Reklama

Pobudka po czwartku Draghiego

Szoku, jak już wiemy, wczoraj nie było - ani w jedną, ani w drugą stronę. Mario Draghi nie ogłosił zmian w polityce pieniężnej, ani nie zapowiedział ich w sposób bezwzględny, tym niemniej dał do zrozumienia, że inflacja jest niska, istnieją czynniki ryzyka dla gospodarki Eurolandu, a stopy procentowe utrzymywane będą na obecnym lub niższym poziomie jeszcze przez długi czas.

Poza tym Draghi potwierdził, że dalej istnieje opcja rewizji polityki, tj. pogłębienia jej na wiosnę, po podsumowaniu dotychczasowych efektów QE (zdaniem Draghiego są one pozytywne, zresztą cóż innego mógłby powiedzieć?).

Reklama

Eurodolar otarł się zatem wczoraj po południu o 1,08, acz później wrócił trochę na północ i dziś rano na parze tej widzimy ok. 1,0840-50. Odbiły trochę ceny ropy naftowej, zaś na giełdzie amerykańskiej notowano wzrosty (S&P500, Nasdaq Comp, Dow Jones Industrial). Z kolei w Chinach tamtejszy wiceprezydent Li Yuanchao zapowiedział, że wprowadzone zostaną nowe regulacje przyczyniające się do ograniczenia zmienności na chińskim rynku akcyjnym. To też mogło wpłynąć na delikatne uspokojenie nastrojów.

Co nas czeka dziś? O 9:30 poznamy PMI dla przemysłu i usług Niemiec, o 10:00 - analogiczne dane dla strefy euro. O 15:45 przyjdzie czas na PMI dla przemysłu USA (wstępny, podobnie jak w Europie). Godzina 16:00 przyniesie amerykański indeks Conference Board i dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym. Publicznie wypowiedzą się dziś Mario Draghi (już o 8:45 naszego czasu) i Benoit Coeure (o 13:00), ale wydaje się, że zasadnicze kwestie dotyczące polityki EBC powiedziane zostały już wczoraj.

Z innych rynków: o 10:30 poznamy dane o sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii, o 14:30 natomiast analogiczne dla Kanady. Poza tym rynki żyją tym, że gwałtownie słabnie rubel rosyjski, płacaono już 86 rubli da, a tamtejszy Bank Centralny zwołał nawet specjalne zebranie w tej sprawie, ale trudno powiedzieć, by przyniosło ono jakieś wymierne rezultaty.

W poniedziałek czeka nas niemiecki indeks Ifo (o 10:00), co może mieć pewien wpływ na notowania głównej pary walutowej.

Na złotym

Złoty nie trzyma się zbyt dobrze. Na USD/PLN widzimy 4,1415, zaś na EUR/PLN 4,4915. Co prawda notowano już wyższe szczyty na obu parach, ale i tak sytuacja nie jest specjalnie szczęśliwa. Nawet na wczorajszym spadku wartości euro złotówka zyskiwała do euro jedynie w ograniczony sposób.

Cóż, nadal jesteśmy pod presją. Globalne nastroje utrudniają aprecjację naszej waluty, szczególnie po decyzji agencji S&P czy po obniżeniu zleceń dla naszego pieniądza przez bank JP Morgan. Z tym wiąże się też napięcie polityczne, nawet jeśli po debacie w Europarlamencie okazało się, że strona rządowa wraz z sojusznikami zaprezentowała się lepiej niż spodziewała się opozycja.

Co do danych makro, to o 14:00 poznamy wskaźniki koniunktury gospodarczej i konsumenckiej, publikowane przez GUS. Warto na nie zerknąć, jeśli ciekawi nas sytuacja Polski, natomiast na pary walutowe raczej nie będą miały one wpływu. W szerokim sensie zakres wahań dla EUR/PLN to ok. 4,43 - 4,50, na USD/PLN byłoby to 4,06 - 4,15. Ale uwaga: nastawienie jest raczej na parcie w górę, niż na powrót do minimów, przynajmniej na razie tak to wygląda.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: tym | czynniki ryzyka | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »