Reklama

Podwyżki stóp procentowych raczej nie będzie, ale nie można tego zupełnie wykluczyć

Dzisiejszy komunikat po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej wskazuje na malejące szanse na cięcia stóp procentowych w tym roku. Zdaniem RPP winny jest temu słaby złoty, który sprawia, że spada prawdopodobieństwo zejścia do celu inflacyjnego w tym roku (+/-1 proc. od 2,5 proc.).

Rada zaznacza wprawdzie, iż dokonane podwyżki stóp procentowych mogą temu sprzyjać, ale zarazem dodaje, że "nie wykluczamy dalszego dostosowania polityki pieniężnej, gdyby pogorszyły się perspektywy powrotu inflacji do celu". Czyli co? Możliwa jest podwyżka stóp procentowych? Nikt o tym nie mówi, ale takie prawdopodobieństwo, chociaż niewielkie trzeba wziąć pod uwagę, gdyby złoty miał się nadal wyraźnie osłabiać.

Szef NBP sugeruje jednak, iż złoty "już się stabilizuje" i jest szansa na jego umocnienie. W efekcie "między wierszami" można wyczytać, że bank centralny nadal będzie stabilizował kurs waluty w ramach możliwości. Czy jednak ewentualna podwyżka stóp procentowych (przypomnę raz jeszcze, że jej prawdopodobieństwo jest niskie) mogłaby zaszkodzić gospodarce. Na pewno tak, chociaż RPP uzasadniając większe prawdopodobieństwo ich pozostawienia na obecnym poziomie nie tak złymi perspektywami dla polskiej gospodarki, w tym mniejszym od zakładanego wcześniej możliwym spadkiem popytu krajowego. Czyli nie jest tak źle? A co na to złoty?

Reklama

Większej reakcji nie ma, co jednak zbytnio nie dziwi biorąc pod uwagę ponowną słabość rynku eurodolara. Polska waluta nie zareagowała też zbytnio na dobre wieści z Komisji Europejskiej, która uznała, że rząd podjął wystarczające działania na rzecz ograniczenia nadmiernego deficytu, co przynajmniej "teoretycznie" daje szanse na jego zredukowanie do żądanych poziomów (3 proc. PKB) do 2013 r. W praktyce inwestorzy dobrze wiedzą, iż zależy to od zbyt wielu czynników, które obecnie są obarczone zbyt dużą niepewnością (jak przyszłość strefy euro). Niewykluczone też, iż obawy może budzić fakt, iż procesu analizy KE nie zaliczyły Węgry, co jak przyznano może wiązać się z sankcjami w postaci ograniczenia funduszy spójności w 2013 r. Co ciekawe w odpowiedzi tamtejszy resort gospodarki stwierdził, że rząd nadal planuje obniżyć deficyt poniżej poziomu 3 proc. PKB w 2013 - pytanie, czy w wiarygodny sposób?

Kwestie budżetowe to jednak nie jedyne zarzuty Komisji Europejskiej względem Budapesztu - zapowiedziano, iż w najbliższych dniach zostanie zakończona analiza prawna zmian, jakie dokonał rząd Orbana w końcu ub.r. Jeżeli naruszają one prawo unijne (a wydaje się to dość prawdopodobne), to KE może wymusić konieczne "poprawki" włączając w tym możliwości podjęcia stosownych kroków prawnych z art.258 traktatu UE. To w oczywisty sposób nie poprawi klimatu w negocjacjach dotyczący pomocy finansowej z MFW i KE, chociaż w ostatnich dniach rząd Orbana deklarował wolę do "naprawienia" kontrowersyjnych przepisów (zwłaszcza o banku centralnym, które de facto prowadzą do upolitycznienia tej instytucji). W efekcie dzisiaj forint już nieco osłabł, chociaż czekamy na ewentualne informacje z rozmów ministra Tellegi z MFW, jakie miały miejsce dzisiaj w Waszyngtonie.

Marek Rogalski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »