Reklama

Produkcja w Polsce mocno hamuje

Przebieg pierwszej polowy dzisiejszej sesji na eurodolarze uzależniony był od spekulacji na temat wyniku aukcji hiszpańskich obligacji. Przed opublikowaniem danych na ten temat kurs oscylował wokół poziomu 1,3120, a inwestorzy nie wykazywali się większą aktywnością. Niepewność związana z tym wydarzeniem skutecznie stanowiła duże źródło niepewności i hamowała większe decyzje inwestycyjne.

Dopiero po opublikowaniu pozytywnych danych na temat uplasowania na rynku hiszpańskiego długu notowania zwiększyły swoją dynamikę. Dzięki temu kurs zdołał wspiąć się do poziomu 1,3160. Na więcej stronie popytowej nie starczyło jednak sił i do południa cena wspólnej waluty pozostawał blisko wartości 1,35. Spokój panujący na rynku został zakłócony na początku drugiej części europejskiego handlu. Wtedy bowiem na rynek napłynęły spekulacje o możliwości obniżenia jeszcze przed wyborami prezydenckimi ratingu Francji. Informacje te spowodowały, że w krótkim czasie wycena euro spadła do poziomu wczorajszych minimów. W zatrzymaniu spadków nie pomogło szybkie zdementowanie plotek, lecz niedźwiedziom nie udało się zdobyć na tyle przewagi by spróbować zejść jeszcze niżej.

Reklama

W większym umocnieniu dolara przeszkodziły słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy, gdzie liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła kolejny tydzień z rzędu. Poprzez to w końcówce sesji londyńskiej eurodolar powrócił ponad poziom 1,31. Ten ruch nie pomógł rozwiązać problemu braku kierunku i inwestorzy nadal pozostawali pośrodku rynku. Więcej zmian może przynieść sesja amerykańskiej z uwagi na kolejne słabsze dane z USA, gdzie indeks FED z Filadelfii spadł mocniej niż oczekiwano, a liczba sprzedanych domów na rynku wtórnym okazała się mniejsza od prognoz.

Słabe dane, slaby złoty

Początek dzisiejszej sesji na krajowym rynku walutowym przebiegał pomyślnie dla złotego. Rodzima waluta mimo obaw o wynik aukcji hiszpańskich obligacji pozostawała stabilna ze skłonnością do aprecjacji. W ciągu przedpołudnia kurs pary EUR/PLN obniżył się do poziomu 4,18, zaś cena dolara powróciła do wartości 3,18 zł. Sytuacja odmieniała się jednak wraz z pojawieniem się plotek na temat ratingu Francji, słabymi kwartalnymi wynikami amerykańskich banków oraz mocniejszym spadkiem eurodolara. Poprzez to złoty oddał całe umocnienie jakie wypracował od początku dzisiejszej sesji londyńskiej. W dalszym czasie rodzimej walucie zaszkodził także zaskakująco słaby odczyt dynamiki produkcji przemysłowej.

Zamiast wzrostu na poziomie 4,7 proc. r/r, odnotowano zwyżkę jedynie w wysokości 0,7 proc. Ten rozczarowujący inwestorów odczyt jest wyraźnym znakiem dla Rady Polityki Pieniężnej i może się on przyczynić do zweryfikowania oczekiwań co do możliwości majowej podwyżki stóp procentowych. Potwierdziła to dziś Elżbieta Chojna-Duch, w komentarzu do opublikowanych przez GUS danych. To w konsekwencji będzie wpływać na zachowanie się par złotowych w najbliższej przyszłości. Dodatkowo w takim układzie na istotności jeszcze bardziej zyskały przyszłotygodniowe dane o dynamice sprzedaży detalicznej. Odczyt tego wskaźnika może również zweryfikować ostatnie jastrzębie stanowisko RPP.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: w polsce | waluty | produkcje | ten

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »