Reklama

Powraca temat Grecji

W piątek "Wall Street Journal" podał, powołując się na swoje źródła, jakoby kilka dni wcześniej doszło do tajnego spotkania ministrów finansów Niemiec i Francji w kwestii kolejnego pakietu pomocowego dla Grecji - niedobór środków miałby wynieść około 5-6 mld EUR.

W weekend "Der Spiegel" rozwinął ten wątek pisząc, że trzeci pakiet pomocowy zostanie uchwalony najprawdopodobniej do maja, ale jego kwota może wynieść nawet 10-20 mld EUR. Kluczowe pytanie, jakie warto teraz zadać dotyczy tego, czego będzie oczekiwać w zamian wspólnota międzynarodowa. Kilkanaście dni temu niemiecki minister Wolfgang Schauble chwalił Greków za postępy w reformach, ale nie łudźmy się - rząd w Atenach ma jeszcze wiele do zrobienia. Premier Samaras dawał jednak wiele razy do zrozumienia, że nie zgodzi się na dalsze redukcje etatów i wynagrodzeń w sektorze państwowym i inne wzrosty obciążeń dla obywateli. To nie dziwi, biorąc pod uwagę, że koalicja rządowa nie jest silna, a sondażach nieznacznie dominuje radykalnie lewicowa Syriza.

Reklama

Temat plotek dotyczących Grecji nie zaprząta jednak uwagi inwestorów tak jak jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Trzeci program ratunkowy będzie znacznie mniejszy, niż poprzednie, a grecki rząd w ciągu najbliższych miesięcy będzie chciał pomału wracać na rynki finansowe sprzedając obligacje na rynku pierwotnym. Tym samym tendencja jest tak naprawdę w szerszym horyzoncie pozytywna i na razie można dać wiarę unijnym urzędnikom, że temat PIIGS-ów jest zażegnany - chociaż najpewniej chwilowo do czasu lokalnych wyborów w latach 2015-16.

Problem strefy euro jest obecnie inny i być może poważniejszy. Lokalnym gospodarkom brakuje długofalowych impulsów do wzrostu, nie są one aż tak konkurencyjne na globalnym rynku i wreszcie cały czas wraca ryzyko deflacji, która jest już od jakiegoś czasu obecna w kilku krajach. Stąd też rośnie presja na Europejski Bank Centralny, aby ten podjął stosowne działania podczas posiedzenia, jakie zaplanowano na 6 lutego. Po niskim odczycie inflacji HICP za styczeń (wstępne dane pokazały 0,7 proc. r/r wzrostu), jaki poznaliśmy w piątek - pojawiło się szereg spekulacji związanych z cięciem głównej stopy procentowej, która wynosi 0,25 proc. Kolejnym posunięciem będą już niestandardowe działania, o których Mario Draghi wspominał, ale do tej pory nie przedstawił żadnych szczegółów.

Spekulacje odnośnie cięcia stóp przez ECB stały za piątkowym osłabieniem wspólnej waluty. Nie ma jednak pewności, czy Draghi rzeczywiście zdecyduje się w czwartek na taki ruch, a jeżeli nawet - to, czy zadowoli on rynki. Stąd też dzisiaj obserwujemy nieznaczne próby odbicia przecenionego euro. Pomagają w tym lepsze odczyty przemysłowego PMI z Hiszpanii (tutaj od kilku miesięcy rzeczywiście notujemy wyraźną poprawę), ale i też przewyższające wstępne szacunki dane z Niemiec i Francji.

Na wykresie EUR/USD widać próbę powrotu ponad poziom 1,35. Kluczowa strefa oporu to 1,3510-30. Jej złamanie pozwoli oczekiwać odbicia nawet do 1,3560, a może i 1,3580. Chociaż trudno jest to sobie wyobrazić biorąc pod uwagę fakt, że dzisiaj o godz. 14:58 i później 16:00 poznamy jedne z ważniejszych publikacji z USA w tym tygodniu. Mowa o indeksach PMI i ISM dla przemysłu. Pierwszy rozczarował w szacunkach, ale drugi nie musi, biorąc pod uwagę, że cząstkowe dane z regionów nie były takie złe w styczniu. Mediana oczekiwań zakłada spadek ISM do 56 pkt. z 57 pkt. Każdy lepszy odczyt może pomóc dolarowi. Przynajmniej teoretycznie, bo zwiększy oczekiwania związane z przyspieszeniem zacieśnienia polityki monetarnej przez FED. Dzisiaj swój urząd, jako szefowej Rezerwy Federalnej oficjalnie obejmie Janet Yellen, więc być może zobaczymy jakieś komentarze (bo żadne oficjalne wystąpienie nie zostało zaplanowane).

Koncepcję dalszego umocnienia dolara nieco psuje jednak zachowanie się rynków wschodzących. Wprawdzie przez weekend nie zapadły żadne decyzje (nie zobaczyliśmy zapowiedzi skoordynowanej interwencji ze strony największych banków centralnych), to jednak dzisiaj widzimy, że lokalne waluty odrabiają straty po dość słabej końcówce stycznia. Niewykluczone, że z początkiem nowego miesiąca inwestorzy bardziej zerknęli na kontekst fundamenty, a bieżąca wycena, a nie tylko kierowali się stadnymi emocjami. Czy to oznacza, że kryzys wokół walut emerging markets jest już za nami? Nie, ale właśnie rozpoczynamy większą korektę poprzedniego ruchu.

Marek Rogalski

główny analityk walutowy DM BOŚ

Nota prawna:

Prezentowany raport został przygotowany w Wydziale Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska S.A. z siedzibą w Warszawie tylko i wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi analizy inwestycyjnej, ani analizy finansowej ani rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005r. (Dz.U. 2005, poz. 206 nr 1715) oraz Ustawy z dnia 29 lipca 2005r. (Dz.U. 2005, Nr 183, poz. 1538 z późn. zm.). Przedstawiony raport jest wyłącznie wyrazem wiedzy i poglądów autora według stanu na dzień sporządzenia i w żadnym wypadku nie może być podstawą działań inwestycyjnych Klienta. Przy sporządzaniu raportu DM BOŚ SA działał z należytą starannością oraz rzetelnością. DM BOŚ SA i jego pracownicy nie ponoszą jednak odpowiedzialności za działania lub zaniechania Klienta podjęte na podstawie niniejszego raportu ani za szkody poniesione w wyniku tych decyzji inwestycyjnych. Niniejszy raport adresowany jest do nieograniczonego kręgu odbiorców. Został sporządzony na potrzeby klientów DM BOŚ S.A. oraz innych osób zainteresowanych. Nadzór nad DM BOŚ SA sprawuje Komisja Nadzoru Finansowego. Regulaminy doradztwa inwestycyjnego i sporządzania analiz inwestycyjnych, analiz finansowych oraz innych rekomendacji o charakterze ogólnym dotyczących transakcji w zakresie instrumentów finansowych oraz instrumentów bazowych instrumentów pochodnych znajdują się na stronie internetowej bossa.pl w dziale Dokumenty.

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »