Reklama

Paniki na rynkach ciąg dalszy

Start nowego tygodnia na rynku przyniósł kontynuację przeceny z piątku i widać, że coraz bardziej do poczynań inwestorów zaczyna wkradać się panika.

Giełda w Tokio straciła dziś ponad 5 proc., natomiast inwestorzy z Chin nadal są nieobecni na rynku, za względu na trwające święta. Warto zauważyć, że liderami spadków w Europie były wczoraj giełdy z Hiszpanii, Włoch oraz Grecji, co pokazuje, że inwestorzy likwidują swoje pozycje zupełnie niezależnie od cen ropy powiązań eksportowych z rynkami wschodzącymi, rezygnując z ekspozycji na kraje Strefy Euro uznawane za słabsze. Biorąc pod uwagę, że kalendarium nadal pozostaje całkowicie puste i wszyscy na rynku czekają na środowe wystąpienie prezes Fed Janet Yellen, jedynym pozytywnym sygnałem jest wyraźne odejście od minimów amerykańskich indeksów w ostatniej godzinie wczorajszego handlu, które daje nadzieję na uspokojenie sytuacji. W okresie ostatnich turbulencji do łask inwestorów powróciło złoto, które było przez pewien czas zapomniane jako bezpieczna przystań. Obecnie inwestorzy walczą o pokonanie poziomu 1200 dolarów za uncję, wydaje się jednak, że jeżeli dolar odzyska siłę, po jutrzejszym wystąpieniu Janet Yellen, to niezależnie od apetytu na ryzyko rajd na złocie powinien wyhamować. Co ciekawe także niezwykle słaby w ostatnim czasie frank szwajcarski oraz jen, który powinien tracić po wprowadzeniu ujemnych stóp depozytowych w Japonii są bardzo chętnie kupowane. Potwierdza to tezę, że jeżeli Fed nie zaakceptuje umocnienia dolara, przyłączając się do "wojen walutowych" gołębią retoryką i zawieszeniem na dłuższy okres cyklu podwyżek to destabilizacja na rynkach może być zdecydowanie poważniejsza. Wydaje się, że długie pozycje na jenie oraz euro są niezwykle ryzykowne, gdyż zarówno ECB, jak i Bank Japonii, który w zasadzie nie osiągnął jak na razie jednego z celów swojej ostatniej decyzji, czyli osłabienia JPY, mogą być zmuszone do działania w marcu.

Reklama

Dziś czekają nas jedynie niezbyt istotne dane z USA o liczbie nowych miejsc pracy w USA w grudniu, oraz bilans handlowy Wielkiej Brytanii. Z perspektywy apetytu na ryzykowne aktywa niewiele ma szansę się zmienić, warto zwrócić więc uwagę na poziomy techniczne na indeksie Dax, który po przełamaniu okolic 8900 punktów miałby otwartą drogę do spadków nawet poniżej 8500. W kontekście EURUSD widzimy, że wyjście powyżej 1.12 nastręcza bardzo dużych trudności i wydaje się, że w kontekście jutrzejszego sprawozdania Janet Yellen przez komisją w Kongresie USA, warto pomyśleć o zakupach dolara w tych okolicach.

Kamil Maliszewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »