Reklama

Przed danymi ze Stanów

Dzisiejsza rewizja danych o dynamice PKB może poprawić sentyment inwestorów na rynku eurodolara. Złoty znajduje się blisko ważnego oporu, którego pokonanie, będzie mogło jeszcze bardziej osłabić polską walutę.

Dzisiejsza rewizja danych o dynamice PKB może poprawić sentyment inwestorów na rynku eurodolara. Złoty znajduje się blisko ważnego oporu, którego pokonanie, będzie mogło jeszcze bardziej osłabić polską walutę.

W nocy rynek eurodolara utworzył ekstremum na poziomie 1,2359 USD i następnie skierował się na północ. W czwartek o godz. 11.00 czasu warszawskiego inwestorzy płacili za euro ok. 1,2424 USD. Jeżeli korekta na rynku będzie kontynuowana, pierwszym oporem zostanie poziom 1,2450 USD. Poprawa sentymentu może mieć związek z wypowiedzią szefa EBC, którego zdaniem strefa euro potrzebuje dodatkowych mechanizmów do finansowania banków. Inwestorzy mogli ją odebrać, jako zapowiedź prowadzenia prorynkowej polityki przez EBC. Poprawie optymizmu sprzyja również publikacja dynamiki sprzedaży detalicznej z Niemczech, która w kwietniu wyniosła 0,6 proc. m/m (konsensus ekonomistów wyniósł 0 proc.).

Reklama

W czwartek w centrum uwagi inwestorów znajdzie się odczyt rewizji dynamiki PKB za I kw. w USA. Analitycy szacują, że wyniesie on 1,9 proc. Po publikacji danych, rynek może zareagować w dwojaki sposób. Lepszy odczyt zasugeruje poprawę wzrostu gospodarczego i inwestorzy będą mogli wrócić z kapitałem do strefy euro, co umocniłoby euro i skierowało kurs pary euro-dolar na północ. Z drugiej strony poprawa danych będzie mogła jeszcze bardziej umocnić dolara, ponieważ amerykańska gospodarka nie weszła jeszcze w techniczną recesję i inwestorzy będą traktować Waszyngton jako bezpieczną przystań. Prostsze jest prognozowanie kierunku ruchu, w przypadku gorszej od oczekiwań ekonomistów publikacji dynamiki PKB. Rynek euro-dolara powinien skierować się na północ ze względu na wzrost oczekiwań związanych ze stymulacją gospodarki z dwóch stron Atlantyku.

Spadek tygodniowych zapasów ropy o 0,35 mln baryłek w tym tygodniu przyczynił się do wzrostu ceny ropy naftowej na giełdzie w Londynie. Cena baryłki po utworzeniu ekstremum na poziomie 102,85 USD skierowała się na północ i w czwartek o godz. 11.00 czasu warszawskiego inwestorzy płacili za nią ok. 104,02 USD. Dane o tygodniowej zmianie zapasów ropy opublikuje jeszcze dzisiaj druga amerykańska agencja zajmująca się szacowaniem rezerw (EIA). Konsensus ekonomistów wynosi wzrost zapasów o 0,1 mln baryłek. Wzrostowa korekta może być krótkoterminowa i służyć jedynie realizacji zysków z krótkich pozycji. Jeżeli nastroje ekonomistów w strefie euro będą pesymistyczne, średnioterminowy trend na rynku ropy powinien się utrzymać, a cena ropy naftowej będzie mogła testować poziom 100 USD za baryłkę.

Kurs pary euro-złoty testuje poziom 4,39 - 4,40 PLN. Od połowy maja rynek konsolidował się w przedziale 4,30 - 4,40 PLN. Jeżeli uda się przekroczyć psychologiczny poziom 4,40 PLN, droga do 4,50 PLN będzie otwarta. Inwestorzy zagraniczni nadal sprzedają waluty państw wschodzących. Złotemu nie pomogły dane o PKB za I kw. Polska gospodarka urosła w tym czasie 3,5 proc. r/r. Jutro o godz. 9.00 inwestorzy poznają odczyt wyprzedzającego indeksu PMI dla przemysłu w maju. Dane będą mogły mieć wpływ na średnioterminową prognozę kursu pary euro-złoty. W czwartek o godz. 11.00 inwestorzy płacili za euro ok. 4,3927 PLN.

Radosław Wierzbicki

Noble Securities S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »