Reklama

Otwarcie z lekkim cofnięciem

Poniedziałkowe notowania rozpoczęły się od deprecjacji wspólnej waluty względem dolara.

Ruch spadkowy został zainicjowany jeszcze w czasie piątkowych notowań. Lepsze dane z amerykańskiego rynku pracy zaostrzyły apetyt inwestorów na ryzyko. Dzięki temu kurs dotarł do poziomu 1,3070. Szybki test tego oporu zakończył się lekkim cofnięciem, które później przerodziło się w głębszą korektę. W czasie nocnych notowań doszło do przebicia wsparcia na 1,30, a tuż przed otwarciem rynków europejskich kurs pary EUR/USD oscylował na poziomie 1,2980. Osłabienie euro jest podyktowane kilkoma czynnikami. Z jednej strony inwestorzy postanowili zrealizować część zysków, które udało im się wypracować w końcówce zeszłego tygodnia. Na pogorszenie klimatu inwestycyjnego wpływ miały także informacje nadchodzące z Hiszpanii i Grecji. W tym pierwszym kraju w weekend odbyły się kolejne już manifestacje ws. wprowadzanych przez rząd Mariano Rajoya oszczędności. W przypadku Grecji od dłuższego czasu głównym punktem zainteresowania uczestników rynku są negocjacji prowadzone przez rząd w Atenach, a przedstawicielami Troiki. Jak poinformowało anonimowe źródło z tamtejszego ministerstwa finansów na wypracowanie kompromisu potrzebne będzie jeszcze dwa tygodnie. Oznacza to, że na dzisiejszym spotkaniu szefów resortów finansów krajów Strefy Euro nie będzie poruszany temat kolejnej transzy pomocy. Wynika z tego fakt, że najprawdopodobniej kwestia ta będzie poruszona dopiero 12 listopada na kolejnym posiedzeniu. Stwarza to jednak pewne niebezpieczeństwo, bowiem w ostatnich wypowiedziach premier Samaras powiedział, że jego kraj posiada środki wystarczające do obsługi państwa tylko do końca listopada, dlatego też każdy poślizg w negocjacjach będzie podnosił niepewność. Podobnie będzie zapewne z Hiszpanią, w sprawie której inwestorzy oczekują na decyzję agencji Moody's odnośnie raingu oraz na to czy i kiedy premier Rajoy zdecyduje się zwrócić o międzynarodową pomoc. Poza powyższym uwagę inwestorów może zwrócić fakt, że dziś formalnie na swoim pierwszym posiedzeniu ma się spotkać zarząd Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego. Nie powinno mieć to jednak większego wpływu na notowania bardziej ryzykownych aktywów.

Lekki krok w tył

Reklama

Piątkowe popołudnie i wieczór na krajowym rynku walutowym przebiegały pod znakiem korekty. Pary złotowe po wcześniejszych spadkach, wywołanych m.in. lepszymi odczytami wskaźników dotyczących amerykańskiego rynku pracy odbijały na nieco wyższe poziomy. Kurs USD/PLN po zbliżeniu się do okolic wsparcia na 3,10 zawrócił i dziś o poranku oscyluje wokół wartości 3,1330. W przypadku euro-złotego kurs wzrósł z 4,0620 do 4,0840, lecz przed startem poniedziałkowego handlu na Starym Kontynencie sytuacja przedstawia się już nieco o lepiej. Za przeceną złotego stały przede wszystkim chęć częściowej realizacji zysków oraz spadki na eurodolarze. Dalsze zachowanie notowań na krajowym rynku będzie w znacznej mierze uzależnione od czynników zewnętrznych. Sprzyjać temu będzie dodatkowo brak danych makroekonomicznych dotyczących polskiej gospodarki. Jedynym istotnym krajowym czynnikiem mogącym wpłynąć na wycenę rodzimej waluty będzie piątkowe expose premiera Donalda Tuska.

Na otwarcie bez danych

Poniedziałkowe kalendarium makroekonomiczne nie zawiera żadnych istotnych danych. Jedyną ważną figurą jest spotkanie ministrów finansów Strefy Euro.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »