony dobre dane nadeszły z USA, gdzie produkcja wciąż rośnie. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że embargo blokowane jest przez przynajmniej kilka państw. Problem w tym, że wpuszczenie rosyjskiej ropy na Węgry, do Czech czy na Słowację powoduje, że może być ona przetwarzana i eksportowana, co przekreśla sensowność całego procesu.

Maciej Przygórzewski, główny analityk w InternetowyKantor.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »