Reklama

Podaż na rynku ropy stopniowo będzie się zwiększać

Nowy tydzień na rynkach finansowych rozpoczyna się od spadku notowań aktywów uważanych za bardziej ryzykowne.

W trakcie sesji azjatyckiej zdecydowana większość indeksów giełdowych zakończyła sesję pod kreską, a kontrakt terminowy na S&P 500 spada w kierunku ubiegłotygodniowych minimów i wsparć na 2740 pkt. Niemiecki Dax natomiast testuje ostatnie minima poniżej 12500 pkt. Notowania USDJPY znalazły się z kolei na dwutygodniowych ekstremach poniżej 109.50. Na rynku walutowym dolar pozostaje silny i w gronie G10 traci jedynie wobec japońskiej waluty. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest podejmowane zarówno przez Stany Zjednoczone jak i Chiny ruchy świadczące o tym, że kraje te przygotowują się do wojny handlowej. Ludowy Bank Chin zdecydował się bowiem na ścięcie stopy rezerw obowiązkowych dla niektórych banków, poczynając od 5 lipca, czyli na dzień przed rozpoczęciem działania rundy ceł nałożonych przez administrację USA (może to być odczytywane jako działanie na rzecz osłabienia CNY). Departament Skarbu USA natomiast, zapowiedział publikację nowych przepisów dotyczących inwestycji Chin w sektorze technologicznym.

Reklama

Ciekawie sytuacja wygląda na rynku ropy naftowej, gdzie mimo decyzji o stopniowym wzroście wydobycia w drugiej połowie roku, jaka została podjęta na szczycie OPEC, notowania WTI zostały wywindowane nawet powyżej 69 USD za baryłkę, po czym następuje częściowe odreagowanie tego ruchu. Kraje zdecydowały się w sposób stopniowy zwiększać produkcję tak aby doprowadzić do wzrostu wydobycia o milion baryłek dziennie. Ogłoszony wzrost podaży nie doprowadził do dalszych spadków notowań gdyż jak się okazało decyzja w dużej mierze znajdowała się już w cenach, a sama kwota wzrostu wydobycia nie znalazła się w oficjalnym komunikacie, czemu przeciwstawiał się Iran. Pojawiające się jednak sygnały spowolniania wzrostu globalnej gospodarki połączone z wzrostem awersji do ryzyka oraz silniejszym dolarem w przemawiają jednak na niekorzyść czarnego złota.

Wydarzeniem weekendu były także przyspieszone wybory prezydenckie i parlamentarne w Turcji, które zgodnie z oczekiwaniami zakończyły się wygraną obozu Erdogana. Choć jego polityka, szczególnie w odniesieniu do banku centralnego, zdecydowanie nie wspierała tureckiej waluty z ostatnich miesiącach, to jednak utrzymanie władzy oznacza większą stabilność polityczną i brak zamieszek jakie pojawiłyby się na ulicach gdyby turecki prezydent przegrał plebiscyt. Notowania EURTRY oraz USDTRY spadły na dwutygodniowe minima. Nie oznacza to jednak, że turecka waluta najgorsze ma już za sobą i w sytuacji gdy Erdogan pozostawać będzie przy zakomunikowaniem w maju zmianie funkcjonowania banku centralnego, lira szybko zacznie tracić na wartości. Istniej jednak jeszcze nadzieja, że odejdzie on od tych planów po tym jak zauważył reakcję na rynku walutowym. Ze względu na wysoki deficyt na rachunku obrotów bieżących jeszcze silniejsza deprecjacja waluty zagraża bowiem stabilnością kraju.

Rafał Sadoch

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »