Reklama

Powrót Króla

Dzisiejszy dzień można skomentować w zasadzie dwoma słowami: powrót króla, a tym królem jest oczywiście amerykański dolar, który przez ostatnie dni należał raczej to tej słabszej części rynku walutowego. Dobrze radził sobie dzisiaj również dolar nowozelandzki.

Tematem numer jeden jest dzisiaj oczywiście publikacja danych inflacyjnych ze Stanów Zjednoczonych, które były impulsem i przerwały trwający niemalże miesiąc impas na dolarze. Inflacja CPI w perspektywie rok do roku spadła zgodnie z oczekiwaniami poniżej o do poziomu -0,1 proc. Spadek ten spowodowany jest oczywiście znaczącym spadkiem cen energii.

Ważniejsza w tym wypadku była jednak inflacja bazowa, która pozostała na poziomie 1,6 proc. r/r, a miesięcznie urosła o 0,2 proc., czyli lepiej od konsensusu. Nawet większy odczyt "claimsów" nie był w stanie popsuć szyków dolarowych byków. Para EURUSD zaliczyła dzisiaj prawie 200 pipsowy spadek. Dolar amerykański umacniał się nawet dzisiaj do dolara nowozelandzkiego oraz do dolara kanadyjskiego, który był dzisiaj również dosyć silny ze względu na również lepsze odczyty inflacyjne.

Reklama

Przed odczytem inflacji w USA najmocniejszą walutą w grupie G10 był dolar nowozelandzki, który w stosunku do USD wyłamał się z ostatniej konsolidacji. Powodem umocnienia się "kiwi" były wczorajsze dane o bilansie handlu zagraniczego, który wypadł nie tylko powyżej rynkowego konsensusu, ale był dodatni. W tym wypadku nie należy jednak popadać w hurra optymizm, gdyż analizując składowe bilansu, można dojść do wniosku, że dodatni wynik wziął się ze znacznego spadku importu, co było podyktowane prawdopodobnie słabszym dolarem nowozelandzkim. Co więcej eksport wypadł gorzej od konsensusu, ale ostatecznie był wyższy niż import.

Drugim powodem umocnienia się dolara nowozelandzkiego były plotki na temat planów władz w Chinach. Pekin podobno na razie pracuje nad rozwiązaniami, które miałyby ograniczyć minimalny wkład własny przy kupnie drugiego domu lub też zwalniać od podatku od sprzedaży już po 2 (zamiast 5) latach. Jest to odpowiedź na sytuację na rynku nieruchomości, która wyraźnie się pogarsza. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Chiny to największy partner handlowy Nowej Zelandii.

Z kolei złoty przez większość dnia zachowywał się bardzo stabilnie wobec najważniejszych światowych walut. Wszystko zmieniło się kilka godzin temu po danych z USA. Przed godziną 17:00 złoty traci ponad 1 proc. do dolara amerykańskiego, ale umacnia się do euro wobec którego dzisiaj znalazł się przez moment najwyżej od lipca poprzedniego roku. Aktualnie za dolara musimy płacić 3,7035 zł, za euro: 4,1512 zł, za funta: 5,7065 zł, za franka: 3,8831 zł.

Michał Stajniak

Dowiedz się więcej na temat: tym | waluty | amerykański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »