Reklama

Piątek, czyli payrollsy

W którą stronę podąży główna para walutowa, czyli eurodolar? W dłuższym horyzoncie czasowym obstawiamy, że będzie to raczej kierunek południowy, a to w imię przybliżającej się wizji wyższych stóp procentowych w USA (a tak czy inaczej - przybliża się ona, nawet gdyby nie miał to być grudzień, tylko dopiero początek roku 2016). Z drugiej strony, po drodze mamy choćby okolicę 1,1090 - 1,1115, która pełni rolę wsparcia, poza tym możliwe są rozmaite wahania w zależności od tego, jaką wymowę będą miały dane makroekonomiczne i wypowiedzi oficjeli reprezentujących Fed.

Ale do rzeczy: otóż dziś główną publikacją są dane z amerykańskiego rynku pracy, tzw. payrollsy. Poznamy je o 14:30, dotyczyć będą września. Zakłada się, że bezrobocie pozostanie na poziomie 5,1 proc. (chodzi oczywiście o jedną z miar bezrobocia - taką, która jest dość wygodna dla rządu USA), poza rolnictwem miałoby przybyć 200 tys. miejsc pracy, ogółem w sektorze prywatnym 190 tys.

Reklama

Ale to nie wszystko. O 16:00 poznamy jeszcze finalne dane o sierpniowych zamówieniach - bez środków transportu, na dobra trwałe oraz w przemyśle. Poza tym wypowie się dziś publicznie paru przedstawicieli FOMC, przy czym najważniejszy będzie Stanley Fischer - wiceprezes Fed - który wystąpi o 19:30.

Na razie na EUR/USD mamy ok. 1,1180. Wczorajsze muśnięcie okolic 1,12 nie zmieniło na razie ogólnego obrazu, który jest raczej pro-dolarowy (biorąc pod uwagę, że np. szczyty z września to 1,1460). Jeśli dane będą pozytywne dla amerykańskiej gospodarki, to wędrówka jeszcze bardziej na południe stanie się możliwa, przynajmniej do okolic 1,11. Po drugiej stronie oporem może być 1,1270-80.

Nasze pary

Nasze - tj. związane z PLN. Cóż, na EUR/PLN tendencja zwyżkowa jest nadal silna. W największej ogólności trwa ona od końcówki kwietnia, potwierdziły ją też korekty lipcowe. Wykres jest przy 4,2480, wykraczał już ponad 4,25. Poziom ten broni się, ale być może resztką sił. Gdyby pękł, to otwarta byłaby droga do 4,2650-60. Jeśli jednak się obroni, to z kolei może nastąpić korekta - nawet do 4,2160-70, jeśli wierzyć w długoterminową linię trendu. Jeśli być bardziej sceptycznym, to przynajmniej 4,23 byłoby "do zrobienia". Ale to zapewne wymagałoby dużego osłabienia EUR na EUR/USD.

Na USD/PLN jesteśmy przy 3,80. Niedawne szczyty to 3,81, można powiedzieć, że to już było wchodzenie w strefę oporu, ale za wcześnie, aby mówić o jej wyraźnym obronieniu. Tymczasem rentowność polskich obligacji 10-letnich jest w miarę niska (2,793 proc.), ale - jak widać - nie czyni to złotego bardzo mocnym. Opór na wykresie rentowności to 2,88 proc., wsparcie to 2,69 proc. (minimum z sierpnia).

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »