Reklama

Piątek - dolar na razie mocniejszy

EUR/USD jest dziś rano, po godzinie szóstej, w okolicach poziomu 1,1380. Tak jak sugerowaliśmy, wczorajsze umocnienie dolara zatrzymało się - nie znaczy to oczywiście, że na zawsze - w okolicach wsparcia 1,1360-70. Obecnie sytuacja nie jest pewna, tzn. z jednej strony istnieje jeszcze pewna szansa na to, że strona grająca na rzecz silniejszego dolara zaatakuje to wsparcie ponownie, ale z drugiej strony powrót nieco wyżej też jest możliwy i uzasadniony.

Wczoraj euforię wzbudziły odczyty inflacyjne nieco wyższe od prognozowanych. Wysoka (stosunkowo) inflacja - czyli można podwyższyć stopy w USA, tak rozumował rynek. Ale to przecież tylko jeden odczyt. W porządku, można do tego dodać niską liczbę wniosków o zasiłek w ostatnim tygodniu, tym niemniej poza tym mieliśmy słabe odczyty Fed z Filadelfii oraz NY Empire State.

Reklama

Trzeba jednak przyznać, że za mocniejszym dolarem są mimo wszystko pewne argumenty. Oto np. Ewald Nowotny z EBC ogłosił, że potrzebne są nowe instrumenty w wykonaniu EBC, nowe narzędzia - co można odbierać jako sygnał, że operacja QE będzie przedłużona. To zaś jest czynnik osłabiający euro. Z kolei Loretta Mester z Fed ogłosiła, że pełne zatrudnienie w zasadzie zostało w USA osiągnięte, inflacja stopniowo rośnie - i i wypada brać się za podnoszenie stóp. Podobno też większość członków FOMC jest gotowa podjąć już taki krok.

Kto wie jednak, czy tego rodzaju wypowiedzi to nie jest granie w złego i dobrego policjanta. Szczególnie jasne stanie się to, jeśli kolejne publikacje makro, np. najbliższe payrollsy, wypadną słabiej od oczekiwań. Albo jeśli Chinom nie będzie się wiodło. Naturalnie z perspektywy rynku Forex, w relatywnie krótkim terminie, nie jest tak ważne to, czy stopy pójdą w górę, ale to, czy ogół rynku będzie w to wierzyć. I tak, owszem - sądzimy, że czasami będzie.

Dziś o 15:15 poznamy dane o produkcji przemysłowej w USA, o 16:00 dostaniemy też indeks Uniwersytetu Michigan. Gdyby odczyty były choćby tylko niezłe - to opisane na początku wsparcie na EUR/USD może pęknąć, moglibyśmy wtedy pomaszerować nawet poniżej 1,13. Jeśli natomiast wypadną słabo, to euforia zniknie i znów się trochę cofniemy, jakkolwiek o 1,15 na razie nie myślimy.

Jeśli linię trendu wzrostowego na EUR/PLN prowadzić od 17 lipca, poprzez dołki z 21 - 22 września i 8 października, to jesteśmy ewidentnie ponad nią. Jeśli brać pod uwagę linię łączącą 21 kwietnia i 17 lipca (minima), to można powiedzieć, że z trendem się zmagamy. Tak czy inaczej, co do silnego umocnienia złotego można jeszcze być lekko sceptycznym. Obecnie kurs to 4,2330. Za opór można uznać 4,2530.

Na USD/PLN notujemy 3,72, co oznacza, że czas bardzo dobrych zakupów dolarowych już na razie minął, jeśli za takowe uznać ceny rzędu 3,68, które można było chwytać. Ale to, co widzimy teraz, to w sumie zmaganie się z lokalnym oporem, całkiem możliwe, że na razie on wytrzyma. Jeśli jednak okolice 1,1360-70 pękną na EUR/USD, to na USD/PLN relatywnie szybko możemy zobaczyć poziomy nieodległe od 3,75. Prawdopodobnie rozjaśni się to po południu, po danych z USA.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »