Reklama

Optymizm na rynkach winduje wyceny w USA

Ubiegły tydzień przyniósł nam korektę na rynku dolara. Okazała się ona jednak dość niewielka ze względu na słabość danych, które poznaliśmy z amerykańskiej gospodarki w drugiej części tygodnia. Zarówno produkcja przemysłowa jak i sprzedaż detaliczna wypadły słabiej od prognoz i były znacznie bardziej zaburzone przez huragan Harvey, niż można było przypuszczać.

To oczywiście odbije się na tempie wzrostu gospodarczego w całym III kwartale w USA, jednak najważniejszą niewiadomą jest to jak na ten fakt zareaguje Rezerwa Federalna. Jej posiedzenie odbędzie się już w najbliższą środę i wielu inwestorów nie wie czego można się po nim spodziewać. Z jednej strony po 5 miesiącach negatywnych zaskoczeń zobaczyliśmy odbicie inflacji w sierpniu, jednak z pewnością brak jeszcze danych, które potwierdziłyby, że wykształci się jakiś trend przyspieszający tempo wzrostu cen. Bez tego, w świetle chwilowego spowolnienia wzrostu gospodarczego w USA, cały czas nie można być pewnym, czy Fed zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych w grudniu. A to powinno się okazać kluczowe dla rynku dolara i przesądzić o tym, czy będziemy mieli do czynienia tylko z korektą i konsolidacją, czy też zobaczymy trwały powrót inwestorów do USD. Wiele na ten temat powiedzą nam prognozy poszczególnych członków FOMC, dotyczące przyszłego poziomu stóp procentowych, które zostaną opublikowane w tym tygodniu po posiedzeniu Rezerwy Federalnej, na którym poznamy także najprawdopodobniej szczegóły ograniczania bilansu Fed. Nie należy spodziewać się, aby te doniesienia miały jakiś silny wpływ na pogorszenie się rynkowego sentymentu. Są one już w dużej mierze wycenione, lecz mimo wszystko sama redukcja bilansu w dłuższym horyzoncie czasowym powinna ponownie faworyzować dolara w stosunku do walut z rynków rozwijających się.

Reklama

Patrząc na piątkowe rozstrzygnięcia warto powiedzieć o funcie, który po posiedzeniu BoE rozpoczął bardzo silną aprecjację docierając do okolic 1.36 wobec dolara. Jest to bardzo trudna sytuacja do rozegrania, gdyż wzrosty wydają się zdecydowanie przeceniać sytuacje brytyjskiej gospodarki oraz nie biorą pod uwagę ciągle dużego ryzyka związanego z Brexitem. Dopóki jednak nie pojawią się sygnały odwrócenia, lepiej trzymać się od tego rynku z daleko. Bardzo wysokie zamknięcie zobaczyliśmy na giełdach za Oceanem, gdzie S&P500 patrząc na indeks kasowy osiągnęło poziom 2500 punktów, który kontrakty pokonały podczas sesji azjatyckiej. Kanał wzrostowy, w którym porusza się rynek pozostawia jeszcze miejsce do kontynuacji wzrostów, które jednak powinny wyhamować przed posiedzeniem FOMC. Brak negatywnych niespodzianek podczas weekendu pozwolił na utrzymanie się optymizmu na początku handlu w Europie, gdzie kursy najważniejszych indeksów wydają się w ostatnim czasie bardziej skorelowane z globalnymi nastrojami niż sytuacją na eurodolarze. Weekendowe doniesienia z Japonii, mówiące o tym, że premier Abe może wkrótce ogłosić przedterminowe wybory parlamentarne, nie miały większego wpływu na rynek.

Dzisiejsze kalendarium jest dość ubogie i warto zwrócić jedynie uwagę na finalny odczyt inflacji ze strefy euro. Nie należy więc spodziewać się podwyższonej zmienności, ze względu na to, że inwestorzy będą wyczekiwać na środowe posiedzenie FOMC. Istotniejsze odczyty z gospodarki europejskiej poznamy dopiero w drugiej części tygodnia w postaci odczytów PMI.

Kamil Maliszewski, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku

Dowiedz się więcej na temat: ze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »