Reklama

Próba budowy lepszego nastroju wokół Hiszpanii

Po wczorajszej konsolidacji eurodolara w wąskim paśmie dziś od rana notowania próbowały wybić się dołem ze stanu niezdecydowania. Pierwsza próba podjęta po słowach prezydenta Francji zakończyła się dość szybko, jednak nie zniechęciła sprzedających. Wsparciem dla obozu niedźwiedzi były niepokojące dane z hiszpańskiego rynku bankowego. Liczba "złych kredytów" podskoczyła do poziomu najwyższego od 18 lat.

Ta wiadomość negatywnie podziałała na inwestorów, co wyraźnie obrazowały spadki na giełdzie w Madrycie. Podniosła ona także obawy o jutrzejszą aukcję hiszpańskich obligacji. Nie widać tego było jednak na rynku długu. Niepokój można było jednak wyczytać z wypowiedzi niektórych oficjeli. Wymienić tu można rzecznika ministra finansów Niemiec, który stwierdził, że nie ma przesłanek do tego, aby Hiszpania potrzebowała przyznania pakietu pomocowego. Bardziej ogólnie w kwestii uspokajania nastrojów wokół Półwyspu Iberyjskiego starał się wypowiadać prezes niemieckiego banku centralnego Jens Weidmann. Stwierdził on, że nie można ogłaszać końca świata za każdym razem, gdy rentowności któregoś kraju przekroczy poziom 6 proc.

Reklama

Widać zatem, że jutrzejsza aukcja wywiewa spore zainteresowanie, a jej wynik może mieć duże znaczenie w kształtowaniu poziomu awersji do ryzyka. Znacznie większe w porównaniu do wtorkowej sprzedaży bonów, której niezły wynik (choć przy rosnącej rentowności) także mógł być próbą zagrania pod lepsze nastroje w czwartek. Jak na razie jednak inwestorzy z rynku eurodolara bardziej skłonni byli sprzedawać euro, które w końcówce sesji londyńskiej kosztowało 1,3070 dolara. Ten poziom już kilkukrotnie w niedalekiej przeszłości zatrzymywał spadające notowania, co może zostać wykorzystane przez stronę popytową.

USD/PLN znów blisko 3,20

Poranny spadek głównej pary wprowadził nieco nerwowości na krajowy rynek walutowy. Pary złotowe oddały część spadków jakie zostały wypracowane w czasie wczorajszej sesji. Próba uspokojenia i powrotu bliżej poziomu otwarcia nie trwała zbyt długo i deprecjacja złotego powróciła. Sprzyjało temu osuwanie się notowań pary EUR/USD oraz negatywne doniesienia napływające z hiszpańskiego sektora bankowego.

Dodatkowo nie najlepsze nastroje na europejskich parkietach skutecznie ponosiły poziom awersji do ryzyka. W efekcie jeszcze przed południem cena dolara znalazła się ponad poziomem 3,19, natomiast wycena euro znalazła się w okolicy 4,18. W drugiej części sesji tempo wzrostów zmniejszyło się i kurs pary USD/PLN ustabilizował się na poziomie 3,2050, zaś EUR/PLN przetestowała 4,1875. W miarę zbliżania się do końca handlu inwestujący w złotego próbowali skorzystać z próby odbicia na parze EUR/USD i obniżyć ceny zagranicznych walut.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: Hiszpania. | waluty | 18 lat | lepsze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »