Reklama

Powrót wielkiego dolara

Krótko po godzinie 15:00 na głównej parze walutowej, tj. na EUR/USD, notowany jest poziom 1,2635. To spora różnica w porównaniu choćby z porankiem, gdy kurs oscylował przy 1,27, nie mówiąc o dniu wczorajszym, kiedy dobijano do 1,2790. Najwidoczniej korekta została zrealizowana i wróciliśmy do głównej tendencji, zgodnie zresztą z tym, co już uprzednio sugerowaliśmy.

Ogólnie rzecz biorąc, jest to - powtórzmy po raz kolejny - zrozumiałe. Owszem, jest prawdą, że ten tydzień był czasem, w którym na EUR/USD po raz pierwszy od dłuższego czasu pojawiła się silniejsza korekta, ale nie należy przypisywać temu zjawisku przesadnego znaczenia. Niedawny ołębi komunikat z posiedzenia FOMC wzbudził jedynie chwilową euforię (i nie uwzględniał np. dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy), a przecież pojawiły się czynniki działające na niekorzyść siły euro.

Reklama

To np. wieść o tym, że czołowe niemieckie instytuty ekonomiczne obniżyły prognozy PKB tego kraju na rok bieżący i przyszły. Słaba okazała się też dynamika eksportu niemieckiego (odczyt z wczoraj), która wyniosła -5,8 proc. m/m za sierpień (a zakładano -4 proc.). Mario Draghi z EBC ogłosił zresztą wczoraj, że wzrost gospodarczy w Strefie Euro jest zbyt mały, by pozwolić na zwalczenie wysokiego bezrobocia i zadłużenia.

To uprawnia do myślenia o tym, że EBC nie pozbył się całkowicie opcji pod nazwą QE. Owszem, w dalszym ciągu można uważać, że na razie Draghi odsuwa taką wizję w czasie (i realizuje program skupu ABS-ów, w pewnym sensie wersję light luzowania monetarnego), ale temat pozostaje w długoterminowym zasięgu - jak najbardziej.

Wsparcia to teraz 1,2615-20, potem 1,26 i 1,2570-80, wnosząc po wykresie o interwale dziennym. Niżej mamy już 1,25. Być może z tą linią będą większe problemy, a tempo spadków na eurodolarze będzie niższe niż w minionych miesiącach, ale ogólnie i tak można się spodziewać mocnej waluty amerykańskiej.

Przy 3,31

Prawdopodobnie warto było dziś rano, przed końcem tygodnia roboczego, kupować dolara za złotówki, korzystając z końcowych efektów ostatniej korekty. Kurs wynosił 3,29 "z kawałkiem", natomiast po 15:15 to już 3,3090, a zdarzały się wyjścia ponad 3,31. Na EUR/PLN złotówka nadal się broni i mamy wyraźną konsolidację, teraz kurs to 4,1820.

Zasadniczo to przełożenie ruchów na eurodolarze (zwłaszcza w przypadku USD/PLN), ale warto też wspomnieć o informacji dotyczącej polskiej gospodarki. Otóż władze tego państwa wprowadziły embargo na reeksport warzyw i owoców przez terytorium Polski. Naturalnie nie będzie nam to służyło, delikatnie mówiąc, nie wpłynie też korzystnie na zaufanie do złotówki (fakt ten rozpatrywany pojedynczo nie ma może piorunującego znaczenia, ale mówimy o ogólnej wymowie sytuacji gospodarczej na linii Polska - Rosja).

Warto pamiętać, że kończący się tydzień był też czasem obniżki stóp procentowych w Polsce (w środę). Główna stopa (referencyjna) zeszła do poziomu 2 proc., a więc o pół punktu procentowego. To spory ruch, a być może nie ostatni, co dał już do zrozumienia Marek Belka, przewodzący RPP. Ruch ten wywołał zresztą lekkie osłabienie złotego, ale później nasza waluta i tak poddała się ogólnym trendom, zyskując na wartości - a w końcu znów tracąc, co widzimy obecnie. Na USD/PLN ostateczne maksima są jednak powyżej 3,35, po drodze pewnym oporem może być 3,3240.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: tym | wielka | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »