Reklama

Rozpraszacze za nami

Draghi nie był wystarczająco gołębi, by poważnie wystraszyć kupujących EUR. Trump skontrował Mnuchina i preferuje silnego dolara, ale wystarczyło to tylko na stworzenie okazji do korekty dolara, a dziś wracamy do dalszej przeceny. Kolejną okazję mogą dać dane z USA po południu i przemówienie Trumpa.

Jeśli prezes EBC chciał zatrzymać umocnienie EUR, to nie może być z siebie zadowolony. Mieliśmy odniesienia do waluty, jednak zamiast wspomnieć o zbyt szybkim tempie aprecjacji, Draghi użył szablonowej frazy o obawach o zmienność. Bezpośrednio zapytany przez dziennikarza o skalę umocnienia, Draghi starał się obejść pytanie, co tylko podsyciło rajd EUR/USD ponad 1,25. Ostatecznie prezes nie omieszkał zaznaczyć, że wzrosty EUR mogą pochodzić od komentarzy "kogoś innego" niż fundamentów. Wyglądało to na odniesienia do środowych słów sekretarza skarbu USA Mnuchina ("słaby dolar jest dobry"). Wracając do Draghiego, jedynym prawdziwie gołębim akcentem było stwierdzenie, że są bardzo niskie szanse na podwyżkę stóp procentowych w tym roku. Nie była to jednak wielka niespodzianka. Jeśli rynek nawet liczy na szybki koniec QE (we wrześniu) i zakłada podwyżkę 4-6 miesięcy później, to terminy wypadają już w 2019 r.

Reklama

Zatem konferencja EBC była tylko niepotrzebnym szumem, które niewiele zmieniło w obrazie rynku, który chce dalej kupować EUR. Dodatkowym "rozpraszaczem" w czwartek były komentarze prezydenta Trumpa, że "ostatecznie chce zobaczyć silnego dolara", a wcześniejsze komentarze sekretarza skarbu Mnuchina były "wyrwane z kontekstu". Dolar zyskał, ale był to ruch pod wiatr i rynek szybko pozywał się długich pozycji w dolarze. USD pozostaje w trendzie spadkowym, EUR - we wzrostowym, a przeszkód nie widać. Dziś po południu dostaniemy wstępny szacunek dynamiki PKB za IV kw. z USA. Wartości lepsze od konsensusu (3 proc.) prawdopodobnie staną się okazją do złapania USD pod sprzedaż po lepszej cenie. Gorszy odczyt będzie wodą na młyn.

Wcześniej dostaniemy pierwszy szacunek dynamiki PKB w IV kw., który ma wskazać podtrzymanie wzrostu na poziomie 0,4 proc. k/k. Jest to dość słabe tempo, by uzasadniać zacieśnianie polityki przez Bank Anglii, ale dla funta to mała przeszkoda, kiedy dominuje myślenie, że brak złych wieści nt. Brexitu to dobre wieści. GBP też wciąż jest głównym beneficjentem przepływów przychodzących z wyprzedaży USD. Poza tym w Kanadzie mamy CPI, gdzie szacunki są ustawione nisko. Davos oferuje kolejne panele dyskusyjne, w tym jeden z prezydentem Trumpem, czyli człowiekiem-kopalnią zaskakujących komentarzy.

Konrad Białas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »