Reklama

Poranek w dniu pełnym danych

Pierwszy globalny temat to kartel OPEC, który dziś zbiera się, by ustalić szczegóły operacji ograniczenia produkcji ropy naftowej. Jaki sens ma ta operacja? Ma być ona lekiem na niskie ceny ropy i zjawisko, które polega na tym, że kraje naftowe nie chcą ustępować z wydobyciem nawet, jeśli kurs surowca nie jest zadowalający i nie ma dostatecznego popytu.

Kraje te miały czy też nadal mają swój cel w prowadzeniu takiej polityki - w ten bowiem sposób próbują rugować z rynku państwa mające wyższe koszty produkcji surowca - np. Amerykanów i Kanadyjczyków, korzystających z łupków czy piasków bitumicznych. W pewnym sensie - dumping. Ale co za dużo, to niezdrowo - dość przypomnieć, że w lutym tego roku cena ropy WTI schodziła w rejon 26 dolarów za baryłkę (teraz to ok. 45 dolarów, po drodze oporem okazała się okolica 51 - 52 dolarów, testowana w czerwcu i październiku).

Reklama

To trochę jak z hipotetycznym globalnym rozbrojeniem i podobnymi pomysłami: każdy by chciał, byłoby dobrze itd., ale nikt nie chce być tym, kto pierwszy wykonuje krok. Dwa miesiące temu ustaono, że oficjalny, dzienny limit wydobycia ma zejść do 32,5 mln baryłek - a to np. o ok. 1,3 mln baryłek niż faktyczna produkcja październikowa. Nie jest jednak jasne, jak ten limit zostanie rozdzielony. Wczoraj pojawiły się pogłoski, że Iran ma zamiar wyłamać się z porozumienia, ale jeśli tak się stanie, to raczej nie przystąpi do niego rywal Persów, czyli sunnicka Arabia Saudyjska.

Dziś w każdym razie mamy szczyt OPEC, a z innej beczki - stress-testy brytyjskich banków, co może być istotne w kontekście Brexitu. Poznaliśmy też odczyt japońskiej produkcji przemysłowej za październik (wstępny, spadła o 1,3 proc. r/r). O 8:00 w programie niemiecka sprzedaż detaliczna za październik, o 9:00 analogiczny odczyt z Hiszpanii, szwajcarski indeks KOF i do tego wystąpienie R. Kaplana z Fed. Tuż przed 10:00 powinniśmy poznać niemieckie bezrobocie za listopad, zapewne będzie to 6 proc. O 11:00 pojawią się szacunki inflacji HICP w Eurolandzie (listopadowe), o 13:00 poznamy (to już nieco bardziej egzotyczny temat) dynamikę PKB Indii za II kw.

Godzina 14:15 przyniesie nam amerykański raport ADP na temat zmiany zatrudnienia, zaś o 14:30 poznamy PKB Kanady (za III kw.) tudzież dochody i wydatki mieszkańców USA. O 15:45 przyjdzie czas na Chicago PMI, o 16:00 na indeks podpisanych umów kupna domów w Stanach.

Wieczorem wypowiedzą się przedstawiciele Fed: J. Powell (o 17:45, mówił już wczoraj, sugerując, że wypada wejść na ścieżkę podwyższania stóp, by uniknąć zbyt gwałtownych kroków w przyszłości) i L. Mester (o 18:35). Wcześniej, o 13:45, wystąpi M. Draghi z EBC.

Eurodolar rezyduje tymczasem przy 1,0630. W zasadzie to wciąż konsolidacyjny obraz, o którym pisaliśmy kilkanaście dni temu, a który faktycznie się realizuje. Jest to jednak obraz szeroki, w którym funkcjonuje miejsce na zarobki lub straty. Dość rzec, że minimum z 24 listopada to ok. 1,0520, ale maksimum z 28 listopada to 1,0685.

W Polsce kwestia PKB i nie tylko

Jak wiadomo, różne instytucje w ostatnich tygodniach obniżały nam prognozy PKB na rok bieżący i przyszły. Można tu wymienić Barclay's, PKO BP, Komisję Europejską czy OECD, a także (wczoraj) agencję Fitch. Przyczyny są różne: od polityki gospodarczej rządu po czynniki od nas niezależne czy nie w pełni zależne (Brexit, wygaśnięcie funduszy unijnych na pewien czas itd.).

Wczoraj wicepremier Morawiecki stwierdził, że PKB będzie w obszarze 2,5 proc. - 3 proc. na ten rok (dość wygodne ujęcie, bo wiele wskazuje na to, że może być to ta niższa granica). Jego zdaniem, to skutek spowolnienia w otoczeniu gospodarczym kraju, np. w Niemczech, Czechach, na Węgrzech itd. Mało tego, przyznał on, że istnieje ryzyko "trzeciej fali kryzysu gospodarczego". Morawiecki uważa również, że obniżka dynamiki PKB, widoczna np. w III kw., to skutek tego, że samorządy mniej inwestują, wyczekując wyborów samorządowych. Z drugiej strony, jego zdaniem wzrosły inwestycje prywatne i zagraniczne. Wicepremier mówił też o realizacji obietnic wyborczych, broniąc nowej koncepcji kwoty wolnej od podatku.

A co z walutą? W sumie - po staremu. Na EUR/PLN mamy 4,4360. Złoty jest nieco słabszy niż minima z ostatnich dni, ale to cały czas ten sam zakres wahań, z oporem w pobliżu 4,46 i wsparciem ok. 4,39 - 4,40. Na USD/PLN analogicznie mamy 4,1730, zakres to ok. 4,14 - 4,21, patrząc na ostatnich kilkanaście dni. Na funcie jest nieco mniej niż 5,21.

Złoty jest na razie słaby - z powodu danych makro oraz tego, że w USA zapewne wzrosną stopy w grudniu. Z drugiej strony, niektórzy liczą na to, że gdy ta podwyżka stanie się faktem, to korekcyjnie odzyskamy nawet kilkanaście groszy. W dniu dzisiejszym warto natomiast być czujnym o 10:00, kiedy poznamy rewizję odczytu PKB za III kwartał - oraz o 14:00 (inflacja CPI za listopad).

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »