Reklama

Optymizm dominował w tym tygodniu

Końcówka zeszłego tygodnia nie zapowiadała tego, że od poniedziałku notowania eurodolara zostaną zdominowane przez stronę popytową. Obcięcie ratingów krajów strefy euro, w tym Francji, które psuło nastroje uczestników rynku sprowadzając kurs głównej pary na nowe tegoroczne minima tylko w zeszły piątek było przedmiotem zainteresowania.

Można więc powiedzieć, że ta decyzja agencja przyniosła ulgę i uwolniła byki. Taki ruch ze strony S&P był już bowiem wyczekiwany od grudnia. W tym czasie został on również odpowiednio wyceniony. Dlatego też opublikowanie poziomu cięć ocen wiarygodności pozwoliło inwestorom oderwać się od tego brzemienia z jednoczesną myślą, że już nic więcej złego nie może się stać. Patrząc z piątkowej perspektywy na wykres eurodolara można dojść do wniosku, że ta maksyma cały czas w tym tygodniu sprzyjała kupującym wspólną walutę.

Rentowności też już nie straszą

Rozpalony na początku tygodnia optymizm sprzyjał notowaniom bardziej ryzykownych aktywów. Indeksy giełdowe świeciły w mocno zielonym kolorze. Na wartości zyskiwały też mniej pewne waluty. Dobry nastrój udzielił się również rynkowi długu. To sprawiło, że zaplanowane w tym tygodniu akcje obligacji i bonów skarbowych nie budziły już obaw tak jak wcześniej. Spadające na fali optymizmu rentowności potwierdzały oczekiwania uczestników rynku w kwestii dobrych wyników, liczyli oni na to, że pieniądze z operacji LTRO znów popłyną w rynek obligacji.

Reklama

Duży popyt zarówno na hiszpańskie jak i francuskie papiery dłużne zdawał się to potwierdzać i był kolejnym dowodem, że nikt na rynku nie przejmował się piątkową decyzją agencji S&P. Również stanowisko Fitch Ratings, mówiące o możliwości zredukowania ocen aż 6 krajów strefy euro nie było w stanie zatrzymać byków. Dodatkowym motorem napędzającym wzrosty było zdobywanie kolejnych poziomów oporu.

Początkowe problemy z wartością 1,28 szybko zostały zapomniane i pewne siebie byki bez większych przystanków przystąpiły do testowania nowych poziomów na 1,2880 - 1,29. Te wartości także długo się nie opierały, dobre dane z amerykańskiego rynku pracy, gdzie liczba zasiłków spadła o 50 tys. do poziomu najniższego od kwietnia 2008 roku sprawiły, że w czwartek wieczorem kurs pary EUR/USD zbliżył się do poziomu 1,30, tym samym mocniej oddalając się od górnego ograniczenia kanału spadkowego, w którym kurs znajduje się od października 2011 roku.

Realizacja zysków na koniec

Piątkowe notowania przyniosły nam częściową realizację zysków na głównej parze walutowej. Kurs po próbie kontynuacji wzrostów osunął się z poziomu 1,2985 do okolic wsparcia na 1,29. W tych okolicach pozostawał przez większą część piątkowych notowań. Niemal puste kalendarium makroekonomiczne oraz brak aukcji obligacji sprawiło, że inwestorzy postanowili odpocząć po intensywnym tygodniu. Nie można jednak wykluczyć, że uczestnicy rynku zza oceanu również będą chcieli odciąć kupony od zysków w tym tygodniu tak by nie zostać na weekend z dużą ilością ryzykownych aktywów w portfelu. Nie wiadomo bowiem co może przynieść weekend. Nadal otwarta kwestia negocjacji Grecji z prywatnymi wierzycielami może być w najbliższym czasie głównym tematem zainteresowania.

Złoty pokazał siłę

Mijający tydzień okazał się bardzo udany w wykonaniu rodzimej waluty. Od poniedziałku złoty systematycznie umacniał się względem zagranicznych walut. Mocnym aprecjacyjnym ruchom sprzyjały dobre warunki na globalnych rynkach. Wzrosty na eurodolarze, obniżenie rentowności papierów dłużnych krajów europejskich w tym i polskich oraz ogólny spadek obaw o przyszłości strefy euro były motorem napędowym dla spadków notowań par złotych. Dzięki temu wszystkiemu w piątkowe popołudnie za jedno euro trzeba było zapłacić 4,3160 zł, czyli prawie 11 gr mniej niż na początku tygodnia. Jeszcze większą skalą spadków mógł się pochwalić USD/PLN. Tutaj spadek ceny dolara pod koniec piątkowej sesji w Europie sięgnął prawie 16 gr. Nie był to jednak szczyt możliwości złotego. Na początku piątkowych notowań, chwilę przed rozpoczęciem się realizacji zysków pary złotowe ustanowiły nowe tegoroczne minima 3,3168 na USD/PLN i 4,3044 na EUR/PLN.

NBP wspiera złotego

Oprócz czynników zewnętrznych złoty był wspierany w tym tygodniu także przez informacje płynące z rodzimego podwórka. Prym w tej dziedzinie wiedli członkowie RPP, którzy swoimi wypowiedziami, na temat możliwości poniesienia stóp procentowych wspierali rodzimą walutę. Przykładem może być tutaj Adam Glapiński, który stwierdził, że jeśli inflacja pod koniec I kwartału nie spadnie poniżej 4 proc., to trzeba będzie zacieśnić politykę monetarną. Takie stanowisko wpisuję się w klimat wypowiedzi innych członków NBP m.in. Jerzego Hausnera, Andrzeja Raczko, i Mareka Belki. Poza stanowiskiem narodowego banku Polskiego złoty otrzymał także wsparcie od lepszych od oczekiwań danych na temat dynamiki polskiej produkcji, która w grudniu rosła w tempie 7,7 proc. r/r.

Michał Mąkosa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »