Reklama

Raport ADP i inne sprawy

Świece dzienne na wykresie eurodolara były w dniach 25, 28 i 29 września wzrostowe, coraz wyżej lokowały się też dzienne szczyty. Na razie jesteśmy przy 1,1255, w okolicach wczorajszego zamknięcia, choć poniżej wczorajszych maksimów.

W górę czy w dół?

Ten ostatni fakt może oznaczać, że wykres zacznie zawracać, choć możliwe jest też, że ten odwrót nastąpi dopiero po uprzednim dojściu nieco wyżej, gdzieś do strefy 1,13 - 1,1350. Wówczas pojawiłby się dogodny moment na potwierdzenie swego rodzaju trendu spadkowego, jaki wyznaczyć można po wzięciu pod uwagę coraz niższych szczytów z 24 - 25 sierpnia oraz 17 - 18 września.

Po drugiej stronie mamy wsparcie w rejonie 1,1090 - 1,1105 (zależnie od tego, czy spojrzymy na dołki z 22 - 23 września czy raczej na te starsze, nieco niższe - z 3 - 4 września). Cały czas zakładamy też realną możliwość tego, że wykres pójdzie w kierunku linii trendu mierzonej od marcowych dołków, linii wzrostowej. Może jednak nastąpi to dopiero za kilka czy wręcz kilkanaście dni. Odwrót od takiego ogólnego scenariusza byłby możliwy w jednym wypadku - gdyby dane makro z USA czy Chin układały się tak słabo, że rynek odrzuciłby możliwość grudniowej podwyżki stóp.

Reklama

A co nas czeka dziś? Najpierw wspomnijmy o tym, co już było. W nocy napłynęły dane z Japonii - produkcja przemysłowa za sierpień miała wzrosnąć m/m o 1,1 proc., a spadła o 0,5 proc. W relacji rocznej wzrosł był tylko o 0,2 proc. Słabsza była też sprzedaż detaliczna: 0,8 proc. r/r (a nie 1,2 proc., jakkolwiek równocześnie podwyższono poprzedni wynik z 1,6 proc. do 1,8 proc.).

O 8:00 poznamy niemieckie dane o sprzedaży detalicznej za sierpień, tuż przed 10:00 tamtejszą stopę bezrobocia. O 10:30 napłyną dane brytyjskie o dynamice PKB za II kw. (to akurat temat dla grających na parach związanych z funtem), o 11:00 poznamy bezrobocie w Strefie Euro i szacunki inflacji HICP w tym regionie, zaś o 14:15 ukaże się raport ADP na temat zmiany zatrudnienia w USA (wrześniowy). To może być istotne w perspektywie kwestii stóp. Oczywiście ważniejsze będą piątkowe payrollsy.

Dziś jeszcze poza tym pojawi się indeks Chicago PMI z USA, poznamy go o 15:45. Prognoza to ruch w dół z 54,4 pkt do 53,6 pkt.

EUR/PLN i USD/PLN

Kupujący euro mogą wstępnie mieć nadzieję, że wczorajsze szczyty przy 4,2515 to na razie koniec kilkudniowych zwyżek - i że przyszła faza korekty. Nie należy jednak być tego przesadnie pewnym, na razie sesja bowiem jeszcze się nie rozkręciła. Mamy w każdym razie 4,2350-70. Gdyby faktycznie notowania nie powróciły do wczorajszych maksimów, to mogłoby to oznaczać, że ogólny trend wzrostowy słabnie i poza tym, że za kilka dni będzie przetestowany gdzieś przy 4,21. Korzystny byłby tu spadek eurodolara w imię osłabienia euro, a do tego potrzebne byłyby dobre dane z USA.

Odwrotnie na USD/PLN. Tu właśnie teraz mamy 3,7650. Ostatnie sesje wykraczały swymi szczytami ponad linię, którą można utworzyć z połączenia szczytów z 5 - 7 sierpnia i 4 września (linię spadkową). Budziło to niepokój, ale dziś znów jesteśmy pod linią. Jeśli EUR/USD pójdzie jeszcze choćby trochę w górę, to będzie szansa na dobicie gdzieś do 3,75 na USD/PLN. Nasze ogólne założenie jest jednak takie, że w dłuższej perspektywie to dolar zyska na wartości.

Dodajmy, że dziś o 14:00 poznamy dane z Polski: kwartalne saldo rachunku bieżącego oraz inflację CPI za wrzesień.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »