Reklama

Raport o inflacji oraz jutrzejsze wystąpienie Janet Yallen powinny rozstrzygnąć sytuację na GBPUSD

Wczorajszy dzień przyniósł niewiele emocji i widzimy, że główne rynki po istotnych wydarzeniach z zeszłego tygodnia nie odnalazły jeszcze swojego kierunku. Wyraźnie widoczna jest jedynie słabość rynków wschodzących oraz dolara australijskiego i nowozelandzkiego, które cierpią ze względu na postrzeganie ich przez inwestorów jako aktywa ryzykowne.

Z istotnych odczytów makro poznaliśmy wczoraj jedynie dane o inflacji z Wielkiej Brytanii, które przyczyniły się do osłabienia funta w stosunku do dolara oraz euro. Jednakże po wnikliwym przeanalizowaniu można zauważyć, iż niski odczyt inflacji spowodowany był przez dwa główne czynniki, z których najważniejszym była zmiana w koszyku inflacyjnym w stosunku do października zeszłego roku gdzie zdecydowanie zmniejszyła się wag usług edukacyjnych, które tradycyjnie w tym okresie notują wzrost cen, który dodatkowo w 2012 roku był niezwykle duży wyraźnie windując odczyt inflacji co spowodowało powstanie wysokiej bazy dla bieżącego odczytu. Na słabsze tempo wzrostu cen miał również spadek cen ropy naftowej, który przełożył się znacząco na koszty energii. Nie najlepsze dane nadeszły również z Polski, gdzie rachunek bieżący odnotował większy od oczekiwań deficyt. Wahania tego odczytu są sezonowe, gdyż w sporej mierze wpływają na nie terminy wpłat i wypłat środków z UE. Z tego względu nie powinny mieć one większego znaczenia dla EURPLN w dalszej części tygodnia. Ciekawie w okolicy 22 zachowywał się wczoraj dolar nowozelandzki, który zdecydowanie osłabił się w pierwszych minutach po publikacji raportu na temat stabilności finansowej, który nie przyniósł jednak żadnych nowych informacji, które mogłyby mieć znaczenie dla rynków. Cały spadek został również zanegowany w późniejszych godzinach, w związku z czym o ostatecznym kierunku powinien w tej sytuacji zdecydować USD.

Reklama

W dzisiejszym kalendarium najistotniejsze będą odczyty dane z Wielkiej Brytanii. Kluczowe znaczenie powinien mieć raport dotyczący inflacji, w którym zawarte są prognozy ekonomiczne, których podniesienia spodziewają się rynki. Powinny one pozwolić na wnioskowanie odnośnie możliwego terminu pierwszych podwyżek stóp procentowych, co z pewnością skomentuje prezes Banku Anglii Mark Carney podczas dzisiejszego wystąpienia. Wcześniej inwestorzy poznają odczyty z rynku pracy, które również w przypadku odchylenia od prognoz mogą mieć znaczenie dla funta. W kontekście EURUSD istotna może być również wielkość produkcji przemysłowej w strefie euro.

Konsolidacja powyżej 100 sesyjnej średniej na EURUSD, którą widzimy w ostatnich dniach, powoduje że po przełamaniu strefy oporu na 1.3450 należałoby oczekiwać dalszego ruchu w górę w stronę 1.35. Decydujące znaczenie do końca tygodnia powinny mieć jednak słowa Janet Yallen, a nie sytuacja techniczna. Warto pamiętać, że dopóki kurs nie powróci do kanału wzrostowego ciągle bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz spadkowy w stronę 1.3320.

Kamil Maliszewski

Dom Inwestycyjny BRE Banku, Zespół BRE FOREX ECN

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »