Reklama

Payrolle? BREXIT!

Koniec tygodnia na rynku walutowym nie będzie należał do szczególnie leniwych.

Miano najważniejszego wydarzenia piątkowej sesji w dalszej mierze należy do publikacji comiesięcznego raportu z amerykańskiego rynku pracy. Napływające "soft-data" wyraźnie napawają optymizmem przed najświeższymi szacunkami zmiany zatrudnienia, podbijając tym samym prawdopodobieństwo zejścia stopy bezrobocia do okrągłego poziomu 4,0 proc. Najciekawsze karty powinien rozdać funt szterling, który przez ułamek sekundy stał się beneficjentem przełomu w negocjacjach. Nerwowość wyspiarskiej waluty została skutecznie potwierdzona poprzez gwałtowne reakcje na oczywistości w trakcie czwartkowych notowań.

Reklama

Październikowe dane przedstawione w raporcie NFP nie należały do wysoce zaskakujących. Wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym na poziomie 261 tys. to przede wszystkim pokłosie odreagowania po sezonie huraganowym, który skutecznie wyłączył dużą część przedsiębiorstw z obiegu. Rynkowy optymizm odnośnie powrotu do stabilnych trendów na rynku pracy skutecznie wpoiły subkomponenty indeksów ISM czy Filadelfia Fed. Osiągniecie konsensualnej zmiany rzędu 195 tys. wyraźnie schodzi na dalszy plan. Uwaga większości inwestorów będzie skupiona na realizacji względnie wysoko zawieszonych oczekiwań (0,3 proc. m/m). W przypadku rozczarowania, na co częściowo wskazuje skośność prognoz gromadzonych przez Bloomberga oraz rozkład czynników sezonowych, wydźwięk publikacji może skutecznie uratować rewizja poprzednich szacunków. To właśnie silniejsza dynamika wynagrodzeń będzie rozpatrywana przez pryzmat atutowego tuza w rękach bardziej jastrzębio nastawionych członków Fed, co finalnie przełoży się na umocnienie amerykańskiej waluty.

Obserwowane na Wyspach polityczne przetasowania zawędrowały również na kontynentalną część Europy. Ryzyko ponownego rozpisania wyborów powszechnych wyraźnie ograniczyli członkowie SPD, którzy w wyraźnej większości opowiedzieli się za rozpoczęciem negocjacji z CDU Angeli Merkel. Perspektywa zawiązania Wielkiej Koalicji powinna istotnie sprzyjać walorom notowanym na giełdzie we Frankfurcie z racji na oddalenie szans na zdobycie większego elektoratu przez eurosceptyczną Alternatywę dla Niemiec. Swoje pięć minut przeżywa również polski rząd, który został poddany szeroko zakrojonej rekonstrukcji. Na jego czele ma stanąć Mateusz Morawiecki, obecny szef resortów gospodarki oraz finansów, co należy traktować jako neutralne dla wyceny złotego. Powyższą roszadę można potraktować jako fakt dokonany, bowiem pod koniec wczorajszej sesji nastąpiło złożenie rezygnacji przez Beatę Szydło na ręce Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości.

Zmienność par walutowych ze złotym nie powinna znaleźć się pod presją dzisiejszej decyzji agencji Fitch, która ma przedstawić aktualizację ratingu dla Polski. O ile należy się spodziewać utrzymania oceny długoterminowej na poziomie A minus z perspektywą stabilną, o tyle miano kluczowych mogą zyskać wzmianki w zakresie braku wyważenia potencjalnych czynników ryzyka. Fitch może zwrócić uwagę na potencjalną szansę "przegrzania się" rodzimej gospodarki, aczkolwiek uczestnicy rynku wobec powyższego przejdą obojętnie - tym bardziej, że perspektywa nierównowag spowodowanych nadmierną stymulacją fiskalną była podnoszona w ostatniej nocie analitycznej Standard & Poor's.

Kornel Kot

Dom Maklerski TMS Brokers

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »