Reklama

Próba natarcia na 1,30

Tydzień na EUR/USD rozpoczął się w okolicach 1,2815 - 1,2820. 1 kwietnia był jeszcze dniem wolnym w wielu krajach, acz w niektórych państwach opublikowano indeksy makroekonomiczne (w Japonii indeks Tankan, w Chinach PMI dla przemysłu, w USA odczyty PMI i ISM także dla przemysłu).

Ważne momenty

Reklama

W drugiej połowie dnia i w nocy trwała mozolna wspinaczka na 1,2875, poziom osiągnięty wtedy, gdy w Polsce inwestorzy zapewne jeszcze spali (nad ranem).

We wtorek odczyty indeksów PMI dla przemysłu, publikowane między 9:00 a 10:30, zasadniczo były dość słabe - słabsze niż w lutym, a niekiedy także gorsze od prognoz (Hiszpania, Włochy). Stopa bezrobocia w Strefie Euro wzrosła w lutym do 12 proc. (co właśnie we wtorek się potwierdziło). Zamówienia na dobra trwałego użytku i w przemyśle także okazały się (w USA) nie najlepsze (trochę gorsze od prognoz). W tym kontekście nie dziwi fakt, że wykres eurodolara podążał na południe, osiągając w środę rano nawet 1,2791.

Poziomu 1,28 nie udało się przebić i 3 kwietnia rysowała się przez cały dzień korekta, która wyhamowała przy 1,2850. Tego dnia raport ADP na temat zatrudnienia w USA zasugerował nam, że dane z rynku pracy (payrollsy), na które trzeba było czekać do piątku, okażą się gorsze od przewidywań. Spodziewano się, że ADP poinformuje, iż w marcu zatrudnienie wzrosło o 200 tys. osób, tymczasem wynik to 158 tys. osób.

W czwartek czekaliśmy głównie na przemówienie Mario Draghi po posiedzeniu EBC. Ten dzień był szczególny: w czasie, gdy Draghi mówił (a nie mówił nic szczególnie jednoznacznego czy zdecydowanego), kurs eurodolara stoczył się najpierw do 1,2750, by później odbić w kierunku wierzchołków z poranka, tj. w okolice 1,2850. Można to było tłumaczyć tym, że inwestorzy wpierw skierowali się na południe, by później, w czasie rozczarowującego wystąpienia, zarabiać na wzroście kursu. Był w tym jednak zapewne także element ostrej spekulacji, skoro później cena doszła aż do 1,2950 (wieczorem) - pomimo faktu, że liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (którą podano, gdy przemawiał Draghi) także rozczarowała.

W piątek były trzy ważne momenty: godzina 11:00 (odczyty PKB dla Strefy Euro za IV kw. '12 oraz dynamika sprzedaży detalicznej w lutym), godzina 12:00 (zamówienia w niemieckim przemyśle) oraz godzina 14:30 (amerykańskie dane na temat bezrobocia i zmiany zatrudnienia w sektorach prywatnym i pozarolniczym). Pierwsze odczyty okazały się nienajgorsze i kurs oscylował w okolicach 1,2920 - 1,2935. O 14:30 rynkiem zapewne wstrząsnęła informacja, że bezrobocie w USA nieco spadło - do 7,6 proc. Co ciekawe, wzrost zatrudnienia okazał się mizerny (88 tys., liczono na 200 tys.), ale na to z kolei przygotował nas raport ADP. W końcówce tygodnia mamy więc testowanie poziomu 1,30. Niewykluczone jednak, a nawet prawdopodobne, że w weekend nastąpi techniczna korekta (wsparcie widzimy w okolicy 1,2938). Ciekawe jest to, że widać ostrą próbę wybijania się z trendu spadkowego na tej parze, który trwa od początku lutego.

Końcowe umocnienie

W poniedziałek, z racji dnia wolnego, na rynku zabrakło inwestorów z Polski. Handel na rodzimej walucie trwał jednak normalnie, ale dużych zmian nie odnotowano. Złoty nieznacznie osłabił się wobec euro i lekko umocnił wobec amerykańskiego dolara. Ciekawiej zrobiło się we wtorek. Inwestorzy poznali odczyt makro dotyczący indeksu PMI dla polskiego przemysłu. Niestety, wynik 48 pkt, to po pierwsze poziom poniżej 50 pkt (oddzielający poprawę od pogorszenia sytuacji), a po drugie słabszy niż oczekiwano (spodziewano się 49 pkt). W rezultacie zarówno USD/PLN jak i EUR/PLN zgodnie poszybowały do góry i wtorkowy handel zakończyły odpowiednio na poziomie 3,2650 i 4,1890.

W kolejnych dniach nie było danych makro, które dotyczyłyby polskiej gospodarki, wobec czego złoty uzależniony był w głównej mierze od tego, co wydarzyło się na głównej parze walutowej. O ile tam wykres kierował się na północ, o tyle złoty pozostając relatywnie stabilny wobec dolara znacznie osłabił się w stosunku do drożejącej wspólnej waluty, testując chwilowo poziomy wokół 4,1980.

Odreagowanie nadeszło dopiero pod koniec tygodnia. Gwałtowny ruch wzrostowy na EUR/USD pomógł złotemu z nawiązką odrobić straty wobec dolara i zredukować osłabienie wobec euro. Ruch przybrał na sile szczególnie w piątek, kiedy to PLN w największym stopniu umocnił się wobec głównych walut. Wykres USD/PLN przebił wsparcie na 3,2270, a EUR/PLN testował poziom 4,17. W rezultacie, po godzinie 16:00 w piątek EUR/PLN znajdował się na 4,17 a jeden dolar wyceniany był na 3,2070 złotego.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »