Reklama

Raport o zatrudnieniu w USA ostatnim testem dla rajdu dolara

Na wczorajszej konferencji prasowej prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi zrobił wszystko, co było w jego mocy, by osłabić euro i nakreślić perspektywę łagodnego kierunku polityki EBC. Jednak ze względu na brak konkretów nie wywarł chyba większego wrażenia.

Po próbie wyprzedaży na EUR/USD i sprowadzenia kursu tej pary poniżej lokalnego wsparcia, w tej chwili mamy tu jedynie trend boczny. Kolejnym powodem, dla którego para ta nie jest w stanie wybić się z lokalnego pasma wahań, jest oczekiwanie na publikowany dzisiaj raport o zatrudnieniu w USA, który oczywiście wpłynie na kondycję dolara. Sądzę, że USD w końcu znów przejdzie do ofensywy w relacji do EUR i CHF, chyba że sytuacja na amerykańskim rynku pracy okaże się katastrofalna.

Wczorajsze wypowiedzi dwóch przedstawicieli Fedu znacznie różniły się retoryką: Narayana Kocherlakota z Rezerwy Federalnej w Minneapolis argumentował za zwiększeniem przez Fed działań stymulujących gospodarkę, natomiast Esther George z Rezerwy Federalnej w Kansas City irytowała się, że Fed utrzyma główną stopę procentową na zbyt niskim poziomie przez zbyt długi czas.

Reklama

Zwróćcie uwagę, że Charles Plosser i Richard Fisher - największe jastrzębie spośród regionalnych gubernatorów Fedu wchodzących w skład Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) - w tym roku ponownie zyskują prawo głosu, natomiast traci je często zgłaszająca sprzeciw George; w głosowaniach będzie brał udział także Kocherlakota, którego poglądy są niezwykle gołębie.

Nadwyżka w handlu zagranicznym Chin okazała się skromniejsza, niż przewidywano. Wątpię jednak, by dane te były do czegokolwiek przydatne, ze względu na występujące w ostatnich latach problemy z eksporterami - naciągają oni swoje statystyki, by zyskać na froncie walutowym.

Wykres: GBP/USD

Ciekaw jestem, jak zachowa się dziś wykres tej pary po publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy: kurs wrócił na kluczowy poziom oporu i ważą się teraz jego dalsze losy - czy będzie to górka, czy też dalsze wzrosty. Zamknięcie notowań znów poniżej 10-dniowej wykładniczej średniej ruchomej (czerwona linia na wykresie) dałoby "niedźwiedziom" pewien techniczny "haczyk" przemawiający za spadkami.

Co dalej?

Dzisiejszy dzień jest dość ważny dla otoczenia strefy euro, gdyż wcześnie rano opublikowano dane o CPI Szwajcarii, a jeszcze przed południem poznaliśmy także wartość tego wskaźnika dla Norwegii. Szwajcarski CPI powoli wychodzi na plus, po tym jak przez większą część 2012 i 2013 r. odnotowywał ujemne wyniki.

Również Wielka Brytania podała najnowsze informacje na temat produkcji przemysłowej (za listopad). Liczby te muszą się znacznie poprawić, jeśli mają realnie wesprzeć wzrosty funta szterlinga - ożywienie w brytyjskiej gospodarce jak do tej pory jest napędzane główne konsumpcją, co pogarsza już i tak niekorzystne warunki handlowe.

Jednak najważniejszy jest dziś oczywiście popołudniowy raport o zatrudnieniu w USA. Po dość mocnych danych za grudzień opublikowanych przez ADP rynek prawdopodobnie skłania się raczej ku wyższym oczekiwaniom niż zakładane 200 000 nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym.

Nie przewiduje się dalszego spadku stopy bezrobocia, wynoszącej 7,0%, może ona jednak przyciągnąć nieco uwagi, jeśli po raz pierwszy od listopada 2008 r. wyniesie mniej niż 7%.

Również Kanada publikuje informacje o rynku pracy, a USD/CAD znacznie przekroczył poziom 1,0800. Podoba mi się obecna zwyżka w tej parze i sądzę, że w tym roku wyniesie nas ona jeszcze trochę wyżej. Natomiast trudniej mi uwierzyć, by AUD/CAD i zwłaszcza NZD/CAD miały jeszcze jakiś potencjał do dalszych wzrostów. Moim zdaniem w surowcowym trio dolar nowozelandzki będzie w tym roku maruderem. Bądźcie ostrożni.

John Hardy, Saxo Bank

Dowiedz się więcej na temat: ze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »