Reklama

Rosnące rentowności nie pomagają złotemu

Poniedziałek był piątym kolejnym dniem osłabienia złotego wobec euro. Polskiej walucie nie sprzyjają tendencje na rynkach globalnych, szczególnie, że eksponują wyzwania na polu polityki fiskalnej. Jeśli do tego doszłaby wyprzedaż na giełdach, kurs EURPLN może szybko poszybować powyżej 4.40. Jeszcze kilka miesięcy temu rynki cieszyły się z agresywnych działań banków centralnych.

Warto choćby odnotować, jak szybko pomogło to złotemu otrząsnąć się po referendum w Wielkiej Brytanii. Agresywna polityka EBC, Banku Anglii czy Banku Japonii, a także ociąganie się z podwyżką przez Fed sprawiały, że pomimo negatywnego szoku jakim niewątpliwie jest Brexit, jednocześnie drożały akcje i obligacje. Inwestorzy szukali zysków, a to sprzyjało też rynkom wschodzącym, nawet przeżywającym swoje wewnętrzne problemy.

Teraz jednak sytuacja się zmienia. Rentowności obligacji zaczynają rosnąć na całym globie wobec obaw, że oczekiwania przerosły możliwości banków. Nie omija to też Polski - rentowność obligacji 10-letnich od 7 dni jest powyżej 3 proc., po raz ostatni miało to miejsce pod koniec czerwca i kurs EURPLN był wtedy powyżej 4.40. Rośnie też rentowność niemieckich obligacji, ale wolniej, przez co powiększa się premia za ryzyko, również zjawisko niekorzystne dla waluty. Jeśli retoryka banków centralnych na świecie nie zmieni się, zewnętrzna presja na złotego będzie narastać. Do tego jak do tej pory nie doszło do większego cofnięcia na giełdach, które stanowiłoby mocny impuls do przeceny polskiej waluty.

Reklama

Potencjalnym zagrożeniem dla złotego jest też wątek repolonizacji. Wczoraj potwierdzone zostały doniesienia o negocjacjach ws. zakupu 30 proc. akcji Pekao od grupy UniCredit. Transakcja to rząd wielkości 3 miliardów złotych, a zatem spory potencjalny odpływ kapitału. Tego rodzaju transakcje mogą przejść na rynku niezauważone o ile sentyment wobec waluty jest sprzyjający, ale potrafią też mocno odcisnąć się na kursie (nawet na etapie spekulacji przed ewentualną transakcją).

Dziś rozpoczyna się seria danych z polskiej gospodarki. O 14:00 poznamy raport o wynagrodzeniach (oczekiwany wzrost o 4,6 proc. r/r) i zatrudnieniu (3,1 proc.) w sektorze przedsiębiorstw. Ważniejsze będą jednak dane o inflacji w USA o godzinie 14:30 - ewentualny dalszy wzrost inflacji bazowej (w sierpniu 2,3 proc. i takie też są oczekiwania rynku) byłby korzystny dla dolara i niekorzystny dla złotego (prowadząc do dalszego wzrostu rentowności obligacji). Inwestorzy na rynku funta powinni zwrócić uwagę na dane o inflacji (10:30), które rozpoczynają trzydniowy maraton wrześniowych publikacji.

Dziś o 8:51 dolar kosztuje 3.9187 złotego, euro 4.3188 złotego, frank 3.9705 złotego, zaś funt 4.7975 złotego.

Przemysław Kwiecień

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »