Reklama

Polityka ważniejsza niż dane

Co nie udało się danym - załatwia polityka. Poprzedni tydzień zwieńczyły solidne (ale nie rewelacyjne) dane z rynku pracy USA, ten został rozpoczęty od zdecydowanego i bezspornego zwycięstwa Shinzo Abe w wyborach parlamentarnych. I to dopiero ten czynnik zdołał wywindować USD/JPY powyżej 101,50.

Rezultat głosowania nie jest szokiem, ale daje Abe mandat do wdrożenia gigantycznego pakietu stymulacyjnego. Pierwsze informacje wskazują, że będzie on bazował przede wszystkim na wydatkach infrastrukturalnych - więcej szczegółów (w tym kwoty) zostanie upublicznionych w najbliższych 24 godzinach. Kombinacja poluzowania fiskalnego i ultra luźnej polityki monetarnej może odegrać istotną rolę w windowaniu kursu USD/JPY (nasza prognoza na koniec września to 108,00), ale nie będzie podstawowym motorem tej tendencji. Będzie nim krzepnięcie pozytywnego rynkowego sentymentu oraz stopniowe podnoszenie się rentowności amerykańskiego długu.

Reklama

Z drugiej strony S&P 500 zakończył tydzień kilka punktów poniżej historycznych szczytów, gospodarka USA wyraźnie przyśpiesza i tendencja ta zachodzi w szybszym niż oczekiwania rynkowe tempie. W tym świetle należy zadawać sobie pytanie jak długo rentowność długu USA (w przypadku papierów dziesięcioletnich wynosi obecnie 1,38 proc.) pozostawać może na obecnych, bardzo niskich pułapach.

Czynnikiem, który może podsycić apetyt na ryzyko może być przełamanie impasu wokół sytuacji Monte dei Paschi di Siena i innych włoskich banków. Renzi prowadzi z Komisją Europejską grę, w której ma wiele mocnych argumentów. Po 2008 roku Włosi symbolicznie na tle innych państw wsparli banki, Bruksela (i Berlin) nie chcą ryzykować kryzysu bankowego biorąc na wzgląd newralgiczne położenie Deutsche Banku i kryzys zaufania do Unii Europejskiej. Kwestia nieodzownej rekapitalizacji włoskiego sektora jest jednym z punktów odbywającego się dziś posiedzenia Eurogrupy.

Otoczenie rynkowe powinno zatem wspierać kontynuację osłabienia jena. W gronie walut surowcowych najsilniejszy powinien być dolar australijski wspierany przez koniunkturę na rynkach metali przemysłowych i generalnie dobry sentyment. Dolarowi kanadyjskiemu szkodzi pogłębiająca się korekta na rynku ropy i możliwość załagodzenia stanowiska przez Bank Kanady. Rynek powszechnie oczekuje braku zmian stóp procentowych, mimo to w komunikacie jest pole do złagodzenia stanowiska w związku ze wzrostem niepewności dotyczącej aktywność gospodarczej w kraju i na świecie. Nowe prognozy makroekonomiczne również mogą zostać skorygowane w tym kierunku. W efekcie posiedzeniu może towarzyszyć dodatkowa presja na osłabienie CAD.

Uważamy, że eurodolar będzie w średnim terminie kontynuować spadki, jednak bliskość wsparcia 1,10 może generować odbicie w kierunku 1,1150. W przypadku funta widzimy szansę na mniej radykalne niż zakłada to rynek luzowanie polityki przez Bank Anglii, co może wesprzeć ekstremalnie przecenioną walutę, szczególnie względem euro. Dziś kalendarz makroekonomiczny jest pusty.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: waluty | ten

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »