Reklama

Powolne słabnięcie

Cały tydzień na rynku eurodolara przebiegał pod znakiem mozolnego osuwania się notowań na coraz to niższe poziomy. Puste kalendarium makroekonomiczne oraz brak ważniejszych bieżących informacji rynkowych sprawiały, że inwestorzy nie mieli chęci do handlu i w większości trzymali się poza rynkiem.

Nieco więcej aktywności pojawiło się po publikacji postanowień ministrów finansów Strefy Euro. Ogłosili oni akceptację 30 mld euro wstępnej pomocy dla hiszpańskiego sektora bankowego, co stanowiło jedynie 1/3 planowanej wcześniej kwoty. Uchwalono również wydłużenie o rok terminu, w którym rząd w Madrycie ma dokonać zmniejszenia deficytu sektora finansów publicznych. Te informacje pomagały nieco podreperować nastroje. Widoczne to było nawet na rynku długu, gdzie rentowności obligacji Włoch i Hiszpanii zmierzały ku niższym poziomom. To jednak nie wystarczyło aby zmienić płaski obraz handlu oraz powstrzymać negatywne emocje związane z niepewnością, co do wyroku niemieckiego trybunału Konstytucyjnego ws. działań funduszu ratunkowego ESM. Pod koniec wtorkowej sesji kurs głównej pary testował wsparcie na 1,2250.

Nowe oszczędności w Hiszpanii

Reklama

Głównym tematem środowej sesji na rynkach finansowych były zapowiedzi nowych oszczędności w Hiszpanii. Premier Mariano Rajoy ogłosił plan redukcji wydatków na poziomie 65 miliardów euro. Dzięki temu Hiszpania mogłaby wypełnić stawiane przez Brukselę warunki odnośnie stosunku deficytu finansów publicznych do PKB. Ta informacja spodobała się inwestorom, lecz hiszpańscy obywatele byli mniej zadowoleni. Podwyżka stawki VAT, czy obniżka pomocy państwowej dla bezrobotnych wywołała falę protestów społecznych. Uczestnicy handlu nie zwracali na to jednak szczególnej uwagi. Skupili się oni za to na najważniejszej tego dnia publikacji, czyli protokole z posiedzenia FOMC. Miał on dać odpowiedź, czy istniej szansa na uruchomienie kolejnego programu poluzowania ilościowego i jakie jest tego prawdopodobieństwo.

Rozczarowanie wzmacnia dolara

Zapiski z czerwcowego posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku rozczarowały inwestorów, którzy liczyli na rychłe działania za strony FEDu. Z protokołu wynikało, że tylko dwóch członków Komitetu jest za zdecydowany dalszym rozluźnieniem polityki monetarnej. To obecnie zbyt mało, aby można było myśleć o kolejny programie QE. Dlatego też na fali rozczarowania zyskiwał amerykański dolar. Poprzez to na początku czwartkowych notowań doszło do zbliżenia się pary EUR/USD do wsparcia na 1,22, które szybko zostało złamane. Ten fakt dodatkowo umocnił stronę podażową i eurodolar ustanowił nowe minimum na 1,2170. Po dość nerwowej pierwszej części czwartkowej sesji, druga okazał się spokojniejsza. Notowania oddalały się od dołków i zmierzały w kierunku 1,22. Inwestorzy oczekiwali na ważne dane z chińskiej gospodarki, ograniczając przy tym swoją aktywności na rynku. Wyniki makroekonomiczne z Kraju Środka okazały się mieszane, co nie wzbudziło dużej reakcji rynkowej, mimo wcześniejszych obaw. Więcej zmienności pojawiło się po decyzji agencji Moody's o obniżeniu ratingu Włoch.

Zmienny piątek

Wydarzenia z nocy z czwartku na piątek nie wywołały dużych zmian na rynku eurodolara. Kurs nadal poruszał się w trendzie bocznym, próbując trwale zejść poniżej poziomu 1,22. Ta sztuka udała się dopiero po tym jak do gry dołączył kapitał amerykański. Notowania przetestowały tegoroczne minima, po czym nastąpiło mocne odbicie i cena euro wzrosła z 1,2170 do poziomu 1,2240, naruszając przy tym istotny opór na 1,2250. Na rynku spekulowano, że za takim zachowaniem stoi duży bank Centralny z Europy Wschodniej, który rzekomo dokonywał zakupu euro. W takiej sytuacji bez znaczenia pozostały dane z amerykańskiej gospodarki, gdzie inflacja producencka w czerwcu wyniosła 0,7% m/m, zaś wstępny odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan wyniósł 72 pkt, czyli o 1,5 pkt mniej niż oczekiwano.

Złoty mocny na początku

Pierwsze trzy dni tygodnia na krajowym rynku walutowym przebiegały pod znakiem siły rodzimej waluty. Złoty umacniał się nie zważając na sytuację jaka miała miejsce na szerokim rynku. Parze EUR/PLN bez większych problemów udało się przełamać obszar wsparcia na 4,22 - 4,2250. To otworzyło niedźwiedziom drogę ku kolejnemu istotnemu poziomowi wsparci na 4,20, który także został rozbity bez większych problemów. W przypadku pary USD/PLN scenariusz notowań przebiegał podobnie. Odsunięcie się od oporu na 3,4650 pozwoliło przetestować poziom 3,4250. Wsparcie to nie wytrzymało długo naporu kupujących złotego i cena amerykańskiej waluty spadła do poziomu 3,40 przy którym pozostawał aż do czwartkowej sesji. W ciągu pierwszej części tygodnia złotemu oprócz zawirowań na szeroki rynku nie szkodziły również wypowiedzi z rodzimego podwórka m.in. na temat ewentualnego rozluźnienia polityki monetarnej.

Słabsza końcówka

Czwartkowa sesji przyniosła osłabienie rodzimej waluty. Słaby sentyment na eurodolarze jak i na innych rynkach finansowych odebrał złotemu sporą część sił. Podwyższony poziom awersji do ryzyka, między innymi z uwagi na niepewność co do wyniku danych z Kraju Środka spowodował, że ceny zagranicznych walut podskoczyły.

Euro podrożało do poziomu 4,21 zł, natomiast dolar do 3,4550 zł. W czasie piątkowej sesji sytuacja nie ulegała zmienia. Płaskie notowania głównej pary przekładały się na obraz krajowego rynku. Sytuacji nie były w stanie odmienić lepsze nastroje na rynkach akcji. Dopiero w końcówce sesji, kiedy na głównej parze doszło do mocniejszego odbicia, to złoty odzyskał nieco sił. W końcówce piątkowej sesji londyńskiej za dolara płacono 3,4330 zł, zaś za euro 4,1980 zł.

Michał Mąkosa

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »