Reklama

Prezes Fed na dywaniku Trumpa

Według komunikatu opublikowanego przez Fed, wczoraj doszło do spotkania między Powellem i Trumpem, którzy dyskutowali kwestie gospodarcze oraz perspektywę dla krajowej gospodarki.

Reklama

Ostatnie godziny na rynku walutowym nie przyniosły większych zmian, a sesja azjatycka upłynęła pod dyktando publikacji płynących z dalekiej Australii. Choć wbrew pozorom jest to temat dość egzotyczny z europejskiego punktu widzenia, to nie można oprzeć się wrażeniu, iż efekty słabnącej globalnej aktywności gospodarczej są również widoczne tamże.

Możemy również doszukać się pewnych analogii z polską gospodarką. Tymczasem prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell gościł w poniedziałek u prezydenta Donalda Trumpa, gdzie miał dyskutować kwestie ostatnich wydarzeń gospodarczych.

Nie od dzisiaj wiadomo, że na linii prezes Fed - prezydent USA zgrzyta, choć w ostatnim czasie piasku w tychże trybach jakby trochę mniej z uwagi na fakt, iż Rezerwa Federalna zdecydowała wstrzymać się z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych, w celu oceny wpływu już zaimplementowanych podwyżek na realną gospodarkę.

Według komunikatu opublikowanego przez Fed, w poniedziałek doszło do spotkania między Powellem i Trumpem, którzy dyskutowali kwestie gospodarcze oraz perspektywę dla krajowej gospodarki. Zgodnie z tymże dokumentem, prezes Fed miał przedstawić tożsame uwagi, które słyszeliśmy podczas ostatniej konferencji prasowej. Absolutnie nie miało być mowy o oczekiwaniach odnośnie do polityki pieniężnej poza stwierdzeniem, iż dalszy kurs tejże polityki będzie zależny od danych makroekonomicznych.

Przypomnijmy, że napięte stosunki między Trumpem i Powellem rozpoczęły się po tym, jak prezydent USA miał rzekomo rozważać odwołanie obecnego szefa Fed. Doniesienia te nadeszły tuż przed zamknięciem rządu federalnego, który zdaniem wielu lokalnych ekspertów przyczyni się do pogorszenia wyniku PKB w pierwszym kwartale 2019 roku.

Oprócz słabnących efektów bazowych oraz faktycznego pogorszenia w danych makroekonomicznych, teraz trzeba brać pod uwagę również skutki zamknięcia prac rządu, które być może zostaną jeszcze uwypuklone, gdy do połowy lutego nie będzie porozumienia odnośnie do środków na budowę muru na granicy z Meksykiem.

Poza tym na aktywność gospodarczą w kolejnych kwartałach, a nawet latach będzie wpływać niekorzystnie wojna handlowa i wyraźnie podwyższenie ceł na import. Choć patrząc krótkowzrocznie ruch ten był korzystny dla amerykańskiej gospodarki, w długim okresie implementacje ograniczeń handlowych odbiją się niekorzystnie na aktywności gospodarczej (pozytywne efekty wpływów do budżetu z cła oraz wyższej produkcji krajowych producentów są z nawiązką rekompensowane przez straty ponoszone przez konsumentów).

Dzisiejszego poranka warto również rzucić okiem na dane opublikowane z gospodarki australijskiej, które wydają się wpisywać w obraz globalnego spowolnienie popytu konsumpcyjnego już w końcówce ubiegłego roku. Skupmy się na dwóch publikacjach - sprzedaży detalicznej oraz bilansie handlowym, obydwa raporty za grudzień. W przypadku sprzedaży otrzymaliśmy spadek o 0,4% w ujęciu miesięcznym, co skutkuje najniższą kwartalną dynamiką sprzedaży realnej od początku 2017 roku.

Częściowo słabości tychże danych można dopatrywać się w zmianie preferencji konsumentów i dokonywaniu większej ilości zakupów świątecznych w listopadzie przy okazji tzw. "czarnego piątku". Podobny schemat w ostatnich trzech latach odnotowaliśmy również w przypadku polskiej sprzedaży. Z kolei w Niemczech wysokim zainteresowaniem cieszą się karty podarunkowe, które nie są wliczane do sprzedaży do momentu ich realizacji.

Słabości popytu wewnętrznego w Australii dopełniły dane odnośnie do bilansu handlowego. Choć pokazały one znacznie większą nadwyżkę od oczekiwań, to był to niemalże wyłącznie efekt tąpnięcia importu o blisko 6% w ujęciu miesięcznym (największy spadek od początku 2012 roku). Tutaj znowu możemy doszukiwać się pewnej analogii z polską gospodarką, choć nie poznaliśmy jeszcze szczegółowych danych za czwarty kwartał.

W dzisiejszym kalendarzu warto zwrócić uwagę przede wszystkim na usługowe indeksy PMI z USA (również ISM) oraz Wielkiej Brytanii. Ponadto poznamy finalne odczyty z gospodarek europejskich. W godzinach przedpołudniowych otrzymamy również dane o sprzedaży detalicznej ze strefy euro. O godzinie 8:50 za dolara należało zapłacić 3,7516 złotego, za euro 4,2851 złotego, za franka 3,7554 złotego i za funta 4,8936 złotego.

Arkadiusz Balcerowski

Makler Papierów Wartościowych

Analityk Rynków Finansowych XTB

arkadiusz.balcerowski@xtb.com

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Dowiedz się więcej na temat: stopy procentowe | Fed | Trump

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »