Reklama

Podwyżka stóp nie ruszyła złotego

Złoty nie zareagował w środę na decyzję RPP o podwyżkach stóp procentowych. Po południu frank kosztował 3,23 PLN, euro 3,96 PLN, a dolar 2,70 PLN.

Agencja ratingowa Moody's wysyłając w kierunku inwestorów sygnał, że najwyższa ocena zdolności kredytowej Wielkiej Brytanii może zostać obniżona jeśli nie zostaną założone cele, przyczynia się do nasilenia chaosu na rynku walutowym. Skoro zaufanie do brytyjskiej i amerykańskiej waluty zaczyna być kwestionowane, a sytuacja finansowa strefy euro jest niemal podbramkowa, rynki kojarzone ze stabilnością i bezpieczeństwem ograniczają się do Szwajcarii i Japonii.

Odzwierciedlają to notowania franka (również względem złotego) oraz jena, który mimo niedawnej interwencji banku centralnego nie przestał się umacniać komplikując coraz bardziej położenie japońskich eksporterów. Japońska waluta była w środę najmocniejsza względem dolara od marcowego trzęsienia ziemi.

Reklama

Złoty w środę po południu nie zareagował w zauważalny sposób na decyzję RPP o podniesieniu stóp procentowych. Główna stopa, zgodnie z prognozami większości ekonomistów, wzrosła dziś do o 25 punktów bazowych do 4,75 proc. W tym kontekście warto wspomnieć o zaleceniach Banku Światowego, który wraz z obniżeniem prognoz wzrostu światowej gospodarki (z 3,3 do 3,2 proc.), zaznaczył, że rynki wschodzące powinny bardziej zdecydowanie zabrać się za podwyżki stóp procentowych i obniżanie wydatków, co ma pomóc w osiągnięciu warunków sprzyjających długoterminowej koniunkturze.

Na rynkach akcji w Europie przez większą część sesji dominowały spadki. Około godz. 16 WIG20 tracił na wartości ok. 0,5 proc., indeksy niemieckiej i brytyjskiej giełdy spadały o 1 proc., a w Grecji przecena przekraczała 2 proc.

Na rynku surowców cena ropy naftowej spadła po południu w okolicę 98 USD za baryłkę. W środę w Wiedniu odbędzie się posiedzenie członków OPEC, którzy łącznie dostarczają ok. 40 proc. światowej podaży ropy naftowej.

Trudno jednak powiedzieć czy dojdzie do porozumienia w sprawie nowych limitów, bo dwaj najwięksi producenci zrzeszeni w kartelu zajmują przeciwne stanowiska - Arabia Saudyjska namawia do zwiększenia podaży, aby sprowadzić cenę ropy w okolicę 80-90 USD za baryłkę, a Iran jest za pozostawieniem dotychczasowego poziomu wydobycia. Spośród innych towarów najsilniej taniały miedź i srebro, bo ich ceny spadały o blisko 2 proc.

Łukasz Wróbel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »