Reklama

Posiedzenie FOMC dobrą okazją do odbicia dolara?

Pogorszenie sentymentu wywołane działaniami ograniczającymi imigrację do USA, czy komentarzami wskazującymi na możliwość oddziaływania nowej amerykańskiej administracji na rynek walutowy, nie trwało długo. Środowy poranek przynosi już lekki wzrost notowań kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy, a para EURUSD po wybiciu z poziomu 1.08, powraca poniżej niego.

O poranku dolar odrabia cześć wczorajszych strat, gdyż umacnia się wobec wszystkich głównych walut. Zakładając, że ze strony nowej administracji nie padną dziś żadne kontrowersyjne komentarze, dolar ma szansę utrzymać dobrą passę w dalszej części dnia w związku z planowaną na godzinę 20:00 publikacją komunikatu po posiedzeniu Fed. Od ostatniego posiedzenia w grudniu, na którym zaostrzono retorykę, nie wydarzyło się absolutnie nic, co mogłoby skłonić członków Komitetu do zmiany nastawienia. Spore osłabienie dolara amerykańskiego w styczniu może sprawić nawet, że niektórzy członkowie Komitetu mogą być bardziej skłonni do podwyżek stóp procentowych niż wcześniej, szczególnie, że inflacja wzrosła w grudniu do poziomu 2.1 proc., co wskazuje na wypełnienie obydwu mandatów Fed.

Reklama

Mimo dość dobrych danych PMI z Chin, jakie poznaliśmy w tracie sesji azjatyckiej, słabo zachowują się waluty Antypodów. Dolar nowozelandzki traci wobec USD ok. 0.5 proc., po publikacji słabszych od prognoz danych z rynku pracy za IV kw. i wzroście stopy bezrobocia do 5.2 proc. z 4.9 proc. kwartał wcześniej. Z drugiej jednak strony poprawa zatrudnienia okazała się zgodna z prognozami, a pogorszenie wskaźnika bezrobocia było związane w silnym wzrostem aktywności zawodowej, stąd też dane nie były jednoznacznie negatywne dla NZD.

Choć kalendarium danych makroekonomicznych jest dziś obfite, to z punktu widzenia rynku akcyjnego znajduje się ono na drugim planie, a najważniejszym elementem są obecnie działania Donalda Trumpa. Jeśli rynek rozczaruje się brakiem działań w zakresie stymulowania gospodarki, a pierwsze tygodnie prezydentury skupiać się będą na wzroście protekcjonizmu i ograniczeniu imigracji możliwa wydaje się korekta w kierunku 2200 pkt. w przypadku S&P 500. Jeśli natomiast szybko pojawią się pierwsze ustawy rajd, amerykańskich indeksów będzie kontynuowany.

Finalne dane PMI ze strefy euro powinny zostać całkowicie zignorowane przez rynek. Choć ożywienie w krajach unii walutowej trwa, a inflacja przyspiesza, nie będzie to miało jakiegokolwiek wpływu na politykę władz monetarnych. Ciekawsze będą już dane z Wielkiej Brytanii, czy popołudniowe z USA. W przypadku tych pierwszych rośne ryzyko stopniowego pogarszania się aktywności w wyniku Brexitu, te z USA mogą natomiast wpływać na oczekiwaną przez rynek ścieżkę stóp procentowych.

Wczorajszy raport API wskazał na wzrost zapasów ropy w USA o niespełna 5.8 mln baryłek, co wpisuje się w scenariusz stopniowego wzrostu produkcji w Stanach Zjednoczonych. Potwierdzenie tego odczytu może mieć lekko negatywny wpływ na notowania ropy, niemniej jednak w obecnej konfiguracji rynek nie powinien istotnie zareagować na te dane.

Jak wynika z dzisiejszych danych Markit wskaźnik PMI dla polskiego sektora przemysłowego wzrósł w styczniu do najwyższego poziomu od 22 miesięcy i wyniósł 54.8 pkt. wobec 54.0 pkt. miesiąc wcześniej, co wpisuje się w scenariusz przyspieszenia aktywności gospodarczej od początku 2017 roku i jest pozytywne dla notowań złotego.

Rafał Sadoch

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »