Reklama

Parlament zatwierdza nowe oszczędności

Początek tygodnia przyniósł informację, iż grecki parlament zatwierdził w niedzielę nowe oszczędności, które mają przynieść 3,3 mld euro.

Optymizmu jednak nie starczyło na długo i tuż po południu EUR/USD powrócił do osuwania się w kierunku niższych poziomów. Inwestorzy ze sporym dystansem podeszli do wypracowanego porozumienia, bo do poprawy sytuacji w Grecji i tak jeszcze daleka droga. Tym bardziej, że podczas samego głosowania, niemal jedna czwarta posłów była przeciwna oszczędnościom. W poniedziałek handel na rynkach nie był zbyt interesujący.

Puste kalendarium makroekonomiczne i brak bieżących wydarzeń spowodowały, że notowania były dosyć monotonne. Dobra aukcja włoskich bonów została zignorowana przez graczy. Poinformowano również, że warunki porozumienia Grecji z wierzycielami będą podane do wiadomości po spotkaniu ministrów finansów strefy euro. Po wejściu do handlu inwestorów z Ameryki nastroje nie uległy poprawie i wykres głównej pary walutowej dalej kontynuował spadki. W efekcie pod koniec sesji w Ameryce eurodolar znajdował się na poziomie 1,3180.

Reklama

Moody's tnie ratingi i obniża perspektywy

Wtorek rozpoczął się od informacji ze strony agencji Moody's, która zdecydowała się na cięcia ratingów oraz zmiany perspektyw kilku krajów. Obcięto rating m.in. Włoch, Hiszpanii i Portugalii. Dostało się również Malcie, Słowacji i Słowenii. Dodatkowo obniżono perspektywę ratingu dla Wielkiej Brytanii, Francji i Austrii. Na cięcia ratingów 15 hiszpańskich banków zdecydowała się również agencja S&P. Najwidoczniej gracze nie bardzo przejęli się obniżkami ratingów, bo od początku sesji europejskiej w przewadze były byki.

Pomagały również dane makro i dobra aukcja hiszpańskich bonów skarbowych. Niemiecki indeks instytutu ZEW wypadł sporo powyżej prognoz i ukształtował się na najwyższym poziomie od kwietnia 2011r.. Około południa wykres zameldował się na poziomie 1,32, skąd jednak do głosu doszła strona podażowa. Rynek obiegła informacja o tym, iż w IV kwartale 2011r. PKB Grecji skurczył się o 7 proc. w relacji rocznej, a portugalski o 2,7 proc.

W tej sytuacji nie pomogły późniejsze dane makro z USA, gdzie wyniki sprzedaży detalicznej wypadły nieco słabiej, chociaż na plus -zaskoczyła sprzedaż bez samochodów, a poprzedni odczyt zrewidowano w dół. Na koniec szef Eurogrupy Jean-Claude Juncker poinformował, iż zamiast środowego spotkania ministrów finansów odbędzie się jedynie telekonferencja. Powodem był dalszy brak deklaracji greckich liderów politycznych w kwestii realizacji przyjętych reform. W konsekwencji EUR/USD skierował się w okolice poziomu 1,31.

Chiny oferują pomoc Europie

Już pod koniec sesji w USA indeksy wystrzeliły w górę. Sesja w Azji również zakończyła się na solidnych plusach, a wykres EUR/USD powędrował do poziomu 1,3160. Powodem była deklaracja prezesa chińskiego banku centralnego, który zapowiedział, że Chiny będą jeszcze więcej inwestowały w europejski dług. Dodatkowo w Grecji do wdrożenia reform zobowiązał się Jeorjos Papandreu (PASOK). To samo miał zrobić przywódca Nowej Demokracji, Antonis Samaras. W środę również miała odbyć się telekonferencja eurogrupy.

Niestety dobre nastroje nie trwały długo. Pierwszym sygnałem dla niedźwiedzi były słabe dane z Niemiec, gdzie IV kwartał 2011r. był najsłabszy od 2 lat, a gospodarka skurczyła się o 0,2 proc k/k. Również włoską gospodarkę dotknęła recesja, tam w ostatnim kwartale ubiegłego roku PKB kwartalnie spadło o 0,7 proc. Dane o PKB w strefie euro wypadły neutralnie, były zgodne z oczekiwaniami. Potem jednak nastroje zupełnie popsuły dwie informacje.

Najpierw Antonis Samaras, który miał podpisać "lojalkę" stwierdził, iż zrobi to dopiero wtedy, kiedy jego partia wygra wybory. Chwilę później rynki obiegła informacja, iż strefa euro rozważa opóźnienie pomocy dla Grecji. Na efekty długo czekać nie trzeba było. EUR/USD gwałtownie zanurkował w okolice 1,3070. Dane z USA były mieszane i bykom nie pomogły. Nastroje próbował jeszcze ratować Jean-Claude Juncker twierdząc, że w poniedziałek zapadną decyzje ws. Grecji, ale to było zdecydowanie za mało, żeby cokolwiek zmienić.

Koniec tygodnia uratowany przez dane makro i greckie oszczędności

W czwartek agencja Moody's postraszyła, że może obniżyć ratingi 131 instytucji finansowych, w tym 17 globalnych i 114 europejskich. Od rana tracił EUR/USD spadając nawet chwilowo poniżej poziomu 1,30. Dobra aukcja hiszpańskich bonów na notowania miała czysto kosmetyczny wpływ. Zupełna odmiana nastrojów nastąpiła po czwartkowych danych makro. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych okazała się najniższa od czterech lat. Dane z rynku nieruchomości również wypadły całkiem dobrze, a inflacja producencka minimalnie spadła.

Na plus zaskoczył również indeks Fed z Filadelfii i byki ruszyły do ataku. Wieczorem pojawiła się również informacja, iż w Grecji znaleziono brakujące 325 mln euro oszczędności, będące jednym z trzech warunków do wypłaty kolejnej transzy pomocowej, fakt ten mocno zwiększył szansę na poniedziałkowe porozumienie w kwestii wypłaty transzy pomocowej. Wiadomo również, że operacja bond swap miałaby się rozpocząć 22 lutego i potrwać do 9 marca, a banki centralne strefy euro mogłyby w weekend wymienić stare obligacje na nowe, po to aby uniknąć strat. Dzięki temu i minimalnie niższej od prognoz inflacji konsumenckiej w USA w piątek zyskiwały zarówno indeksy giełdowe jak i eurodolar, a w efekcie udało się powrócić w okolice 1,3180.

Złoty podatny na grecką chorobę

Początek tygodnia był okresem stabilności złotego. W poniedziałek wypowiedział się Andrzej Rzońca, członek Rady Polityki pieniężnej, według którego brakuje argumentów za obniżką stóp procentowych, co nieco umacniało złotego. Również wypowiedzi Zyty Gilowskiej według, której złoty powinien zyskiwać, a inflacja wracać do celu w perspektywie najbliższych miesięcy umacniały rodzimą walutę, chociaż ich wpływ nie był znaczący. Wypowiedział się również Prezes Narodowego Banku Polskiego, Marek Belka, który zapowiedział, ze Ministerstwo Finansów ograniczy wymianę środków na rynku, a będzie to robić w NBP.

Głównym wydarzeniem makroekonomicznych dla polskich inwestorów był środowy odczyt inflacji konsumenckiej i piątkowy o produkcji przemysłowej. Inflacja ostatecznie spadła do poziomu 4,1 proc. r/r, przy poprzednim odczycie na poziomie 4,6 proc. r/r. Również produkcja przemysłowa wypadła lepiej od prognoz. Złoty mocno stracił w środę, po tym, jak zwiększyły się obawy o wypłatę Grecji kolejnej transzy pakietu pomocowego i doniesienia o jej ewentualnym przesunięciu. Na wykresie EUR/PLN zanotowaliśmy nawet poziom 4,24, a na USD/PLN 3,2670. Zmiana sytuacji nastąpiła dopiero po dobrych danych w Stanach Zjednoczonych i polepszeniu sytuacji w Grecji, w efekcie czego złoty nadrobił większość wcześniejszych strat. Ostatecznie, w piątek pod koniec sesji europejskiej złoty testował poziom 3,1762 na USD/PLN, a EUR/PLN 4,1858.

Jacek Jarosz, Michał Mąkosa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »