Reklama

Polska ze słabym PKB

Szef bostońskiej Rezerwy Federalnej - Eric Rosengren - stwierdził dziś, że oczekiwania na grudniową podwyżkę stóp w Stanach są 'plausible', czyli wiarygodne, sensowne, akceptowalne itd. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę inflację i zbliżanie się rynku pracy do stanu pełnego zatrudnienia. Na te czynniki powołał się zresztą także Rosengren.

Nastawienie bostońskiego urzędnika jest od dłuższego czasu mocno jastrzębie. We wrześniu znalazł się w trzyosobowym gronie tych, którzy głosowali za dokonaniem podwyżki. W październiku przyłączył się do konsensusu, tj. głosował za utrzymaniem stóp - ale, jak sam stwierdził, tylko dlatego, że jego zdaniem w komunikacie FOMC wystarczająco mocno zasugerowano termin grudniowy.

Reklama

Dość jastrzębio wypowiedział się też Tarullo, inny przedstawiciel Fed. Według niego ma sens rozmawianie o podwyżkach stóp i nie ma zbyt wysokiego zagrożenia recesją.

Indeks ZEW z Niemiec wyniósł 13,8 pkt przy prognozie 8,1 pkt. Z drugiej strony dynamika PKB Niemiec za III kwartał to +0,2 proc. k/k oraz +1,5 proc. r/r (prognozowano 0,3 proc. k/k i 1,8 proc. r/r, faktyczny wynik był więc słabszy). W Strefie Euro odczyt wpisał się w przewidywania: +0,3 proc. k/k, +1,6 proc. r/r.

W USA podano odczyt indeksu NY Empire State za listopad. Wynik to 1,5 pkt - dobry, bo przewidywano -2,5 pkt. Wynik z października był na poziomie -6,8 pkt, zatem nastąpił znaczny postęp. Dynamika październikowej sprzedaży detalicznej, którą dziś podano, też przebiła prognozę: miało być +0,6 proc. m/m, było +0,8 proc. m/m.

Eurodolar osiągał dziś maksima na 1,0815, ale też i minima na 1,0720. Teraz wynik jest bliżej minimów. Widać, że rynek wciąż próbuje umacniać dolara. Przebicie "siódemki" mogłoby dość szybko sprowadzić nas do 1,05. Z jednej strony to możliwe, bo w grudniu ma być podwyżka stóp w Stanach, a poza tym mamy trend biegnący już od 3 maja. Z drugiej strony, ta właśnie podwyżka może okazać się tak wyceniona, że jej znaczenie będzie malało.

Ciężki przypadek

W Polsce odczyt PKB za III kwartał wypadł bardzo słabo: +0,2 proc. k/k oraz +2,5 proc. r/r, liczono zaś na 0,9 proc. k/k tudzież 2,9 proc. r/r.

Niewątpliwie to przykre zaskoczenie - nie tyle nawet dla samej gospodarki, choć to oczywiście też, ile dla obecnego rządu, w tym ministra Morawieckiego. Rząd będzie musiał to jakoś przełknąć i uzasadnić.

Naturalnie taki stan rzeczy nie mógł pomóc złotemu. EUR/PLN pozycjonuje się przy 4,42 - choć szczęśliwcy mogli przez moment nabywać euro za 4,3940 zł, przynajmniej na forexie. Maksima z dnia to 4,4360. Na USD/PLN mamy 4,1170, minima z dnia to 4,07, w szczycie (w ostatnich godzinach) było nawet 4,1355. Złoty nadal jest mocno rozchwiany i mocno przeceniany. Rentowność polskich obligacji 10-letnich sięgała dziś nawet 3,52 proc.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty | ze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »