Reklama

Run na greckie banki coraz większy

Fala negatywnych emocji jaka przelała się przez rynki w czasie środowej sesji zmiotła notowania akcji, surowców i bardziej ryzykownych walut. Eurodolar obniżył się wczoraj do dolnej granicy kanału konsolidacyjnego w jakim przebywał od początku października i bez większy problemów ją sforsował.

Dziś rano kurs pary EUR/USD oscyluje wokół poziomu 1,35. Głównym tematem, który wczoraj psuł nastroje inwestorów była kwestia rosnących rentowności włoskich obligacji. Nieco w cieniu tych doniesień pozostały jednak inne bardzo niepokojące informacje o tym, że Grecy w coraz większy stopniu wyciągają swoje pieniądze z banków.

Reklama

Według wczorajszych doniesień agencyjnych tylko od 31 października, kiedy były już premier Papandreu ogłosił pomysł przeprowadzenia referendum ws. drugiego pakietu pomocowego z bankowych depozytów wyparowało 5 mld euro, czyli prawie 3 procent wszystkich wkładów. Patrząc na to z perspektywy początku roku skala greckiego "runu" na banki wygląda zatrważająco. Od stycznie bowiem ponad 21% ogólnej sumy wkładów do banków zostało wycofanych.

To zwiększyło tym samym zależność tych instytucji od Europejskiego Banku Centralnego. Nasilanie się tego zjawiska w najbliższym czasie może jeszcze bardziej pogorszyć sytuację Hellady, która już w tym momencie nie jest najlepsza. Teraz jednak głównym tematem zainteresowania rynków nadal pozostają Włochy i ewentualna dymisja premiera Berlusconiego. Część obserwatorów twierdzi jednak, że całe zamieszanie wokół szefa włoskiego rządu nie zakończy się jego odejściem, tak jak to miało miejsce w Grecji. Wczoraj bowiem wieczorem Jeorios Andreas Papandreu podał się do dymisji. Jednak Silvio Berlusconi nie raz przeżywał trudności polityczne i za każdym razem wychodził z nich obronną ręką.

Teraz jednak może być inaczej, rynki coraz bardziej niepokoją się o bankructwo Włoch, którego ani Strefa Euro, ani Europa nie byłyby w stanie zatrzymać oraz przetrzymać. Czarne chmury robią się coraz gęstsze a zaufanie leci na łeb na szyję. Dlatego doskonały testem nastawienia świta finansów do obecnej sytuacji na Półwyspie Apenińskim będzie dzisiejsza aukcja włoskich bonów skarbowych.

Waluty coraz droższe

Wczorajsza przecena ryzykownych aktów z dużą siła dotknęła rodzimą walutę. Złoty na fali spadków pary EUR/USD dynamicznie się osłabiał. Skala deprecjacji była znacznie większą w przypadku pary USD/PLN. Jej kurs dotarł wczoraj w nocy powyżej poziomu 3,25. Ostatnim razem w tym samym miejscu para ta znajdowała się na początku miesiąca po tym jak rynki przestraszyły się referendum w Grecji.

Druga para EUR/PLN zatrzymała swój wzrost na silnym oporze usytuowanym na 4,40. Wczorajsze kilkukrotne próby sforsowania tego poziomu nie powiodły się, co jednak nie zniechęciło byków zbyt znacząco. Dziś o poranku sytuacja na krajowym rynku nadal nie wygląda za ciekawie. Zagraniczne waluty ciągle pozostają bardzo drogi. I tak o godzinie 8:50 za euro trzeba zapłacić 4,3950 zł, zaś za dolara 3,25 zł.

Dziś dane tylko z USA

Czwartek przyniesie nam tylko dwie istotne publikacje makroekonomiczne. Obie będą dotyczyć amerykańskiej gospodarki. O godzinie 14:30 poznamy bilans handlu zagranicznego. Według analityków deficyt ma wynieść 46 mld USD, czyli nieco więcej niż w poprzednim okresie kiedy wskaźnik ten osiągnął wartość -45,61 mld USD. O tej samej godzinie opublikowana zostanie liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Konsensus rynkowy zakłada odczyt na poziomie 400 tys., czyli o 3 tys. więcej niż w poprzednim okresie.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »