Reklama

Rozmowy tylko o unii bankowej

Czwartkowa sesja amerykańska rozpoczęła się w spokojnym nastroju. Notowania eurodolara nadal oscylowały wokół poziomu 1,31, a inwestorzy oczekiwali na pierwsze wiadomości z trwającego szczytu przywódców Unii Europejskiej.

Pogorszenie nastroju nadeszło jednak wraz z wyciekiem informacji o wynikach kwartalnych spółki Google. Dane okazały się sporo gorsze od oczekiwań analityków, co zaowocowało przeceną zarówno na indeksach z Wall Street, jak i na eurodolarze. Wspólna waluta straciła na wartości i kurs pary EUR/USD osunął się do poziomu 1,3060. Tam też byki obroniły się przed dalszymi spadkami i w dalszej części handlu notowania znów poruszały się w kierunku bocznym. Niewiele do obrazu notowań wniosły postanowienia ze szczytu przywódców Unii Europejskiej. Rozmowy toczyły się przede wszystkim w kwestii banków. Nie poruszano natomiast kwestii Hiszpanii, czy Grecji. Rada ustaliła, że do końca roku mają zostać uzgodnione przepisy dotyczące wspólnego nadzoru bankowego, który ma zacząć funkcjonować w 2013 roku. Nie podano jednak kiedy dokładnie ma to nastąpić. Jak stwierdził przewodniczący Komisji Europejskiej, Jose Barroso, wprowadzenie takiego nadzoru powinno zająć mniej niż rok, ale z pewnością dłużej niż jeden, dwa miesiące. Taka informacja może jednak nie zadowolić inwestorów. Bowiem bez szybkiego uruchomienia wspomnianego systemu nie będzie możliwa bezpośrednia rekapitalizacja banków przez Europejski Mechanizm Stabilizacyjny. W efekcie znów mogą powrócić obawy w kwestii stabilności sektora bankowego między innymi w takich krajach jak Hiszpania. Już teraz bowiem tamtejsze banki potrzebują zewnętrznego wsparcia.

Sporo zmienności

Reklama

Końcówka wczorajszej sesji europejskiej przyniosła próbę ponownej aprecjacji złotego. Rodzima waluta korzystała z ustabilizowania się notowań eurodolara. Kurs pary USD/PLN powrócił poniżej wartości 3,13, natomiast notowania EUR/PLN odsunęły się od poziomu 4,11. Sytuacja ulegała zmianie po przypadkowy ogłoszeniu słabszych od oczekiwań wyników spółki Google. W wyniku pogorszenia się nastrojów na szerokim rynku notowania par złotowych znów ruszyły w kierunku północnym. Dziś tuż przed otwarciem sesji amerykańskiej, za dolara trzeba zapłacić 3,1430 zł, zaś za euro 4,1020 zł. W ciągu dnia, z uwagi na brak istotnych wydarzeń z rodzimej gospodarki, inwestorzy będą skupiać się na dwóch rzeczach. Pierwszym będą komentarz po wczorajszym spotkaniu przywódców Unii Europejskiej, drugim zaś rynek długu, gdzie rentowności polskich obligacji zmierzają w kierunku historycznych minimów.

Niewiele danych na koniec

Ostatni dzień tygodnia przyniesie tylko jedną istotną publikacją. O godzinie 16:00 znana będzie liczba sprzedanych domów na rynku wtórnym w USA. Analitycy zakładają, że we wrześniu wskaźnik ten osiągnie poziom 4,75 mln, po tym jak w poprzednim okresie zanotowano 4,82 mln.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »