Reklama

Powell wsparł dolara

Poniedziałkowa sesja na Wall Street po początkowych wzrostach spowodowanych wyborem przez Bidena Powella na drugą kadencję jako szefa Fed, finalnie zakończyła się przeszło 1 proc. przeceną technologicznego Nasdaqa.

To po tym jak jak wzrosły rentowności obligacji skarbowych w USA, a 5-letnie papiery znalazły się na nowych szczytach powyżej 1.3 proc. Nominacja Powella oznacza bowiem, że podwyżki stóp procentowych w USA mogą się szybciej zmaterializować niż gdyby kolejnym szefem Fed została Brainard. 

Początek wtorkowych godzin handlu przynosi dalszy umiarkowany wzrost awersji do ryzyka, a notowania kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy osuwają się dalej na południe. W podobnym tonie rozpoczyna się handel na Starym Kontynencie, gdzie niemiecki Dax spada w kierunku 16 000 pkt., gdzie znajduje się pierwsza istotna strefa wsparcia. 

Reklama

Dziś w centrum uwagi rynków znajdować się będą wstępne dane PMI odzwierciedlające poziom koniunktury gospodarczej w mijającym miesiącu. Istotne będą zarówno dane z Eurolandu jak i USA. Pierwsze obrazować będą jak radzi sobie europejska gospodarka podczas czwartej fali pandemii, drugie wpływać na oczekiwania dotyczące grudniowego posiedzenia Fed i potencjalnego przyspieszenia tempa ograniczenia skupu aktywów. Parkietom na Starym Kontynencie ciąży dodatkowo ryzyko ponownego przywracania silniejszych obostrzeń w celu opanowania czwartej fali zachorowań. Niemiecka kanclerz Angela Merkel w dość ponurym tonie wypowiedziała się wczoraj nt. walki z pandemią i jej zdaniem lockdown może okazać się potrzebny. Sytuacja z Niemczech pozostaje zła, a szpitale stają się przepełnione.

Wybór Powella i szanse na szybsze podwyżki stóp spowodowały silną aprecjację dolara na rynku walutowym, a kurs EURUSD wykreślił nowe 15-miesięczne minima tuż powyżej 1.12. Rynek wycenia już pełną 25 punktową podwyżkę stóp w horyzoncie do czerwcowego posiedzenia. Z dwoma kolejnymi przed końcem 2022 roku. To przełożyło się na dalsze wzrosty na rynku USDJPY powyżej 115. Po raz ostatni takie poziomy widzieliśmy w 2017 roku. Zbliżająca się normalizacja stóp procentowych w USA, przy utrzymaniu status quo przez Bank Japonii cały czas napędza wzrosty na tym rynku.

Aprecjacja dolara mocno zaciążyła na notowaniach złota, które straciły w trakcie wczorajszej sesji 40 USD i obecnie spadają do 1800 USD za uncję. Ropa w przypadku odmiany WTI ponownie osuwa się poniżej 76 USD za baryłkę w oczekiwaniu na skoordynowania działania zmierzające do uwolnienia rezerw strategicznych w celu obniżenia cen paliw.

Rafał Sadoch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »